Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

PiS wraca do speckomisji, ale Macierewicz nie

2008-05-02 | Ostatnia aktualizacja: 10:47 | Komentarze: 0 | skomentuj

Najdłuższy spór w Sejmie tej kadencji dobiega końca. Platforma Obywatelska po kilku miesiącach zgodziła się na poszerzenie składu komisji ds. służb specjalnych do siedmiu osób. To oznacza, że wreszcie zasiądą w niej dwaj przedstawiciele PiS. Ale PO zastrzega: każdy, byle nie Antoni Macierewicz - pisze DZIENNIK.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Platforma dąży do narzucenia PiS statutu niesuwerennego klubu" - mówi Macierewicz w rozmowie z DZIENNIKIEM. Zgodnie z porozumieniem PO zgodzi się na poszerzenie składu tak, że sama będzie mieć w niej trzech posłów, a partia Jarosława Kaczyńskiego - dwóch. Według naszych informacji PiS zaproponuje Zbigniewa Wassermanna i Marka Opiołę, zaufanego prezesa partii. Ale inne źródło z PiS zaznacza: "Dyktatowi się nie poddamy, więc pewnie znów będzie wojna. Tyle że w komisji już będzie zasiadał przynajmniej Wassermann".

Historia sporu o speckomisję sięga początku obecnej kadencji Sejmu. PO chciała, żeby komisja liczyła pięć osób: dwóch przedstawicieli Platformy i po jednym pośle z pozostałych trzech klubów. PiS oponowało. Wiele razy politycy tej partii wskazywali, że PiS nie może mieć takiej samej liczby przedstawicieli co pięć razy mniejszy klub ludowców. W rzeczywistości spór dotyczył jednak czego innego.

W PiS jest dwóch najważniejszych ludzi zajmujących się służbami: Antoni Macierewicz i Zbigniew Wassermann. Jarosław Kaczyński chciał zaspokoić ambicje każdego z nich. Na przeszkodzie stanęło jedno miejsce w komisji przypadające dla PiS. Partia Kaczyńskiego bezskutecznie domagała się poszerzenia jej składu i w konsekwencji zbojkotowała prace speckomisji. Od początku kadencji obraduje ona w czteroosobowym składzie, gdzie jedynym przedstawicielem opozycji jest Janusz Zemke z SLD.

Ale bojkot prac komisji zaczął doskwierać PiS. "Nie wiemy przez to, co dzieje się w służbach. Nie ma też w składzie komisji nikogo, kto zadałby jednemu czy drugiemu ich szefowi trudne pytanie, bo Zemke to przecież w tych sprawach niemal koalicjant PO" - mówił DZIENNIKOWI wielokrotnie jeden z ważnych polityków PiS.

Mikołaj Wójcik
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «