Julia Pitera dziką lustratorką
Julia Pitera, która w rządzie Donalda Tuska ma się zajmować walką z korupcją, została "dziką" lustratorką. Chciała wymusić na szefie IPN zlustrowanie urzędnika państwowego, który nie podlega takiemu obowiązkowi. A kiedy Janusz Kurtyka odmówił, ostro go zaatakowała.
- Plotkujesz o Piterze? Uważaj na policję
- "Pitera sama obroni swój raport"
- Pitera ma pseudonim "Porażka"
- Pitera pozwala zatrudniać rodziny polityków
- Ile kosztuje Julia Pitera
- "Pomawiani dostaną szansę oczyszczenia"
- PiS: Pitera się ośmiesza, wyrzucić ją z rządu
- Polaczek: Raport Pitery przykładem ignorancji
- Koalicja zażenowana raportem Pitery
- Julia Pitera pozwie gazetę za "męża agenta"
- Nowe pomysły Pitery na walkę z korupcją
- "Wszystkie raporty Pitery można wsadzić..."
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Pani minister wystąpiła o informacje na temat osoby publicznej, której stanowisko nie jest wymienione w katalogu osób pełniących funkcje publiczne wymienionym w ustawie lustracyjnej" - tłumaczy rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej. Andrzej Arseniuk podkreśla, że gdyby Janusz Kurtyka spełnił jej prośbę, sam miałby kłopoty z prawem. Spór opisuje "Rzeczpospolita".
Julia Pitera nie widzi w swojej prośbie niczego nadzwyczajnego. Mało tego - ostro zaatakowała szefa IPN. "Posłałam do prezesa IPN zapytanie, czy oświadczenie lustracyjne pewnego istotnego dla funkcjonowania państwa urzędnika jest zgodne ze stanem faktycznym. Jedyną odpowiedzią od pana Kurtyki było to, że żadna odpowiedź mi się nie należy" - mówiła oburzona w TVN 24.
"Sytuacja, w której odmówiono mi informacji o urzędniku PRL, który jest w aparacie państwa od wielu lat, jest niedopuszczalna" - relacjonuje wystąpienie Pitery tvn24.pl.
Ale rzecznik Instytutu twierdzi, że tu pani minister mija się z prawdą, bo pismo, które dostała od Janusza Kurtyki, wszystko wyjaśniało. "W piśmie skierowanym do pani minister było obszerne wyjaśnienie, w jaki sposób, czyli opierając się na jakich przepisach, pani minister może uzyskać informacje, o które zabiega".
Andrzej Arseniuk dodaje, że prezes IPN nie miał żadnych podstaw prawnych, aby udzielić informacji w trybie, w jakim zwróciła się do Instytutu Julia Pitera.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!