Zaczęło się w Szczecinie, do którego dołączyły już inne miasta - pisze dziennik "Polska". Na mapie jest Białystok, Gdańsk, Kraków, Opole, Wrocław, Warszawa, Łódź i Lublin. Na razie to tylko obywatelskie komitety, ale ich inicjatorzy nie ukrywają, że nie mieliby nic przeciw wejściu do polityki.

"Bardzo możliwe, że dojdzie do powstania partii politycznej" - twierdzi Marek Pietrowcew z komitetu poparcia dla Lecha Wałęsy w Białymstoku. "Na razie jednak skupiamy się na walce w obronie fundamentu naszej historii. Skończyły się żarty. Są pewne filary, których naruszać nie wolno" - podkreśla.

Jednak ci, którzy już byli w wielkiej polityce, studzą zapał organizatorów komitetów. Były wiceszef Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform Jerzy Gwiżdż podkreśla, że partie powstają wokół ludzi, a nie wokół książek. "Początek BBWR dał prezydent Wałęsa, a tu sytuacja jest odwrócona" - mówi. Zaraz jednak zastrzega: "Jednak nie można niczego wykluczyć".

Na razie członkowie komitetów skupiają się na zbieraniu podpisów na listach poparcia dla eksprezydenta.