"Tupolew bombowcem? Kaczyński plecie bzdury"
Trzeba totalnego ignoranta, żeby tak mówić - tak ekspert lotniczy Juliusz Werenicz mówi w rozmowie z "Polityką" o wątpliwościach szefa PiS co do zachowania prezydenckiego Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Mówi, że "skosić drzewa" mógł co najwyżej szturmowy ił-10 z czasów II wojny światowej, ale nie samolot pasażerski.
- Rosjanie: Kaczyński upolitycznia katastrofę
- "Dlaczego Tu-154 się rozpadł?" Eksperci o słowach szefa PiS
- Uratował tupolewa. Rosja ma bohatera
- Rosjanie: Kaczyński upolitycznia katastrofę
- Klich przywiózł z Rosji dwie paczki dokumentów
- Zespół Macierewicza wypytuje o katastrofę
- Chcą lecieć do Smoleńska. Zabiorą krzyż?
- Komorowski: Będę latał tupolewem
- Wyemontowany Tu-154M przekazany Polsce
- Wrak tupolewa niszczeje. Zobacz wideo
- "To był cywilny lot". Co z tego wynika?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Juliusz Werenicz, były szef zespołu wojskowych pilotów doświadczalnych i były szef komisji badania wypadków lotniczych, skomentował wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat samolotu Tu-154M. Szef PiS stwierdził m.in., że maszyna, która była - jak powiedział - przerobionym bombowcem, nie powinna się rozsypać.
"Trzeba totalnego ignoranta, żeby tak mówić. Bombowiec? Tu- 154 to nie kopia bombowca, to raczej kopia boeinga 727" - mówi dr Werenicz. Tłumaczy, że samolot pasażerski to delikatna konstrukcja, a tupolew od zachodnich maszyn różnił się nieco mocniejszym podwoziem i skrzydłami. Wzmocnienia te zaprojektowano z myślą o radzieckich lotniskach z nierówną nawierzchnią.
Jako śmieszną określił opinię Jarosława Kaczyńskiego, że tupolew powinien "skosić drzewa", a nie tracić po zderzeniu z nimi skrzydło. "Nie znam takich sytuacji, by uderzenie w drzewo nie spowodowało bardzo poważnych uszkodzeń. Były nawet przypadki, że samoloty myśliwskie, o dużo mocniejszej konstrukcji, ulegały destrukcji po zderzeniu z drzewem" - podkreśla ekspert.
Nie zgadza się on także z twierdzeniem szefa PiS, że przy lądowaniu w lesie i na błocie mogło zginąć dużo mniej ludzi. "To wywody ignoranta. Pod Smoleńskiem nie było awaryjnego, zaplanowanego lądowania w lesie, tylko podejście do normalnego lądowania, a to zasadnicza różnica" - podkreśla i przypomina, że pilot nie zmniejszył prędkości, a ją zwiększył i dodatkowo ściągnął ster, co wywołało jeszcze większe przeciążenia.
Zdaniem dr. Werenicza, nie można winy za katastrofę zrzucać na kontrolerów. "Kontroler mógł wprowadzić w błąd tylko w jednym przypadku – gdyby powiedział, że pogoda jest lepsza lub gorsza niż w rzeczywistości niż była. Ale i tak ostateczną decyzję podejmuje kapitan – jeśli nie widzi pasa, mówi dziękuję, nie ląduję i do widzenia. Taka jest procedura" - stwierdza.


























~geminus2010-09-27 14:16
Juliusz Werenicz to taki ekspert lotniczy, jak z koziej dupy bęben, tak można stwierdzić po opublikowaniu faktów związanych z awaryjnym lądowaniem Tu-154M rosyjskiego czarterowego towarzystwa Ałrosa na zamkniętym lotnisku w miejscowości Iżma w republice Komi i relacji ppasażerów, którzy twierdzili, że "Sam widziałem, jak skrzydła samolotu ścinają wierzchołki drzew jak kosiarka". Ale takiemu "ekspertowi" to się w tym ciasnym łbie nie mieści.
~komornik***2010-09-25 18:26
no i wlasnie jest taka prawda, Kaczor pieprzy bzdury ,klamie i powoduje wstretne klotnie nawet we wlasnej Partii. Moja rada dla Pisu jest; pozbawienie Prezesowstwa Kaczynskiemu i zalozenie niezaleznej Pari pod inna nazwa i ropoczac normalna praca, jaka Wam powierzyla czastka narodu Polskiego!!!
~pilocik2010-09-09 18:50
~Piotr Kraczkowski2010-09-09 06:16
Na koniec chcialbym sie odniesc do kuriozalnego moim zdaniem "argumentu" przedmowcy, a mianowicie do slow:
"Ten ekspert byl zaufanym sluzb tajnych komuny, bo inaczej nie moglby badac katastrof samolotow wojskowych.."
Nie wiem, czy szanowny przedmowca byl w stanie z pierwszej reki zasiegnac opinii i samemu sprawdzic rozziew miedzy poziomem fachowosci i tzw "expertise" ludzi wyksztalconych na przyklad na Politechnice Warszawskiej czy Gliwickiej za tak zwanej "komuny" i za tejze komuny pracujacych jako konstruktorzy i eksperci, a "poziomem" absolwentow obecnych uczelni technicznych mieniacych sie "wyzszymi"?
Radze przeprowadzic sumienna analize porownawcza i nie uzywac insynuacji w powaznej dyskusji, bo to jest wlasnie niestety poziom Kaczynskiego! A nie jest to poziom, na ktorym uczciwy czlowiek moze w ogole podjac rzetelna dyskusje.
~pilocik2010-09-09 18:26
~Piotr Kraczkowski2010-09-09 06:16
Warto przypomniec, ze mniej wytrzymaly, nie projektowany w oparciu o konstrukcje bombowca, Boeing, ktory uderzyl w World Trade Center, przecial, jak pokazuje to powszechnie znane bardzo precyzyjne nagranie filmowe, potezne filary z superstali na calej rozpietosci skrzydel. Skrzydla Boeinga nie odpadly, nie rozbily sie o te stalowe dzwigary, lecz widac jak przecinaja je bez widocznej szkody wlasnej i znikaja w glebi budynku jak noz w masle.
Ataku na 'wieze" nie ma tu co przywolywac, bo po pierwsze tamten przypadek rozni sie w dwoch aspektach od tu rozpatrywanego, bo po pierwsze tam atak zostal wykonany przy pelnej predkosci minimum 750km/h, poza tym stalowe dzwigary byly zlokalizowane w centralnej partii budynku, a wiec skrzydla przechodzily tylko przez aluminiowe ramy okienne i scianki dzialowe, ktore siegaly tylko do polowy wysokosci kazdego pietra, wiec dla obserwatora "weszly w budynek jak w maslo", ale co sie z nimi potem stalo - nie wiemy!
Bylem w tym budynku wiele razy, wiec dokladnie pamietam uklad wnetrza!
Centralny trzpien budynku zawieral szyby wind i klatki schodowe, natomiast stropy/podlogi byly na ten trzpien
"nanizane" w rownych odstepach i stanowily wolne poziome plyty!
Oprocz tego stal ma to do siebie, ze sie rozgrzewa przy uderzeniu, a przy uderzeniu z szybkoscia jak wyzej moze osiagnac temperature termoplastycznosci!
Natomiast z pniem drzewa (przy szybkosci rzedu 250-270) - to juz zupelnie inna sprawa (patrz wpis Kirkora powyzej!) i potrzeba dobrego technologa drewna, zeby dokladnie problem przeanalizowac!
Samochody przy szybkosciach 120-150km/h jak wiadomo "owijaja sie" wokol drzew!!
~Piotr Kraczkowski2010-09-09 12:52
~pilocik2010-09-09 06:46
Bombowce jako dolnoplaty znane byly juz w czasie II w. swiatowej:
http://www.nexusboard.net/sitemap/6365/schnellbomber-und-mittlere-taktische-bomber-t296842/
B-17:
http://www.whq-forum.de/cms/71.0.html
~Piotr Kraczkowski2010-09-09 11:38
~pilocik2010-09-09 06:46
**Bombowiec z zalozenia musi byc gornoplatem lub co najwyzej srednioplatem, poniewaz musi byc wyposazony w podbrzuszu w OTWIERANY luk bombowy, wyposazony w wiele skomplikowanych i zajmujacych miejsce mechanizmow, czego w ukladzie dolnoplata po prostu nie da sie zrobic, bo w dolnoplacie tam, gdzie w bombowcu jest luk bombowy, jest umieszczona z grubsza rzecz ujmujac cala konstrukcja mocowania skrzydel (skrzydla) do kadluba i tego sie w zaden sposob nie da "przeskoczyc" **
Bombowce Tupolewa to "przeskakuja":
Tu-22: http://en.wikipedia.org/wiki/Tupolev_Tu-22
Tu-160 http://en.wikipedia.org/wiki/Tupolev_Tu-160
Takze Suchoi T-4 jest bombowcem dolnolatem: http://de.wikipedia.org/wiki/Suchoj_T-4
Przypuszczam, ze chodzi tu o wieksza szybkosc.
Niezaleznie od tego, Tu-154 moze jako pasazerow przewozic zolnierzy i sprzet, a zatem sprawdzac sie jako transportowiec. Z cala pewnoscia Biuro Tupolewa mialo gotowe konstrukcje techniczne, w jaki sposob w krotkim czasie zaadaptowac TU-154 na potrzeby wojska.
~motek2010-09-09 07:42
101 dachował w lesie, nie lądował.
Silne podwozie było w tym wypadku miażdżące.
Rozwalił się na szczątki.
Szkoda ofiar i ich bliskich!
~pilocik2010-09-09 07:09
Chce tu jeszcze odniesc sie do zupelnie pozbawionej podstaw supozycji z tekstu zamieszczonego w WikiVisual, ze
"The Tu-154's airframe and the landing gear is strong, since it is partially based on a design meant for bomber aircraft."
Wiadomo, ze wszystkie Rosyjskie samoloty pasazerskie maja znacznie silniejsze podwozia i podbrzusza, a to z tej prostej przyczyny, co czesto jest podkreslane w opracowaniach na ten temat, ze stan pasow startowych na syberyjskich (i nie tylko) lotniskach rosyjskich pozostawia wiele do zyczenia, a silne opady sniegu lezacego na tych pasach czesto przez duza czesc sezonu zimowego tez nie ulatwiaja ladowania!
Dlatego tez ciezsze z reguly od swych amerykanskich pierwowzorow samoloty rosyjskie maja tez wieksze zuzycie paliwa i mniejszy zasieg!
Poniewaz jest faktem bezspornym, ze Tu-154 byl wzorowany na Boeingu 727 do tego stopnia, ze laik nie jest w stanie odroznic tych dwoch samolotow - a nikt nie osmieli sie chyba okreslic konstrukcji Boeinga 727 (ktory byl w swoim czasie najpopularniejszym i w najwiekszej liczbie produkowanym "pasazerem" na swiecie) jako konstrukcj z zalozenia bedacej bombowcem - wiec cale przytoczone rozumowanie nie trzyma sie kupy, a opiera sie wylacznie na pochopnej sugestii autora opisu w Wikipedii!
~pilocik2010-09-09 06:46
~Piotr Kraczkowski 2010-09-09 06:16
Pozwole sobie przedstawic odmienny punkt widzenia od wyrazonego tu w twierdzeniu, ze "wystarczy zamontowac luk bombowy i zrzucanie bomb nie zachwieje rownowaga samolotu w locie"
Bombowiec z zalozenia musi byc gornoplatem lub co najwyzej srednioplatem, poniewaz musi byc wyposazony w podbrzuszu w OTWIERANY luk bombowy, wyposazony w wiele skomplikowanych i zajmujacych miejsce mechanizmow, czego w ukladzie dolnoplata po prostu nie da sie zrobic, bo w dolnoplacie tam, gdzie w bombowcu jest luk bombowy, jest umieszczona z grubsza rzecz ujmujac cala konstrukcja mocowania skrzydel (skrzydla) do kadluba i tego sie w zaden sposob nie da "przeskoczyc"!!!
W przypadku dolnoplata nie jest wiec mozliwe dokonanie przerobki w celu przeksztalcenia tego rejonu w luk bombowy!
Luk bombowy, zeby uniknac zmian w polozeniu srodka ciezkosci bombowca przed i po zrzuceniu bomb, MUSI BYC ZLOKALIZOWANY mozliwie blisko rejonu, w ktorym skrzydla łacza sie z kadlubem!!!
Natomiast uklad dolnoplata jest idealny dla samolotow pasazerskich, bo pozostawia cala "gorna połowe rury kadłuba" do dyspozycji projektanta pomieszczen pasazerskich, a w bardzo mocno skonstruowanej dolnej polowce jest dosc miejsca na luki bagazowe i zbiorniki paliwa, nie mowiac juz o calej "kablaturze" i systemach hydraulicznych!
Caly spod samolotu pasazerskiego jest zaprojektowany tak, zeby wytrzymal przymusowe ladowanie na brzuchu, gdy nie wysunie sie podwozie!
Chociaz niegdys z uwagi na oszczednosc probowano konstruowac hybrydy, ktore mogly (w razie wojny) zostac zmodyfikowane i sluzyc na przyklad jako samoloty transportowe, ale od lat szescdziesiatych ubieglego wieku ta tendencja zostala kompletnie zarzucona jako nieoplacalna w zwiazku z lawinowym rozwojem lotnictwa pasazerskiego!
Od tego czasu obowiazuje w konstrukcjach lotniczych scisla specjalizacja i nikt sie nie wyglupia!
Naprawde warto przyjrzec sie wspolczesnym samolotom i "odkryc" proste zaleznosci, o ktorych mowa wyzej!
Bombowiec to zazwyczaj gornoplat, a pasazer to zazwyczaj dolnoplat!
Zdarzaja sie jeszcze niewielki samoloty pasazerskie (np. produkcji kanadyjskiej) w ukladzie gornoplata, ale sa to obecnie raczej wyjatki!
~pilocik2010-09-09 06:25
W jednym z artykulow na temat katastrofy ktos wyrazil teze nastepujaca, ktora - jak mniemam - wymaga rozwinieciia i komentarza:
"Odrzutowy samolot przy podchodzeniu do lądowania w 2 sekundy może bowiem pokonać nawet kilkaset metrów."
Jak sie juz zaczyna zonglerke cyframi - to nie wolno nimi machac jak dzieci grzechotkami - tylko obowiazuje precyzja i zwykla uczciwosc!
Samoloty pasazerskie (w zaleznosci od typu) podchodza do ladowania przy szybkosciach 270-320km/h, czyli w ciagu dwoch sekund pokonuja nie "kilkaset metrow", ale od 75 do 90 metrow, co nie stwarza zadnych problemow przy precyzyjnym naprowadzaniu, poniewaz w przypadku na przyklad Tu-154 oznacza to, ze samolot w dwie sekundy pokonuje zaledwie swoje dwie dlugosci!
Poza tym - jak wiadomo - nie jest wazne, czy sie uzywa przyrzadow starszej czy nowszej generacji! Wazne jest tylko, czy sie tymi przyrzadami operator potrafi poslugiwac, a jesli robi to przez kilka lat - nic nie stoi na przeszkodzie, by je opanowal do perfekcji!
Poza tym - i to w lotnictwie jest najwazniejsze - to nie operator, lecz PILOT sprowadza samolot na ziemie, a gdy ma do czynienia z podstawa chmur 50m nad pasem startowym - to oznacza, ze w tej przestrzeni miesci sie zaledwie 4-5 calkowitych wysokosci samolotu, czego doswiadczony pilot "powinien" byc swiadomy!
Jesli na domiar zlego ponizej chmur zalega gesta mgla - to znaczy, ze praktycznie "chmury leza na pasie" i nalezy przyjac, ze praktycznie widocznosc jest rowna ZERO i ladowanie (nie mowiac juz o ladowaniu precyzyjnym) jest po prostu niemozliwe!
Jesli ktos mimo to decyduje sie na wysuniecie podwozia i podejscie do ladowania, zwlaszcza na malo znanym lotnisku - to jest to szaleniec lub samobojca!
To sa rzeczy oczywiste i zdumienie ogarnia, ze 5 miesiecy po katastrofie komukolwiek trzeba to wyjasniac!
Prawdziwy problem powstaje wtedy, gdy dziennikarz, ktory zazwyczaj o realnym swiecie i jego funkcjonowaniu nie ma zielonego pojecia - kazdego dnia "odkrywa" na uzytek czytelnikow jeden tego swiata fragment, ktory na dodatek ma dla niego nieslychany stopien "komplikacji", a nastepnego dnia odkrywa zupelnie inny fragment, zapomniawszy uprzednio wszystko, co mu sie przez biurko przewalilo poprzedniego dnia, bo taka jest niestety "specyfika pracy" w niektorych redakcjach, ze pracuja tam sami dyletanci, a ich glownym zajeciem jest pogon za sensacja, a nie poglebianie wiedzy o swiecie za drzwiami redakcji!
I tak trwa ten dziennikarz z Bozej laski w nieustannym procesie "odkrywania swiata", ktorego w istocie nigdy nie bedzie w stanie zrozumiec!
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!