Dziennik.plPolityka

Poniedziałek, 13 lutego 2012

Imieniny: Grzegorza, Katarzyny, Kastora

To nie wybory nas podzieliły, ale zaborcy

2010-07-05 | Ostatnia aktualizacja: 22:30 | Komentarze: 0 | skomentuj

/ Inne

Hasła wyborcze, w których przekonywano, że Polska jest jedna to bajki. Nasz kraj można podzielić na Polskę A i Polskę B – mówią socjologowie, których zapytaliśmy, dlaczego w jednych regionach ludzie nie boją się liberalnych haseł, a w innych bliski jest im konserwatyzm.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -25°C max. 1°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Przez Polskę przetaczają się wojny i rewolucje, zmieniają ustroje, a podział na Polskę A i B ma się dobrze. Ale wybory prezydenckie pokazały, że na tej mapie pojawiają się ogniska zmiany. I za parędziesiąt lat rozniosą ten podział w puch.

Polska pęka wzdłuż linii Wisły. Na wschód od niej królują poglądy konserwatywno-socjalne i zaczyna się kraina Kaczyńskiego. Na zachód liberalne, tu zwycięża Komorowski. Na razie. Bo społeczeństwo to żywa tkanka, która - choć powoli, niezauważalnie, ciągle się zmienia. - Ludzie migrują z jednego końca kraju na drugi, poszczególne regiony bogacą się albo biednieją. Te procesy mogą wyborczą mapę Polski całkiem przemieszać - mówi socjolog profesor Włodzimierz Pańków.

Pociąg do cywilizacji

Np. Podlaskie to tradycyjnie bastion poglądów konserwatywnych. Jeszcze w poprzednich wyborach prezydenckich Lech Kaczyński zdobył tam 63 procent głosów. W niedzielę znowu bezapelacyjnie wygrał tutaj kandydat PiS, uzyskując ponad 57 procent poparcia. Jednak nie w całym regionie wyniki były tak oczywiste, bo w samym Białymstoku zwycięzcą (52 proc.) jest Bronisław Komorowski.

To tylko jeden z przykładów zmian, jakie zachodzą na mapie preferencji wyborczych Polaków. - Powoli, ale wyraźnie widać, jak pojedyncze powiaty czy miasta zaczynają zmieniać swój polityczny profil - tłumaczy Pańków.

I tu Białystok jest idealnym przykładem. Wraz z bogaceniem się miasta, napływem studentów, rozwojem przedsiębiorczości zwiększa się w nim liczba elektoratu liberalnego. Wystarczy porównać: jeszcze pięć lat temu preferencje między Lechem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem w samym mieście rozkładały się niemalże idealnie po połowie. Teraz zwyciężył liberał.

Czyta dalej...

Sylwia Czubkowska, Anna Monkos
Źródło: Dziennik.pl
1234następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl