"W opinii strony polskiej, zarówno forma jak i tryb usunięcia dwójki nauczycieli, posiadających zezwolenie na pobyt i wykonywanie pracy, wydają się nieuzasadnione" - twierdzi MSZ i domaga się wyjaśnień od Ambasady Białorusi. Resort uważa, że w związku z brakiem "formalnych podstaw" strona białoruska powinna cofnąć decyzję o wydaleniu polskich obywateli. Nauczyciele pracowali w polskiej szkole społecznej w Brześciu.

>>> Mińsk wydala równiez księży

Odnosząc się do zarzutów wobec nauczycieli o rzekomym "niedopełnieniu obowiązku meldunkowego" i "nieposiadaniu zezwolenia na wykonywanie pracy", polskie MSZ zwraca uwagę, że "nauczyciele posiadają stosowne zezwolenia, ważne do sierpnia 2009 roku.

Media informowały, że polonistka Halina Zajkowska oraz uczący geografii, historii i retoryki Piotr Boroń przenosząc się z mieszkania, w którym zameldowali się pół roku temu, nie podali białoruskim władzom nowego adresu, a od momentu wprowadzenia się do nowego lokalu minął tydzień.

Alina Jaroszewicz, założycielka społecznej szkoły i prezes nieuznawanego przez władze Związku Polaków na Białorusi w obwodzie brzeskim zwraca uwagę, że w przypadku Piotra Boronia decyzja jest wręcz bezpodstawna, ponieważ wrócił on na Białoruś dopiero 29 stycznia, więc był na terenie tego kraju niespełna dobę.

Decyzję o deportacji formalnie podjął naczelnik oddziału urzędu spraw wewnętrznych moskiewskiego rejonu (dzielnicy) Brześcia, ale myślę, że była to decyzja władz obwodowych - powiedziała Alina Jaroszewicz. Zwróciła uwagę, że w operacji wzięło udział aż siedmiu funkcjonariuszy z różnych urzędów, a nie tylko dzielnicowy, jak w przypadku rutynowych działań.