Jacek Kurski wylicytuje własne auto?
Mogą mnie zlicytować, ale mnie nie złamią - tak Jacek Kurski mówi o zaplanowanej na 7 lipca licytacji jego luksusowego BMW, zajętego przez komornika. Sprawa ma związek z przegranym przez europosła PiS procesem z Agorą, wydawcą m.in. "Gazety Wyborczej". Polityk PiS zapowiada, że auta nie odpuści i... weźmie udział w licytacji.
- Cugier-Kotka oskarża. Kurski: To brudna gra
- Jacek Kurski przeprasza "Gazetę Wyborczą"
- Licytują BMW Kurskiego. Bo nie przeprosił
- Kurski: Nie przepraszałem Agory
- Kurski przegrał w sądzie, bo jest z PiS?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Chyba będę licytował własny samochód" - mówił w rozmowie z TOK FM Kurski. A auto ma zostać wystawione za ponad 70 tys. zł.
"Agorze nie chodzi o przeprosiny, tylko o to by zniszczyć człowieka i postraszyć każdego, kto ośmieli się krytykować Gazetę Wyborczą. Ja jednak jestem człowiekiem twardym, mogą mnie zlicytować, ale mnie nie złamią. Będę walczył do końca" - zapowiada europoseł PiS. I deklaruje udział w licytacji. "Swój samochód pewnie wylicytuję. Na razie jeździ nim moja żona, nie został nigdzie odholowany" - wyjaśnia.
W maju 2006 r. w programie TVP "Warto rozmawiać" Kurski - wówczas poseł PiS - demonstrując egzemplarz "GW" z artykułem o sobie powiedział, iż są w nim "same kłamstwa". Wskazywał, że "GW" wiele miejsca na kolejnych stronach poświęca na "oszalałe ataki na PiS". Poseł uznał, że wynikają one z faktu, iż gazeta "funkcjonuje w układzie medialnym" ze spółką J&S importującą do Polski paliwa, która - według Kurskiego - wyprowadza z kraju miliony. Dowodem na ten układ miała być - według posła - całostronicowa reklama J&S w gazecie. W jego opinii, reklama tej spółce nie jest potrzebna, bo J&S to monopolista na polskim rynku.
Agora pozwała wtedy Kurskiego, żądając przeprosin w gazecie, w TVP2 przed programem "Warto rozmawiać" lub "Panoramą" oraz wpłaty 25 tys. zł na cel społeczny. Sąd Okręgowy nakazał Kurskiemu przeprosiny, ale kwotę ograniczył do 10 tys. zł uznając, że poseł poniesie także koszty ogłoszeń w gazecie i telewizji. Kurski odwołał się od tego wyroku, ale Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał go w mocy.
10 lipca 2008 r. Kurski skomentował dla PAP wyrok Sądu Okręgowego. Stwierdził wtedy m.in., że jego zdaniem, mamy do czynienia w Polsce z dławieniem wolności słowa i terrorem "Gazety Wyborczej", która, "przy pomocy posłusznych i usłużnych sędziów niedopuszczających żadnych wniosków dowodowych, może każdego zniszczyć i opluć, kto z powodu nierówności ekonomicznych nie ma szans procesować się z nimi". Również za tę wypowiedź został pozwany przez Agorę, a sąd nakazał publikację przeprosin.
czytaj dalej >>>






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!