Minister zdrowia ma "gorączkę koszykową"
NFZ przestanie dyktować szpitalom, jak mają leczyć. Promowane będą metody skuteczne, a nie, jak teraz, najtańsze - takie zmiany wprowadzi koszyk gwarantowanych usług medycznych, nad którym gorączkowe prace trwają w ministerstwie zdrowia, ustalił DZIENNIK.
- Lewica nie chce ustawy koszykowej
- Zaskoczenie. Prezydent podpisał ustawę
- Prezes NFZ: Będą strajki w służbie zdrowia
- "Prywatyzacja szpitala sie nie opłaca"
- PO spełni obietnice, by pomóc Tuskowi
- W ministerstwie nie chcieli badań eksperta
- Prezydent wysłał Kownackiego na urlop
- Tak zmieni się polska służba zdrowia
- PO, PSL i PiS zadowolone. Chwalą prezydenta
- Lewicowa paryzantka wysadzi ustawy PO
- Ostra awantura o szpitale. Czy upadną?
- Co będzie refundował NFZ? Wszystko
- Nieprawdziwy raport Ministerstwa Zdrowia
- Dramat w NFZ. Fundusz nie ma pieniędzy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To skutek niespodziewanego podpisania przez prezydenta ustawy koszykowej. Do końca sierpnia resort musi przygotować 13 rozporządzeń wykonawczych. Każde z nich będzie zawierało listę metod leczenia, jakie państwo zapewnia swoim obywatelom w poszczególnych dziedzinach, jak pediatria czy kardiologia. Specjaliści - pozycja po pozycji - przeglądają teraz kilkadziesiąt tysięcy procedur medycznych.
>>>Zaskoczenie. Prezydent podpisał ustawę
Wyjściowo w koszyku ma się znaleźć wszystko co do tej pory. Ale niemal od razu zaczną się prace nad jego nowelizacją, czyli wykreślaniem niektórych procedur. Których? "Na pewno nie będzie sytuacji, gdy z koszyka całkiem wypadnie leczenie jakiegoś schorzenia, np. wyrostka" - uspokaja wiceminister zdrowia Jakub Szulc. "Jeżeli jednak ktoś wynajdzie nową, bardziej skuteczną metodę wycinania tego wyrostka, to stara zostanie zastąpiona tą nową" - mówi.
Szulc przekonuje, że w ogólnym rozrachunku koszyk raczej będzie się rozszerzał, niż kurczył, ze względu na nowe metody leczenia. Na pewno jednak nie aż tak, by znalazło się w nim in vitro. Z tym będzie trzeba poczekać do ustawy regulującej zasady wykonywania tej metody. Także o znieczuleniu do porodu na życzenie nie ma co marzyć - będzie bezpłatne tak jak obecnie, tylko przy wskazaniach medycznych.
Mimo wszystko pacjentom ma być lepiej - zapewnia minister Ewa Kopacz. Jakim sposobem? "W tej chwili decyzje o tym, co się pacjentom należy, zapadają w zaciszu gabinetów NFZ. Od widzimisię prezesa funduszu zależy, czy dane świadczenie w koszyku jest, czy nie. Z jednej strony instytucja ta ustala zasady płacenia za leczenie, z drugiej jest płatnikiem, a z trzeciej organem kontrolnym. To nie jest optymalny proces" - wyjaśnia Szulc.
>>>Tak zmieni się polska służba zdrowia
Dzięki koszykowi decyzje mają być bardziej racjonalne. "Na przykład jeśli dane schorzenie można leczyć na dwa sposoby: taniej i mniej skutecznie, lub drożej, ale bardziej skutecznie, jasne jest, że wybierzemy tę drugą możliwość. Wcześniej było odwrotnie" - mówi Szulc.
A jak te zapowiedzi przyjmują dyrektorzy szpitali? Krzysztof Bestwina ze szpitala w Turku obawia się, że teraz promowane będą metody leczenia wymagające kosztownego sprzętu: "Jeśli coś się sprawdziło, to po co z tego rezygnować na rzecz metod mało sprawdzonych?"
I zwraca uwagę, że NFZ uśrednił ceny leczenia danego schorzenia i szpitale przestawiły się na metody tańsze, niekoniecznie nowoczesne. "Ktoś to zauważył i próbuje wycofać się z błędu" - dodaje.
Plany resortu chwali opozycja, choć wątpi w realizację. "Liczy się skuteczność metody, ale w powiązaniu z kosztami. Obawiam się, że ministerstwo nie będzie w stanie tego obiektywnie ocenić. Zmiany będą więc śladowe, o znaczeniu PR-owym" - mówi Bolesław Piecha z PiS.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!