PiS: Tusk wyłoży się na szpitalach
Rząd ma pomysł, jak sprywatyzować szpitale, i to tak, żeby ani PiS, ani prezydent nie mogli tego zablokować - dowiaduje się "Gazeta Wyborcza". Tymczasem, jak ujawnia "Newsweek", partia Jarosława Kaczyńskiego nie ma takiego zamiaru, bo liczy na to, że po tej "kuracji" Platforma padnie trupem. A wtedy Lech Kaczyński zwiększy swoje szanse na ponowny wybór.
- Nowa wojna o prywatyzację szpitali
- Oszustwa w szpitalach
- PiS już wie, jak utrącić prywatyzację szpitali
- Szpitale ratując życie, wpadną w długi
- Rząd ma pomysł na prywatyzację szpitali
- Prezydent chce referendum w sprawie szpitali
- Prezydent: Wystąpię o zgodę na referendum
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Platforma Obywatelska usilnie pracuje nad tym, by opozycja ani prezydent nie zablokowali prywatyzacji szpitali, a okazuje się, że w ogóle może nie być to konieczne. Bo PiS bardzo chce, żeby prywatyzacja na sposób "platformerski" stała się faktem.
Jak dowiedział się "Newsweek", nie będzie żadnego sojuszu z lewicą, by blokować zamiary rządu. Bo totalny krach systemu opieki zdrowotnej - to według strategów PiS - szansa na ponowny wybór Lecha Kaczyńskiego na prezydenta.
>>>Przeczytaj, jak PO chce sprywatyzować szpitale
Między innymi dlatego z komisji zdrowia wycofuje się właśnie Ludwik Dorn, który popierał porozumienie z SLD, tak by zablokować prywatyzację. "Pozostali będą oczywiście wygłaszać płomienne protesty, zagłosują przeciw projektom, ale w rzeczywistości postarają się, by w toku prac nie uległy one zasadniczym zmianom" - usłyszał "Newsweek" od dwóch posłów pracujących w komisji.
Zdaniem PiS, w proponowanych przez PO zmianach jest tak dużo błędów, że wkrótce odbiją się one rządowi Donalda Tuska czkawką. Chodzi tu głównie o sprywatyzowanie ZOZ-ów, i to nawet tych najmniejszych.
Inną kłodą, na której - zdaniem PiS - ma się wyłożyć rząd, jest oddłużenie placówek medycznych. To bowiem nic innego jak pomoc publiczna, a za to, tak jak w sprawie stoczni, może nam ponownie grozić protest Komisji Europejskiej.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!