Posłowie skrytykowali gen. Skrzypczaka
Wojskowi mają prawo alarmować o brakach w wyposażeniu, ale muszą to czynić zgodnie z procedurami, respektując cywilna kontrolę nad armią - uznali posłowie z sejmowej komisji obrony. Do późnej nocy debatowali nad sprawą gen. Waldemara Skrzypczaka, którą uruchomił jego wywiad dla DZIENNIKA.
- Klich zabrał obstawę na sejmową komisję
- Tak generał walczył o sprzęt dla żołnierzy
- Klich pojechał na wojnę do Afganistanu
- "To Klich przegrał ze Skrzypczakiem"
- Palikot demaskuje plan Kaczyńskiego
- Nie będzie konfrontacji Skrzypczak-Klich?
- Klich zamknął sprawę generała Skrzypczaka
- Gen. Skrzypczak pod lupą prokuratury
- Bez pracy za "byłbym wałem, nie generałem"
- Polski żołnierz zginął w Afganistanie
- Prezydent wybrał następcę gen. Skrzypczaka
- Kolejny generał chce odejść od Klicha
- Generał Skrzypczak ujął Polaków
- Kto zastąpi Skrzypczaka? Prezydent się waha
- Skrzypczak odchodzi. Rząd w panice?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"W kontekście ostatnich wydarzeń i krytycznych wypowiedzi dotyczących wpływu osób cywilnych na sytuację w polskiej armii, zasadne jest przypomnienie, iż obowiązujący porządek prawny został ustalony w konstytucji a siły zbrojne zachowują neutralność w sprawach politycznych oraz podlegają cywilnej i demokratycznej kontroli i jest ona nieodłączna od współczesnej demokracji" - mówił po posiedzeniu komisji Grzegorz Dolniak z PO.
>>> Klich zamknął sprawę gen. Skrzypczaka
Dodał, że komisja uznaje "prawo, a nawet obowiązek alarmowania wtedy, kiedy istnieje potrzeba zwrócenia uwagi na niedostatek uzbrojenia lub sprzętu, ale zgodnie z procedurą obowiązującą w wojsku".
Gen. Waldemar Skrzypczak - który nie wziął udziału we wczorajszym posiedzeniu komisji mimo zaproszenia - w wywiadzie dla DZIENNIKA stwierdził, że to z winy nieudolnych urzędników MON polscy żołnierze walczący w Afganistanie nie mają odpowiedniego sprzętu. Jego słowa wywołały burzę i choć nie został zdymisjonowany przez prezydenta, to sam podał się do dymisji.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!