Poseł PiS zataił karę za jazdę po pijanemu
To stary, odgrzewany kotlet - tak Łukasz Zbonikowski skomentował w rozmowie z DZIENNIKIEM ujawniony dziś fakt, że dziesięć lat temu ukarano go za jazdę po pijanemu. Dlaczego nie poinformował o tym wyroku kolegów z PiS, gdy startował w wyborach parlamentarnych? "Nikt mnie o to nie pytał, więc i ja nie mówiłem. A i nie było się czym chwalić" - stwierdził Zbonikowski.
- Karski: Nie mam prawa jazdy na meleksy
- Policja: Posłowie PiS odmówili zeznań
- Kurski: A co mnie barman z Cypru obchodzi
- Demolka na Cyprze? PiS idzie do ambasady
- Marszałek karze posłów PiS za meleksy
- Hotel oskarża posłów PiS o pijacką rozróbę
- Karski o meleksach: To rosyjski spisek!
- Posłowie chcą pić piwo w pociągach
- Posłowie walczą o płatne delegacje
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Gdy przyszły lider toruńskiego okręgu PiS był jeszcze skromnym włocławskim radnym, zdarzyło mu się raz zasiąść za kierownicą po kilku głębszych - informuje "Gazeta Pomorska". I miał pecha. 4 sierpnia 1999 roku zatrzymali go włocławscy policjanci.
Alkomat wykazał, że Łukasz Zbonikowski miał we krwi prawie 0,8 promila alkoholu. Gdyby wówczas obowiązywały dzisiejsze, zaostrzone przepisy w tym względzie, za taki stan upojenia alkoholowego kara byłaby o wiele surowsza. Bo byłoby to już przestępstwo, nie wykroczenie.
Wtedy jednak obowiązywało łagodniejsze prawo - przypomina "Gazeta Pomorska". Łukasz Zbonikowski stanął przed kolegium ds. wykroczeń, które skazało go na 450 zł grzywny i pozbawienie prawa jazdy na 7 miesięcy.
"To rzeczywiście wpadka młodości. Alkohol, kontrola, grzywna, zatrzymanie na jakiś czas prawa jazdy. Przyznaję, to był mój błąd młodości. Teraz wiem, że zbliżając się do samochodu nie wolno nawet powąchać alkoholu" - zapewnia w rozmowie z DZIENNIKIEM Łukasz Zbonikowski.
Szef zarządu głównego PiS Joachim Brudziński dziś w RMF FM przysięgał, że nie miał pojęcia o całej sprawie i przyznał, że gdyby wiedział o wybryku Zbonikowskiego, nie dałby mu "jedynki" na toruńsko-włocławskiej liście wyborczej.
"Jeszcze dziś zadzwonie do posła Joachima Brudzińskiego i opowiem mu o wszystkim" - zapewnia Zbonikowski w rozmowie z DZIENNIKIEM. Czy spodziewa się jakichś konsekwencji? "Na jakiej podstawie miałbym być znów karany? Przecież to historia sprzed lat" - mówi poseł PiS.
Zapewnia też, że nie można łączyć tamtego zdarzenia ze sprawą cypryjską. "To pomówienie i nie można tych spraw wiązać. Teraz próbuje nam się jeszcze wcisnąć jakiś alkohol" - stwierdził Zbonikowski.





















~stif2010-12-06 12:15
a co teraz już nie pije nie wieżę bo...
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!