Bronisław Komorowski przyznał, że stawi się w Prokuraturze Krajowej. Potwierdził tym samym informację "Wprost24", że otrzymał wezwanie w sprawie afery aneksowej. Powiedział także, że dostał je prawdopodobnie na wniosek Romana Giertycha, adwokata Wojciecha Sumlińskiego.

W kwietniu 2008 prokuratura postawiła Sumlińskiemu zarzuty związane z oferowaniem oficerowi WSI pozytywnej weryfikacji za pieniądze. Według tekstu "Rzeczpospolitej" z listopada 2008 roku, Sumliński zawiadomił prokuraturę o tym, iż Bronisław Komorowski mógł złożyć fałszywe zeznania i przekroczyć uprawnienia w jego sprawie.

Sumliński miał razem z pułkownikiem Aleksandrem L. - emerytowanym oficerem wojskowych służb PRL - powoływać się na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej WSI i za 200 tys. zł oferować załatwienie pozytywnej weryfikacji ppłk. Leszkowi Tobiaszowi (oficerowi byłych WSI). Zeznania Tobiasza to kluczowy dowód oskarżenia w tej sprawie. Jej odrębny wątek to rzekoma próba sprzedaży aneksu o weryfikacji WSI.

"Złożę dodatkowe wyjaśnienia ze względu na to, że między innymi za moją przyczyną, prokuratura otrzymała informacje dotyczące - jeśli nie propozycji, to sugestii - o możliwości udostępnienia aneksu także i mnie. Uzyskała także informacje i świadków w sprawie zagrożenia korupcją w otoczeniu komisji weryfikacyjnej, którą kierował Antoni Macierewicz" - powiedział Komorowski.