Pęczak poszedł do pracy za 1200 złotych
Były łódzki baron SLD Andrzej Pęczak, który w styczniu wyszedł z aresztu, znalazł sobie, jak mówi, uczciwe zajęcie. Uczciwe, ale mało płatne. Zarabia 1200 zł. Pęczak zajmuje się wyszukiwaniem kontrahentów dla prywatnej firmy zajmującej się instalacją systemów alarmowych i centrali telefonicznych - ujawnia DZIENNIK.
- Pęczak dostał od Dochnala rzęcha
- Pęczak jest tak chory, że nie może przyjść do sądu
- Były baron SLD w ciężkiej depresji. Trafi do szpitala
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie zarabiam kokosów, ale najważniejsze, że pracodawca płaci za mnie ZUS" - zwierzył się Pęczak "Expressowi Ilustrowanemu". Twierdzi, że pracuje za 1200 zł miesięcznie. Łódzka gazeta pisze, że byłemu posłowi lewicy z doktoratem ekonomii zrobionym w Moskwie nie udało się jeszcze pozyskać ani jednego kontrahenta. Pęczak tłumaczy to prosto: "To dlatego, że pracuję od niedawna".
Co robił do tej pory? Przede wszystkim utyskiwał na swoją fatalną sytuację finansową. Gdy tymczasem były baron SLD, oskarżony m.in. o pomoc w płatnej protekcji i przyjęcie łapówek od lobbysty Marka Dochnala, ma pokaźną willę i samochód. Po wpłaceniu 400 tys. zł kaucji i wyjściu z aresztu posunął się nawet do tego, by wystąpić o zapomogę do Sejmu. Odmowę przyjął z wielką goryczą.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!