Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Albo prezydent pomoże, albo podatki wzrosną

2009-07-10 | Ostatnia aktualizacja: 11:22 | Komentarze: 0 | skomentuj
Z czym premier przyszedł do prezydenta

Z czym premier przyszedł do prezydenta Fot. Marcin Lobaczewski / Inne

10 mld zł z Narodowego Banku Polskiego i rezygnacja z modernizacji armii mają uratować przyszłoroczny budżet. Z takimi propozycjami przyszedł wczoraj do Lecha Kaczyńskiego Donald Tusk. Zaskoczony jest NBP. Teraz premier chce, by prezydent pomógł przekonać prezesa Sławomira Skrzypka do tego pomysłu.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Zanosi się na kolejny spór o pieniądze, które mają ratować budżet. Zdaniem premiera do kasy państwa powinno trafić 10 mld zł zysku NBP. Tuż po spotkaniu prezydenta z premierem wydawało się, że ta propozycja, nie budzi większych emocji. "Pan prezydent się nad tym zastanowi" - mówił szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki.

>>> Rząd chce wkopać prezydenta w podatki?

Sytuacja nabrała tempa dwie godziny później, gdy NBP opublikował na swoich stronach komunikat. Narodowy Bank Polski nie planuje zysku za rok 2009 - oświadczyły władze banku. Na reakcję Ministerstwa Finansów nie trzeba było długo czekać. "Zysk banku centralnego wyniesie kilkanaście miliardów złotych" - oświadczył resort.

Kto ma rację? "Bank centralny pewnie będzie miał zysk, może się wykazać szczodrością i wpłacić go do budżetu, ale ma też swoje racje: musi myśleć o przyszłości, a przyszłość jest taka, że złoty będzie się umacniał" - uważa główny ekonomista Invest-Banku Jakub Borowski. Dlatego jak dodaje, gromadzenie przez NBP środków na rezerwie jest jak najbardziej zasadne.

Wieczorem szef Kancelarii Prezydenta zapowiedział, że prezydent będzie chciał o propozycji rządu rozmawiać z prezesem Skrzypkiem.

>>> NBP odda zysk, jeśli prawo na to pozwoli

Szczyt premiera i prezydenta trwał półtorej godziny. W spotkaniu uczestniczyli także ich najbliżsi współpracownicy. Jak dowiedział się DZIENNIK, politycy rozmawiali jeszcze później kilka minut w cztery oczy.

Spotkanie w Pałacu Prezydenckim zakończyło się deklaracjami, że obie strony zrobią wszystko, by obciążeń podatkowych nie zwiększać. "Nie będzie podstaw do krwawych materiałów. Umówiliśmy się, że nie będziemy pomrukiwać, tylko szukać jak najlepszych rozwiązań" - zapewniał dziennikarzy Tusk. Ale jak twierdzą nasi rozmówcy, atmosfera spotkania była "raczej chłodna".

Pierwsza część dotyczyła nowelizacji tegorocznego budżetu. Jednak to nie on był głównym tematem spotkania. "Rok 2009 jakoś opędziliśmy, ale rok 2010 to rzeczywiście duże wyzwanie dla nas wszystkich" - przyznał Tusk. Dlatego do Lecha Kaczyńskiego premier przyszedł wczoraj z konkretnymi propozycjami dotyczącymi zysku NBP.

Szef rządu zamierza też ograniczyć wydatki na zakupy uzbrojenia i uprościć obieg pieniędzy między budżetem, otwartymi funduszami emerytalnymi i ZUS, a także przyspieszyć prywatyzację w 2010 r. Jak zapewniał Tusk, obaj z Lechem Kaczyńskim nie chcą podwyższać VAT.

>>> PiS o rządzie: Jak trwoga, to do prezydenta

"Możliwe jest uniknięcie w 2010 r. podwyższenia podatków, jeśli pakiet przygotowany przez rząd zyska ze strony prezydenta akceptację" - podsumował spotkanie szef rządu. Jak dodał, odniósł wrażenie, że Lech Kaczyński jest "otwarty na rozmowę". Z kolei Kownacki po spotkaniu przyznał, że prezydent nie odrzuca propozycji rządu. Jak wynika z naszych informacji, w trakcie rozmowy Lech Kaczyński miał powiedzieć Tuskowi, że się nad nimi zastanowi i będzie je konsultować.

Marcin Graczyk, Anna Gielewska
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «