Dziennik.plPolityka

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Dla wiceministra policjanci to chłopcy na posyłki

2007-10-12 | Ostatnia aktualizacja: 21:12 | Komentarze: 0 | skomentuj

Śledczy z warszawskiej prokuratury okręgowej zbadają, czy Marek Surmacz, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, nie popełnił przestępstwa - pisze DZIENNIK. Surmacz nie czuje się winny. "Jeszcze sto razy wysłałbym policjantów, aby dostarczyli kanapki głodnej pani minister" - mówi.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

DZIENNIK opisał, jak 30 listopada wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Marek Surmacz pomógł swojej koleżance z rządu, wiceminister pracy Elżbiecie Rafalskiej. Patrol policjantów z komisariatu kolejowego - na jego polecenie - kupił podróżującej właśnie pociągiem urzędniczce dwa hamburgery, sałatkę i napój - i przyniósł w czasie postoju we Wrocławiu. Rafalska poskarżyła się wcześniej Surmaczowi, że jest głodna.

Teraz prokuratura sprawdzi, czy Surmacz nie przekroczył swoich uprawnień. "To zachowanie zostanie wyjaśnione w toku postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie" - powiedział nam wczoraj Jerzy Engelking, zastępca Prokuratora Generalnego. "Zbadamy, czy wyczerpuje znamiona czynu karalnego. Lub czynów karalnych" - podkreśla wiceminister sprawiedliwości. Policjanci z dworca - kobieta i mężczyzna - którzy wykonali polecenie, nie zostaną ukarani.

Marek Surmacz nie czuje się winny. "Jeszcze sto razy wysłałbym policjantów, aby dostarczyli kanapki głodnej pani minister" - powiedział. A sama Rafalska zapowiedziała w Radiu Zet, że gotowa jest podać się do dymisji, jeśli - jak powiedziała - opinia publiczna uzna, że z powodu hamburgera można zmienić skład rządu.

Ta sprawa zbulwersowała policjantów, bo zaledwie 24 godziny po historii z dostarczaniem hamburgerów we Wrocławiu inna para policjantów z komisariatu kolejowego - tym razem w Warszawie - odwoziła w nocy do Siedlec dyrektora Tomasza Serafina, szefa departamentu bezpieczeństwa publicznego MSWiA. Serafin bawił się na imprezie razem z innymi pracownikami ministerstwa. Odwożący go policjanci Justyna Zawadka i Tomasz Twardo w powrotnej drodze zginęli w wypadku samochodowym.

"Ujawniliście mały fragment zepsucia, jakie panuje w Ministerstwie pod rządami byłego sierżanta Surmacza. To jest psucie policji, czyli osłabianie bezpieczeństwa kraju. Policjanci mają narażać życie i minutę później z uśmiechem dostarczać kanapki? Mam nadzieję, że pani wiceminister choć napiwek dała" - ironizuje Roman Wierzbicki szef policyjnego związku zawodowego na Śląsku.

"Pan Surmacz powinien podać swój numer telefonu do publicznej wiadomości, jest mnóstwo kobiet jeżdżących pociągami, wiele z nich na pewno jest głodnych" - mówi nam były minister spraw wewnętrznych i administracji Krzysztof Janik.

Wczoraj próbowaliśmy kilkakrotnie skontaktować się w tej sprawie z przełożonym Marka Surmacza, ministrem spraw wewnętrznych i administracji Ludwikiem Dornem. Był nieuchwytny, w pracy go nie było. Surmacz odebrał nasz telefon, ale gdy usłyszał, kto dzwoni, rzucił tylko: "Nie rozmawiam z wami" i przerwał połączenie.
Maria Bartoszko, Robert Zieliński, Jakub Stachowiak
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «