Dni Olejniczaka już policzone
Dni Wojciecha Olejniczaka na stanowisku szefa klubu Lewica są już policzone – to coraz częstsze głosy w obozie nowego przewodniczącego partii Grzegorza Napieralskiego. Nie wszystkim bowiem spodobała się nadzwyczajna aktywność Olejniczaka pod nieobecność szefa, gdy ten wyjechał na wakacje parlamentarne.
- Szef SLD chwali Lecha Kaczyńskiego
- Szef SLD wybiera wódkę
- Skazany za morderstwo uczył Olejniczaka
- Kurski: PiS jest bardzo blisko do SLD
- Cała partia w jednym ogródku
- Posłowie SLD już nigdy się nie spóźnią
- SLD: Kościół ma już dość ziemi od rządu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po przegranym czerwcowym kongresie SLD, w którym Olejniczak stracił stanowisko, w mediach wprawdzie się pojawiał, ale już nie tak często, jak kiedyś. Zdarzało się, że odmawiał też dziennikarzom komentarzy. Nie było go również, kiedy ważyły się losy jednej z istotniejszych dla SLD spraw - ustawy medialnej. Kiedy posłowie głosowali prezydenckie weto, Olejniczak opalał się już w Turcji.
Prym wiódł za to nowy przywódca Grzegorz Napieralski. Ale do czasu. Wystarczyło, że w sierpniu wyjechał na wakacje, a dziennikarze zaczęli wtedy otrzymywać SMS-y z biura prasowego SLD: Wojciech Olejniczak będzie komentował sprawy bieżące w Sejmie przy tzw. stoliku dziennikarskim.
"Olejniczak wypowiada się ostatnio na każdy temat, jak kiedyś Józef Oleksy" - śmieje się jeden z polityków Sojuszu. Zarówno on, jak i pozostali nasi rozmówcy wolą wypowiadać sie anonimowo. "Jeśli ktoś biegnie do każdego mikrofonu i raz się wypowiada na temat ulubionego psa, a zaraz potem na temat Gruzji, to sam się dewaluuje" - mówi o Olejniczaku inny polityk SLD.
Kolejny nasz rozmówca dodaje: "Trafił po prostu na dobry okres. Była choćby sprawy tarczy antyrakietowej czy wojny w Gruzji, a czołowi politycy, m.in. Jerzy Szmajdziński, Janusz Zemke czy Jolanta Szymanek-Deresz, wyjechali wtedy na urlop". Podkreśla jednak, że pracowitość Olejniczaka nie była przypadkowa: "Chciał coś ugrać. Został sam na polu bitwy i wykorzystywał swoje pięć minut".
Ale czy szef klubu nie ma prawa reprezentować przewodniczącego partii pod jego nieobecność i wypowiadać się w mediach? "Ma" - mówią zgodnie politycy SLD. Ale zastrzegają: pod warunkiem że w mediach pojawia się nie za często i w porozumieniu z Napieralskim. "Bo on swoich wypowiedzi w ogóle z przewodniczącym nie konsultuje! A ich współpraca inaczej miała wyglądać" - mówi polityk z obozu Napieralskiego.
Jak? "Przegrał wybory na szefa partii. Więc teraz powinien na jakiś czas usunąć się w cień, by dać się pokazać nowemu przewodniczącemu" - mówi jeden z naszych rozmówców. Ale zastrzega: "Nie chodzi o to, by Olejniczaka autować. Ale on powinien znać swoje miejsce w szeregu".
W obozie Napieralskiego coraz częściej słychać nawet głosy o odwołaniu Olejniczaka ze stanowiska szefa klubu i wysłaniu go do Parlamentu Europejskiego. Nasi rozmówcy przypominają, że pierwsza próba miała miejsce w czerwcu. Wtedy się nie udało. Ale wyrok już zapadł. "Napieralski musi zyskać przewagę w klubie. Wtedy odwoła Wojtka" - mówi jeden z posłów Sojuszu.
Sam Olejniczak bagatelizuje te doniesienia. "To tylko plotki" – mówi tylko.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!