"Trzeba było wykonać spory wysiłek, by pogodzić potrzeby osób niepełnosprawnych i wymagania dotyczące remontu, ponieważ sala posiedzeń Sejmu jest uznawana za zabytek. Wydaje się jednak, że osiągnęliśmy w pełni zamierzony efekt" - powiedział marszałek Bronisław Komorowski.

>>> Koniec z dyskryminacją inwalidów w Sejmie

W sejmowej sali wykonano rampę i dodatkową, specjalną niższą mównicę. Poseł przemawiający z tego miejsca będzie też miał na monitorze tę część sali, którą zasłania duża mównica, czyli ławy z prawej strony, w których zasiada Prawo i Sprawiedliwość. By możliwe były takie zmiany, trzeba było przesunąć kilkanaście rzędów zajmowanych przez posłów Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Ale rewolucja nie ograniczyła się do sali plenarnej. W jednym z sejmowych budynków, w którym przed wojną zbierali się senatorowie, w zabytkowej klatce schodowej zamontowano przeszkloną windę. Przygotowano także specjalna krętą rampę, którą posłowie mogą dojechać do tego budynku z głównego gmachu sejmu. Wśród pracowników Sejmu już zyskała nazwę "toru bobslejowego".

Ponieważ sejm jest obiektem zabytkowym, na wszystkie zmiany trzeba było uzyskać zgodę konserwatora. A po to, by planowane zmiany rzeczywiście były dopasowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, konsultowano je ze stowarzyszeniem Integracja.

W Sejmie obecnej kadencji jest trzech niepełnosprawnych posłów. Dziś podziękowali wszystkim klubom parlamentarnym, dzięki którym został przeprowadzony remont sali.