W ubiegłym roku parlamentarzyści otrzymywali 9892,20 zł brutto, w tym roku 10 278,10 zł brutto. Do tego dochodzi co miesiąc dieta w wysokości 2569,53 zł brutto, czyli o 100 zł więcej niż dotąd.

O podwyżkach na Wiejskiej DZIENNIK pisał w zeszłym tygodniu. Po naszym artykule głos zabrał sam premier. Zapowiedział, że "właśnie zablokował podwyżki płac, które bulwersują opinię publiczną". "Jeśli oczekuję od ministrów, aby dokonywali oszczędności, skoro mam odwagę powiedzieć, że rok 2009 nie będzie łatwy, będzie wymagał od każdego dyscypliny finansowej, nie może być tak, że ktoś za plecami decyduje, że najlepiej zarabiający urzędnicy będą więcej zarabiać" - argumentował Tusk. I zasugerował, że tego samego oczekuje od prezydenta, partii politycznych itp.

>>> Posłowie twierdzą, że podwyżki im się należą

Sami posłowie jednak cieszą się, bo im premier zamrozić pensji nie może. Za styczeń otrzymali już przelewy. Wprawdzie jeszcze z kwotami z ubiegłego roku, ale nie znaczy to, że podwyżki nie dostali. Po prostu ustawa budżetowa ukazała się w Dzienniku Ustaw dopiero w styczniu, więc podwyżki posłowie dostaną w lutym wraz z wyrównaniem za styczeń.

Dlaczego? "Bez nowelizacji ustawy budżetowej nie da się zamrozić poselskich pensji" - dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Finansów. Potwierdza to poseł PO Michał Marcinkiewicz z sejmowej komisji finansów. "Tak samo jest we wszystkich instytucjach i spółkach państwowych. Wynagrodzenia są zapisane w ustawie i bez jej zmiany nie można ich zmienić" - mówi.

Sprawa poselskich diet może wrócić dopiero w połowie roku. Politycy PO zapowiadają, że dopiero wtedy będą przyglądać się, czy budżet wymaga nowelizacji i czy takie cięcia są zasadne.