Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

PiS: Platforma zrealizowała scenariusz Wajdy

2010-08-28 | Ostatnia aktualizacja: 14:59 | Komentarze: 71 | skomentuj
PiS: Platforma zrealizowała scenariusz Wajdy

PiS: Platforma zrealizowała scenariusz Wajdy Fot. Paweł Kula / Inne

Politycy różnią się w ocenie dokonanych w piątek wieczorem zmian w kierownictwie Rady Nadzorczej i Zarządu TVP S.A. PO obawia się, że zmiany opóźnią realizację ustawy o radiofonii i telewizji. PiS uważa je za dowód na przejęcie przez PO kontroli nad telewizją. Mariusz Błaszczak z PiS twierdzi, że zmiany są realizacją scenariusza, o którym mówił Andrzej Wajda podczas inauguracyjnego posiedzenia komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Szefowa sejmowej komisji kultury i środków przekazu Iwona Śledzińska-Katarasińska w rozmowie z PAP wyraziła obawę, że dokonane zmiany mogą się przełożyć na opóźnienia w realizacji przez KRRiT ustawy o radiofonii i telewizji. "Gdybym to ja podejmowała decyzję, to oczywiście poczekałabym na wybór nowej rady nadzorczej, bo dla mnie odpowiedzialność jest wspólna całej tej ekipy. Cała rada nadzorcza i cały zarząd TVP w dotychczasowym składzie odpowiadają za zupełnie tragiczną sytuację w telewizji, za fatalną atmosferę, więc może należało to przerwać" - powiedziała

Przyznaje ona, że z reguły takie sytuacje jak zmiany władz spółki "wywołują reakcje". "Zarząd nie ma specjalnej ochrony, ale jak ktoś lubi to może się procesować, ale ja tu nie widzę pola do popisów procesowych" - powiedziała odnosząc się do wypowiedzi członków władz TVP na temat możliwości niezarejestrowania przez sąd zmian w Radzie Nadzorczej i zarządzie TVP.

"Żałować nie ma kogo, ani pana Szwedo, ani pana Orła, ani pana Tejkowskiego, co do tego nie mam wątpliwości. Natomiast z drugiej strony mam ogromny dystans i wątpliwości co do ozdrowieńczego zrywu SLD-owskiej części rady nadzorczej" - tak posłanka PO skomentowała nowy skład władz zarządu i Rady Nadzorczej telewizji publicznej.

Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak uważa z kolei, że dokonane w piątek zmiany to "dowód na przejęcie kontroli przez większość rządzącą nad instytucją, która dotychczas od tej większości była niezależna". W jego opinii dowodem na to jest, że nowym przewodniczącym Rady został przedstawiciel Ministra Skarbu Państwa - ministra z PO. "To oczywiście jest złe dla demokracji, kiedy jedna partia polityczna kontroluje praktycznie wszystkie instytucje, których zadaniem jest kontrolowanie władzy" - dodał.

Błaszczak uważa, że zmiany są realizacją scenariusza, o którym mówił Andrzej Wajda podczas inauguracyjnego posiedzenia komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego. "Wówczas pan Andrzej Wajda powiedział, że środowisko polityczne, które dziś rządzi Polską, ma przyjaciół w jednej telewizji prywatnej, ma w drugiej i trzeba coś zrobić, żeby miało również poparcie, przyjaciół w mediach publicznych. Mamy realizację tego scenariusza" - powiedział PAP szef klubu PiS.

Na uwagę, że zmiany we władzach TVP w istocie są tymczasowe, bo z mocy prawa ich kadencje niebawem wygasną, Błaszczak odparł, że "w Polsce prowizorki często trwają dość długo. Na pewno jest zamieszanie i mamy do czynienia z gorączkowością działania. Widać śpieszy się rządzącym, żeby podporządkować sobie media publiczne. Niewątpliwie, jest to gorszące" - uznał.

PAP Źródło: PAP
12następna »
Wypowiedzi: 71
1 2 3 4 ... 8 starsze
  • ~taktak2010-08-30 12:52

    Pan Błaszczak przypomina mi (on tego nie pamięta - a szkoda, bo jest za młody) publicystów Trybuny Ludu (patrz PRL), którzy w zależności od filmu, który Andrzej Wajda nakręcił, zarzucali mu jego antysocjalistyczne nastawienie, zazwyczaj pytając na końcu: - A za jakie pieniądze, panie Wajda, kręci pan te niegodne naszej Ojczyzny filmy? Za nasze, socjalistyczne. Szkaluje pan, p. Wajda swój naród. Kręci klamliwe filmy... Pozdrawiam p. Błaszczaka!

  • ~jrj2010-08-30 00:58

    stalinek-jęyzkoznawca się odezwał z typową komunistyczno-kłamliwą gadką. czekamy na krótki kurs historii PIS w wykonaniu Językoznawcy!

  • ~Językoznawca2010-08-29 22:12

    Pokrycie całej Polski zasięgiem kilkunastu kanałów telewiztjnych rozwiąże w przyszłości sprawę. Nie znikną panowie Cejrowski, Pospieszalski i Sakiewicz. Będzie można ich wybrać - pilotem. Na dziś trzeba się bronić, bo oni chcą doprowadzić do sytuacji braku wyboru. Bo im Bóg powierzył Prawdę. Najświeższe oświadczenie Kadafiego głosi, że nasi prorokowie ciut za mocno się rozkrzyczeli. Roszady w TVP nie odwrócą ogłupienia narodu. Gdy z ekranu plynie przekaz: "Nowość! Na to jeszcze nie chorowałeś!" to zachowanie rozsądku przez połowę narodu jest sukcesem. Płacimy za rozpowszechnianie hasła: "Wszyscy są równi." Nie! Na przykład, ja jestem tak głupi, że audycji wyżej wymienionych polskich proroków nie rozumiem. I nie będę im płacił ani bezpośrednio ani pośrednio. Niech jasno powiedzą czy grozi mi spalenie na stosie. Bo w ich milosierdzie nie wierzę.

  • ~kasienka----asienka2010-08-29 20:54

    re Drzazga 101, g.15:24
    Znowu pudlo! Anglicy sa dumni z tego ze utrzymuja telewizje publiczna oraz autostrady, ktore - jak w Niemczech - sa bardzo dobre, bezpieczne i bezplatne.
    BBC1 i BBC2 reprezentuja wysoki poziom i choc sa tu quizy, seriale etc, to takze programy ktore wprost zapieraja dech w piersiach. Anglicy kochaja swoj kraj, uwielbiaja swoje prowincje, swoja przyrode. Przy programach przyrodniczych dotyczacych UK zasiadaja miliony ludzi, a wedrowki np Davida Dumbelby po zabytkach architektury angilskiej zostaly wydane na plytach dvd i nawet mozna bylo do BBC napisac i dostac plyty za darmo.
    Nie spotkalam sie ze slowem skargi czy protestu przeciw podatkow na publiczna telewizje. Wrecz przeciwnie zrozumienie i akceptacje. Uznaje sie to za oczywiste.
    Uwazam za skandal ze znowu ta partia lobuzow, zlodzieji i niecywilizowanych lotrow od Tuscka i WSI-oka/Buroka, kombinuje skok na Publiczna Telewizje Polska.
    Cieszylabym sie gdybysmy rozumnie kochali tak swoj kraj, swoja przyrode, swoje lasy i swoje zwierzeta jak Anglicy swoja Anglie i UK.

  • ~mim2010-08-29 19:06

    Polacy pytają o 112 km autostrad ( z obiecanego 1000 km na „500 dni spokoju”), realne zwiększenie świadczeń emerytalnych i rentowych, brak spełnienia owych deklaracji POwinien zmusić tę grupę ludzi do działania (chociażby przed zbliżającymi się wyborami). Gdzie POnad 30 % podwyżki dla n-li, 50 % zniżki dla studentów? Co z realną pomocą dla powodzian? Jak ma się sprawa podwyżek podatku VAT i wzrostu cen żywności do deklaracji ! Kłamstwo jako narzędzie uprawiania POlityki przyjmowane jest przez elektorat PO, czyli ogłupione polactwo... Ludzie obudźcie się ! Przecież zabierają wam becikowe , ulgę rodzinną i tną zasiłek pogrzebowy o 50 %... Ale fajna władza , co?!

  • ~niemotek2010-08-29 13:43

    Dlaczego niejaki motek udaje głupszego niż jest? Dlaczego?

  • ~NORVIDNH2010-08-29 11:41

    MASZ CO ROBIĆ W ŻYCIU DOBREGO DLA POLSKI?
    NAJPIERW WYŁĄCZ telewizor BO TAM CAŁY CZAS JEDNO WIDAĆ!
    PRZYRODZENIE PEŁO tzw. PALIKOTA NA WIERZCHU!

  • ~Celtic2010-08-29 11:31

    Ekspertyzy prawne wykazały, że piątkowe posiedzenie Rady Nadzorczej TVP zostało zwołane niezgodnie z prawem. Od zawiadomienia członków Rady do posiedzenia powinno minąć 7 dni. Orzeł i Tejkowski nie zostali wezwani na posiedzenie Rady. Czy żyjemy w państwie prawa?

  • ~Nocna_Zmiana2010-08-29 11:23

    WSZYSCY POLACY WSPIERAJĄ NOWY FRONT JEDNOŚCI NARODU:

    PO - PSL - SLD !!!

  • ~tuskoid2010-08-29 11:21

    Z BLOGU: ZBIGNIEWA GIRZYŃSKIEGO

    „Tym, którzy zapomnieli”

    Iwona Śledzińska-Katarasińska w roku 1968

    W środę 4 sierpnia 2010 r. doszło w sejmie do pewnego incydentu, którego byłem uczestnikiem. Podczas debaty poseł Jan Dziedziczak z PiS zadał pytania reprezentującej Komisję Kultury i Środków Przekazu posłance PO Iwonie Śledzińskiej-Katarasińskiej. Dokładnie pytał o to czy Pani Poseł da słowo, że ustawa medialna autorstwa tzw. środowiska twórców znajdzie uznanie w oczach PO podczas prac parlamentarnych jesienią? Pani poseł Śledzińska-Katarasińska zamiast ustosunkować się do tego pytania, albo nie odpowiedzieć na nie w ogóle (taką możliwość taż miała) stwierdziła z sejmowej mównicy, że poseł Dziedziczak „jest stanowczo za młody” żeby dawać mu słowo. Taka wypowiedź mnie zdumiała. W sejmie wszyscy posłowie są równi (tak jak równi są wszyscy obywatele w państwie). Mają taki sam mandat społeczny. Nie ma znaczenia czy jest to poseł Dziedziczak (lat 29) czy poseł i były marszałek sejmu Józef Zych (lat 72).
    W tej sytuacji postanowiłem zareagować i zaprotestować przeciwko dzieleniu przez panią poseł Śledzińską-Katarasińską posłów wedle kryterium wieku na takich, którym słowo dawać można i na takich, którzy na to żeby im dawać słowo „są stanowczo za młodzi”. Uczyniłem to z tym większym zdumieniem, że znane mi są w życiorysie pani poseł Śledzińskiej-Katarasińskiej fakty, które pokazują że to nie pierwszy przypadek dzielenia przez nią ludzi. Konkretnie przypomniałem postawę pani poseł Śledzińskiej-Katarasińskiej w 1968 r. kiedy swoją działalnością dziennikarską wpisywała się w trwającą w PRL kampanię antysemicką.
    Moja uwaga wywołała oburzenia zarówno pani poseł Śledzińskiej-Katarasińskiej jak i wicemarszałka sejmu z PO pana Stefana Niesiołowskiego, którzy uznali ją za „chamską”. Pan marszałek Niesiołowski zasygnalizował nawet, że „prawdopodobnie” będzie mnie za nią podawał do Komisji Etyki działającej w sejmie. Mam nadzieję, że pan Niesiołowski słowa dotrzyma i będę mógł podzielić się z Komisją Etyki moją wiedzą na temat przeszłości pani poseł Śledzińskiej-Katarasińskiej. Ponieważ jednak obawiam się, że zapowiedź ta jest tylko grą pozorów ze strony pana Niesiołowskiego, który jako ówczesny poseł AWS z całą pewnością pamięta jak w 1997 r. właśnie AWS zablokował z powodu antysemickiego epizodu w życiorysie ówczesnej posłanki Unii Wolności Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej jej kandydaturę na ministra kultury, postanowiłem wiedzą tą podzielić się już teraz.
    Rok 1968 to jedna z bardziej czarnych kart w generalnie mało chlubnej historii PRL. Doszło wówczas do protestów młodzieży studenckiej domagającej się demokratyzacji dyktatorskiego systemu, które to protesty zostały brutalnie spacyfikowane przez komunistyczny reżim. W rządzącej zaś wówczas w komunistycznej Polsce Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) doszło do ostrej walki frakcyjnej, której wynikiem była antysemicka nagonka i czystka. Co wówczas robiła pani poseł Śledzińska-Katarasińska? Jako absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Łódzki pracowała wówczas pani poseł Śledzińska-Katarasińska jako dziennikarka pisząc m.in. do „Dziennika Łódzkiego” i „Głosu Robotniczego” (organu Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Łodzi). Zresztą swoją słabość do PZPR pani Śledzińska-Katarasińska wkrótce sformalizuję wstępując w 1972 r. do partii. Nie w tym jednak rzecz gdzie pani Śledzińska-Katarasińska pisywała czy gdzie wówczas partyjnie przynależała. Rzecz w tym co wówczas pisała!?
    W kwietniu 1968 r. w numerze 92 „Dziennika Łódzkiego” ukazał się artykuł pani Iwony Śledzińskiej pod tytułem „Egzamin bez stopni w indeksie”. Artykuł jest próbą odniesienia się pani Śledzińskiej-Katarasińskiej do protestów studenckich, które w marcu tego roku przetoczyły się przez Polskę. Rozpoczynała go pani redaktor Śledzińska słowami: „wydarzenia, które zdobyły sobie miano wypadków marcowych, opatrywane różnymi przymiotnikami, dowiodły, że studenci mają ogromną ilość zapału, wielu z nich nie posiada jednak odpowiedniej wiedzy, rozeznania, bieżącej informacji, które pomogłyby ten zapał właściwie spożytkować”. W dalszej części redaktor Śledzińska dokonuje analizy wydarzeń wpisując się w retorykę Władysława Gomułki, który protestujących studentów odsyłał do nauki. Odsyłał ich zresztą ówczesny I sekretarz PZPR nie tylko werbalnie, ale także pałkami tzw. aktywu robotniczego o czym warto w tym miejscu nadmienić.
    Jak widać przekonanie, że młodzi ludzie generalnie nie mają pojęcia o rzeczywistości i ich wiek powoduje, że można ich pouczać, a nie z nimi polemizować charakteryzował panią Śledzińską-Katarasińską już w 1968 r. Stosunek do posła Dziedziczaka w roku 2010 jest więc w pewien sposób jedynie twórczym rozwinięciem stosunku pani Śledzińskiej wobec młodych ludzi, które formułowała już w okresie wydarzeń marcowych w PRL.
    Poza krytyką wystąpień studenckich w czasie wydarzeń marcowych 1968 r. pani redaktor Śledzińska postanowiła wówczas także rozprawić się z innym wskazanym przez towarzysza Gomułkę zagrożeniem dla PRL – syjonizmem! 9 i 11 maja 1968 r. w numerach 110 i 112 „Dziennika Łódzkiego” ukazał się dwuczęściowy artykuł red. Śledzińskiej pod tytułem: „Tym, którzy zapomnieli” z podtytułem „Syjonizm – aktywność i bierność”. Parafrazując tytuł tego artykułu, „tym, którzy zapomnieli” (np. panu Niesiołowskiemu) zacytuję jego początek: „Nie ma takiego błota, którym nie obrzucono by nas Polaków w ostatnim czasie. Naprawiacze i weryfikatorzy historii spod znaku syjonizmu zapomnieli jednak o jednym. To błoto nie nas brudzi lecz ich samych.”
    Zainteresowanych dalszymi fragmentami twórczości z roku 1968 pani poseł Śledzińskiej-Katarasińskiej odsyłam do prasy tamtego okresu. Oczywiście polecam to tylko tym, którzy odczuwają potrzebę czytanie o syjonistach „w swoim brudnym zacietrzewieniu jednoczących się pod znakiem gwiazdy Dawida”. Tych, którzy po przeczytaniu tych tekstów zmartwią się być może tym, że pani poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska jest z ramienia PO przewodniczącą sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu pocieszę, że lepsze to niż mianowanie jej naszym ambasadorem w Izraelu.
    Tekst ten pozwolę sobie zadedykować mojemu serdecznemu koledze Jankowi Dziedziczakowi, który mając 27 lat został posłem czego mu jako człowiekowi młodemu gratuluję. Zawsze to lepszy początek niż pisanie w wieku 27 lat o syjonistach co w 1968 r. robiła pani poseł Śledzińska-Katarasińska.

1 2 3 4 ... 8 starsze

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «