Politycy PO zapowiadali, że Sejm znowelizuje ustawę offsetową jeszcze na tym posiedzeniu. To miała być szybka reakcja rządu na zarzuty o złym uzbrojeniu żołnierzy w Afganistanie. Rząd chce zwolnić z umów offsetowych dostawy sprzętu wojskowego dla naszego kontyngentu, który tam stacjonuje. Ale na razie Platformie popsuła szyki opozycja. I jeden ludowiec.

>>>Opozycja zbojkotuje pierwsze obrady Sejmu

Podczas nocnego posiedzenia sejmowej komisji obrony w środę wywiązała się ostra dyskusja na temat ustawy. PiS zarzuciło PO, że nie spełniła formalnych wymogów, bo nie poddała ustawy konsultacjom. Posłów PiS nieoczekiwanie poparł Stanisław Olas z PSL, który zagłosował za przesunięciem głosowania nad dokumentem. Wniosek przeszedł. Co więcej, wszystkie kluby chcą składać do niego poprawki. "Nad tym projektem trzeba jeszcze dyskutować, a nie w 4 czy 5 godzin załatwiać sprawę" - wyjaśnia Olas.

>>>Nie będzie transmisji obrad Sejmu

Tymczasem politycy PO, z którymi rozmawialiśmy, są zdania, że to "wstrzymywanie legislacji". "Ta ustawa poza rosomakami nie obejmie przemysłu polskiego. Oni się boją rodzimego lobby zbrojeniowego i protestów. Wolą się asekurować konsultacjami" - kwituje jeden z posłów PO. Po tej decyzji z prezydium komisji obrony spotkał się marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Po rozmowach rzecznik marszałka przyznał, że pilny projekt zmian będzie głosowany dopiero na kolejnym posiedzeniu izby.

czytaj dalej


Wiceszef komisji Mieczysław Łuczak z PSL tłumaczy to tak: "Wyraziłem opinię, że nie można tego robić na łapu-capu i marszałek się do tego przychylił. Powiedział, że mamy czas do 8 września" - mówi nam Łuczak. Osoba z kierownictwa klubu PO przyznaje: "Ta sytuacja stawia nas w niezręcznej sytuacji, zapowiadaliśmy, że zmiany wejdą teraz".

Rozbieżności w koalicji dotyczą też ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Niespodziewanie w środę zostało odwołane posiedzenie komisji zdrowia, która miała zająć się zmianami do niej przesłanymi przez resort. Dlaczego? "Nie wiem" - twierdzi Jarosław Katulski z PO. Ale nieoficjalnie można usłyszeć w Platformie, że tu też chodzi o różnice zdań z ludowcami. "Pewne rzeczy wymagają wyjaśnień, zwłaszcza dotyczące związku zawodowego pielęgniarek. Ta ustawa wymaga dopracowania. Więcej nie mogę powiedzieć" - mówi tylko poseł PSL z komisji Aleksander Sopliński.

Ale zdaniem jednego z polityków Platformy dwa incydenty z koalicjantem to nie przypadek - ludowcy postanowili pokazać, że PO musi się z nimi bardziej liczyć. Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski łagodzi sytuację: "Nie ma zgrzytów w koalicji. Jak mnie nie było, to jakieś były, ale teraz się uspokoją" - zapewnia.