Posłowie PiS na konferencji prasowej w Sejmie podkreślali, że niewiele wiadomo o katarskim inwestorze, który miał kupić majątek stoczni w Gdyni i Szczecinie oraz o rozmowach rządu z jego przedstawicielami.

Dotychczasowy inwestor stoczni w Gdyni i Szczecinie, fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights, nie uregulował należności za polskie zakłady. Zgodnie z ustaleniami, miał zapłacić za majątek obu stoczni ok. 400 mln zł - do północy 17 sierpnia.

Posłowie PiS chcieliby wiedzieć m.in., czy ministrowi skarbu udało się ustalić przyczyny rezygnacji dotychczasowego inwestora z zakupu majątku stoczni, czy inwestor był podany weryfikacji przez służby specjalne, a jeśli tak, to jakie były jej wyniki, jak to się stało, że inwestor ten zainteresował się stoczniami, jak przebiegały negocjacje.

"Nigdy nie uzyskaliśmy jednoznacznej informacji. Często te odpowiedzi były sprzeczne" - podkreślał wiceszef sejmowej Komisji Skarbu Państwa Dawid Jackiewicz.

Jak zapowiedź PiS komentują posłowie PO? Odpowiadają krótko, że wolą omówić klika konkretnych kwestii i stoczyć merytoryczną dyskusję, niż medialne show polegające na czytaniu 150 pytań . "Widać, że dla PiS kompletnie nie liczy się kwestia rozwiązania tej sprawy, a posłowie tylko chcą guziekiewiczowskiej zadymy" - mówi DZIENNIKOWI poseł PO Sebastian Karpiniuk. I dodaje, że zabieg PiS "trudno określić mianem PR czy propagandy". "On jest obliczony na zadymę" - mówi Karpiniuk.