Tomasz Kuzia. Cieszy się pani z tego wyniku?
Aleksandra Natalli-Świat. Oczywiście że się cieszę. Jeśli chodzi o wartość wzrostu gospodarczego, to wszyscy się cieszymy, że jest dodatnia. Warto o tym mówić i to pokazywać, żeby wzbudzać zainteresowanie inwestorów, zachęcać ich do działalności gospodarczej w Polsce.

I nie ma żadnego ale...
Jeśli chodzi o zatrudnienie, to w lipcu znowu wzrosło bezrobocie, chociaż z reguły w tym okresie nie ma takiego problemu, bo przecież są prace sezonowe. To jest wielkość, która budzi niepokój. Ale to jest problem nie tylko u nas.

Minister Rostowski podkreśla, że w innych krajach wzrost bezrobocia jest znacznie wyższy.
Nie znam dynamik wzrostu bezrobocia w innych krajach, a minister Rostowski mówi różne rzeczy. Na pewno poziom bezrobocia w Polsce jest wyższy niż w wielu innych krajach Unii Europejskiej.

Myślałem, że będzie pani ostrzej kontrować słowa premiera i ministra.
Jeśli chodzi o dane, to nie. Zresztą to są dane Głównego Urzędu Statystycznego. Ale jeśli chodzi o pewne wypowiedzi rządu, to już się z nimi nie zgadzam. Rząd głównie prezentował optymizm i wiarę. Jak na stawiane mu wymagania, to jednak trochę mało. Powinien zrobić więcej na rzecz przeciwdziałania kryzysowi.
Zastanówmy się przez chwilę, z czego ten wzrost gospodarczy wynika? Z jednej strony z poziomu eksportu. To wynika z kursu złotego. Eksport zwłaszcza w pierwszym półroczu miał się dobrze dzięki osłabieniu kursu złotego. A jeszcze nie tak dawno minister Rostowski mówił, że głównym elementem walki z kryzysem będzie wejście do strefy euro i korytarza ERM2. A kto mówił, że lepsza jest własna polityka monetarna? Tak więc poprawę eksportu uzyskaliśmy nie dlatego, że zostały zrealizowane założenia ministra Rostowskiego, ale dlatego, że nie zostały one zrealizowane. Drugi element, to podtrzymanie decyzji PiS o obniżeniu podatków i potem decyzja o ich nie podnoszeniu.

Czyli ten sukces to sukces PiS?
Polska gospodarka okazała się relatywnie odporna na zjawiska kryzysowe, dzięki dobrym podstawom gospodarki wypracowanym w poprzednich latach i dzięki temu, że nie udało się zrealizować podejmowanych pochopnie decyzji tego rządu, takich jak np. usztywnienie kursu euro.