Dziennik.plPolityka

Poniedziałek, 13 lutego 2012

Imieniny: Grzegorza, Katarzyny, Kastora

Migalski: Mógłbym iść do sądu, ale będę dumnie milczał

2010-09-04 | Ostatnia aktualizacja: 11:28 | Komentarze: 29 | skomentuj
Migalski: Mógłbym iść do sądu, ale będę dumnie milczał

Migalski: Mógłbym iść do sądu, ale będę dumnie milczał Fot. Roman Koszowski / Edytor / Inne

Nie żałuję tego, co zrobiłem, ale traktuję to jako swoją porażkę - tak Marek Migalski w rozmowie z "Faktem" ocenia reakcję Prawa i Sprawiedliwości na swój list otwarty do prezesa tej partii. Europoseł, który został wykluczony z delegacji PiS w Parlamencie Europejskim, odpiera także zarzuty o próbę wypromowania swojej książki.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Migalski ma żal do kierownictwa partii, że zamiast spokojnie porozmawiać o tym, co napisał w swoim słynnym już liście, "postanowiono ukatrupić autora propozycji o dialogu". "Jeszcze przez ostatni tydzień czołowi politycy PiS mówili, że mój list był dowodem na różnorodność poglądową wewnątrz partii. Koniec końców zostałem jednak skazany na banicję i na fruwanie solo" - podsumował europoseł.

Polityk pozwolił sobie także na szczyptę ironii, mówiąc o wystawionych teraz w pierwszym szeregu liderach: "Jeżeli Jarosław Kaczyński chce wygrywać wybory przy pomocy charyzmatycznego Mariusza Błaszczaka, rozintelektualizowanego Joachima Brudzińskiego, światowca Jarosława Zielińskiego czy elektryzującej elektorat Beaty Szydło - to jest jego decyzja. Ciekawe tylko, kto odpowie za to, kiedy obrana przez niego strategia zakończy się fiaskiem w kolejnych wyborach. On sam czy jego otoczenie?".

 Na zarzuty wiceprezes partii Beaty Szydło, że zamiast przenosić dyskusję do mediów, należało o problemach PiS rozmawiać w samym PiS, Migalski broni się: "Pragnąłbym jednak, aby pani wiceprezes wskazała mi takie miejsce w partii, czy jest to jakiś konkretny gabinet, biuro czy sala konferencyjna, do których mogą się udać politycy, którzy chcieliby coś przedyskutować. Ja się z prezesem bezskutecznie usiłowałem spotkać dokładnie od września zeszłego roku. Wysłałem w tym czasie do niego trzy listy, na które nigdy nie otrzymałem odpowiedzi".

Dużo ostrzej europoseł odpowiada Mariuszowi Błaszczakowi, który sformułował zarzut o próbę wypromowania własnej książki. "Tym zarzutem mógłby zająć się sąd, choć ja wolę odpowiedzieć na niego dumnym milczeniem" - stwierdził i dodał, że z Błaszczakiem spotkał się pięć razy w życiu i nie ma on wglądu do jego "ciemnej duszy".

Skandal! Biorą kasę dwa razy
Źródło: Fakt
Tagi: migalski, pis
Wypowiedzi: 29
  • ~mikolaj 262010-09-04 19:44

    Jak mozna byc taka SWINIA jak Marek Migalski. Z poparcia PISu wszedl do Parlamentu Europejskiego i zalapal sie na ciepla i dobrze platna posadke, a teraz
    opluwa ludzi ktorym tyle zawdziecza. Gdyby mial troche honoru wystapil by z Parlamentu Europejskiego, ale nic z tego.Jak taka MENDA moze spojrzec kolegom
    dzieki ktorym podlapal taka fuche w oczy. Stare przyslowie mowi NAJGORSZY
    PTAK KTORY SRA WE WLASNE GNIAZDO.

  • ~elka2010-09-04 18:55

    bardzo dobrze że odważył się Pan powiedzieć to co Panu na watrobie lezalo

  • ~Herhor2010-09-04 18:49

    -re-tomadero-widzisz nieprzekupny ! bo dostaniesz spazmów psychopato.Wasz startuje w szczecinie z listy PiS-u,zawsze was można przekupic WARCHLAKI.

  • ~przemyślani2010-09-04 18:30

    Panie pośle Migalski ! dawno temu przepowiedziałem panu,ze jego kariera w PiS-sie jest kariera skonczoną.Czyżby pan tego nie zauważył? Stare polskie porzekadło głosi : służ panu wiernie a on ci pierdnie ! i tak jest w pana sytuacji.I po karierze politycvznej i po habilitacji-w sumie nie ma kogo żałować!

  • ~tomadero2010-09-04 15:50

    he, he, he ...
    no to sobie pisdzielce wyhodowały ziółko !
    oj PSIa "elyta" będzie jeszcze miała nie jeden ból głowy przez Migalskiego.
    I BARDZO IM TAK DOBRZE.

  • ~Toronto2010-09-04 15:28

    1. To straszne jakie ci dziennikarze zaprzyjaznionych z PO mediow prywatnych maja za zadania.
    Jak tu przekonac lud do tego ze trzeba zamknac przeklety IPN, przywrocic obnizone emerytury cierpiacym ludziom sluzb specjalnych, przywrocic do zycia WSI, zlikwidowac CBA.
    Jak tego dokonac?
    2. Jesli sie wezmie pod uwage ze wielu dzirnnikarzy zaprzyjaznionych z PO mediow prywatnych zarabia mniej niz wynosi emerytura bylych pracownikow sluzb, czyli ze robi uslugi propagandowe za mniej niz emrrtury onych sluzbistow.
    Zal wiec nie tylko emertow ze sluzb, ale i samych dziennikarzy pracujacyhc dla zaprzyjaznionych z PO mediow prywatnych.
    Oczywiscie czasami los sprzyja ciezko pracujacym dziennikarzom:
    - I tak to ni stad ni z owad los sprawil ze pojawil sie Krzywonos (nomen omen z powiesci Ogniem i Mieczem, Krzywonos co Lachow ropedzal),
    - a to Marek Migalski napisal list w srodku kampanii medialnej majacej na celu oczernianie Jaroslawa Kaczynskiego,
    - a to wykluczony z partii i rozgoryczony Marcinkiewicz pojawil sie na ekranch,
    - a ro Radek Zdradek powie cos o watachach i zaprosi walecznego ministra Lawrowa co by rady Laszkom dawal zapewne w temacie rozpedzania onych watach,
    - a to w zyczacych dobrze Laszkom mediach niemieckich napisza jaki to Kaczynski niedobry byl i jest, itd.
    No wiec jesli dziennikarze zaprzyjaznionych z PO mediow prywatnych sprzedaja sie za mniej niz emeryci sluzb, to moze i sprawiedliwie jest, bo czasami to i pracowac ciezko nie musza w poszukiwaniu newsow majacych oczerniac PiS. Pomoc czasami sama nadchodzi

  • ~tFuskoid2010-09-04 14:52

    ~johg-11 2010-09-04 14:12
    ---
    johg-11 = pis da, a co gorzej = POnanista !

  • ~tFuskoid2010-09-04 14:50

    Henryka Krzywonos nie rozpoczęła strajku komunikacji miejskiej w Gdańsku w 1980 r., ponieważ trwał on już od kilku godzin - stwierdza w najnowszym Biuletynie IPN Arkadiusz Kazański. Jarosław Kaczyński, którego przemówienie na jubileuszowym zjeździe "Solidarności" Krzywonos ostro skrytykowała, mówi, że ten artykuł wyjaśnia "pewne sprawy". Krzysztof Wyszkowski uważa, że opozycjonistka dała się wykorzystać jako "fałszywa bohaterka".

    - Zebrane relacje świadków przeczą legendzie, jakoby Henryka Krzywonos, zatrzymując na trasie swój tramwaj linii nr 15, rozpoczęła strajk komunikacji miejskiej w Gdańsku, a nawet w Trójmieście - stwierdza Arkadiusz Kazański w artykule "Sierpień '80 w Gdańsku". "Wyjeżdżając bowiem na trasę (i później zatrzymując tramwaj), Henryka Krzywonos nie mogła rozpocząć strajku, gdyż od samego rana, od ok. 4.30, na trasy nie wyjechali kierowcy z zajezdni autobusowej przy ulicy Karola Marksa (obecnie Józefa Hallera). Zostały spisane postulaty, powołano Komitet Strajkowy" - pisze historyk IPN. W miasto nie wyjechały także tramwaje z zajezdni Gdańsk-Wrzeszcz, gdzie pracownicy przedstawili swoje postulaty dyrektorowi i władzom partyjnym. "Motorniczowie (m.in. Henryka Krzywonos) z dwóch pozostałych zajezdni tramwajowych - w Gdańsku-Nowym Porcie i przy ul. Łąkowej - wyjechali tego dnia na trasę, jednak zorientowawszy się, że nie kursują tramwaje z Wrzeszcza i strajkuje zajezdnia autobusów przy Karola Marksa, przyłączyli się do rozpoczętego protestu" - podkreśla Kazański.
    "Henryka spędzała w Stoczni sporo czasu, ale nie zawsze była w stanie, powiedzmy, rejestrować sytuację i musiałem nawet w takiej sprawie ostro interweniować" - pisze na swojej stronie Krzysztof Wyszkowski, działacz opozycyjny. Nie chce przypominać działaczce związkowej szczegółów tego incydentu. "Podniosłem to tylko dlatego, że Henryka dokonała moralnego nadużycia, dając się wykorzystywać jako 'zastępcza' Anna Walentynowicz, jako fałszywa bohaterka" - dodaje.
    Krzysztof Wyszkowski ocenia, że Krzywonos "udaje" obecnie bohaterkę. "Gdyby tego nie robiła, to ja bym się nie odzywał" - podkreśla Wyszkowski. "To manipulacja osobą Henryki Krzywonos skrojona na to, aby zakryć legendę Anny Walentynowicz" - tłumaczy, dodając, że Krzywonos "z pewnością nie jest postacią, która mogłaby konkurować z Anną Walentynowicz".
    "Dobrze się stało, że pani Krzywonos jest dzisiaj bohaterką Platformy Obywatelskiej i 'Gazety Wyborczej'. Ona znakomicie odpowiada dzisiejszym czasom, ich atmosferze. Nic więcej o niej nie powiem, a kto zechce, niech zajrzy do umieszczonego na naszej stronie internetowej fragmentu artykułu zamieszczonego w numerze 9-10 Biuletynu IPN z tego roku. Tam są wyjaśnione pewne sprawy. A o reszcie być może kiedyś napiszą inni" - mówi w wywiadzie opublikowanym na stronach Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Prezes PiS odniósł się w nim m.in. do krytyki jego wystąpienia na zjeździe "Solidarności". Podkreślił, że istniał spór między doradcami a robotnikami na temat realności powołania niezależnych związków zawodowych. "Eksperci obawiali się, że komunistyczna władza tego nie przełknie. Jest to rzecz powszechnie znana i nikt poważny tego nie podważa. Tak jak i nie zakwestionuje tego, że koncepcja przeforsowania postulatu o powołaniu wolnych związków zwyciężyła i była koncepcją słuszną. Zatem nie powiedziałem jakiejkolwiek nieprawdy. W tym sporze to robotnicy mieli rację" - mówi Kaczyński. W tym kontekście przypomina rolę swojego zmarłego brata. "Lech Kaczyński w książce 'O dwóch takich' pisze ze swoją znaną i nieczęstą wśród polityków prawdomównością, iż sam miał pewne wątpliwości, czy ten radykalny postulat przejdzie, ale grał twardo, bo takie było jego zadanie. O tym, że został wydelegowany przez MKS do rozmów z komisją ekspertów, wspomina nawet wtorkowa 'Gazeta Wyborcza'".
    "Lech Kaczyński był najwybitniejszym ekspertem z naszej, WZZ-owej [Wolnych Związków Zawodowych - przyp. red.] strony uczestników strajku" - wspomina z kolei Wyszkowski. W jego ocenie, Krzywonos na zjeździe "bredziła". Przy czym w tamtym czasie "nie odgrywała żadnej roli, nikt się z nią nie liczył i nie mała nic do powiedzenia". "Wzywam Bogdana Borusewicza do powiedzenia prawdy" - apeluje Wyszkowski, przypominając, że solidarnościowych doradców w roku 1980 obecny marszałek Senatu nazywał "różowymi pająkami, a dziś oportunistycznie jest w tym samym środowisku, co Tadeusz Mazowiecki".
    Zenon Baranowski

  • ~johg-112010-09-04 14:12

    Tak jest...idz pan do tego sądu,to taka wasza PiSdzielska natura...a może daj pan po prostu w ryj kurduplowi...nawet czasami "doktorant" musi pokazać że jest człowiekiem...jeśli nie jest pan dupa...

  • ~Wiesio132010-09-04 14:04

    i bardzo dobrze że za mordę wyrzucił
    pozdrowienia dla Pana prezesa

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl