Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Połowa "jedynek" na listach PO dla kobiet

2010-09-09 | Ostatnia aktualizacja: 17:09 | Komentarze: 4 | skomentuj

Wielkie Równouprawnienie w Platformie Obywatelskiej. W jesiennych wyborach samorządowych PO chce oddać kobietom połowę pierwszych miejsc na listach wyborczych. W pierwszej piątce kandydatów na każdej liście mają też znaleźć się co najmniej dwie panie. W praktyce, mogą one zająć np. trzy pierwsze miejsca na liście w Warszawie.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Będzie to trudne, ale przy pełnej determinacji możliwe. Musimy jednak pamiętać, że wybory samorządowe rządzą się innymi prawami niż parlamentarne" - powiedział w czwartek PAP wiceszef PO Waldy Dzikowski. W poprzednich wyborach w PO obowiązywała zasada: przynajmniej jedna kobieta w pierwszej "trójce" na listach.

"W Platformie mamy dużo kobiet na listach, ale chcemy zwiększyć ich wybieralność. W ramach naszych 'rozmów parytetowych' w PO słyszałam o tych dwóch rozwiązaniach jako o alternatywnych, czyli albo 50 proc. 'jedynek' dla kobiet, albo minimum dwie kobiety w pierwszej piątce. Gdyby zastosować to drugie rozwiązanie, oznaczałoby ono 40 proc. kobiet na miejscach 'biorących'. Ostatecznych rozstrzygnięć jeszcze nie ma" - powiedziała PAP Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, posłanka PO zaangażowana w sprawę parytetów.

Kozłowska-Rajewicz zadeklarowała, że poprze propozycję połączenia tych dwóch mechanizmów - 50 proc. kobiet na "jedynkach" i przynajmniej dwóch kobiet w pierwszej piątce. "Ale myślę, że to mało realne, chociaż rozmowy o składach list ciągle się toczą. Na przykład w Poznaniu znacznie przybyło kobiet, które chcą kandydować. Wierzę, że przełoży się to na więcej mandatów dla kobiet" - powiedziała posłanka.

Przewodniczący mazowieckiej PO Andrzej Halicki podkreślił, że nie odbyło się jeszcze posiedzenie zarządu PO poświęcone tworzeniu list w wyborach samorządowych.

"W poprzednich wyborach w 2006 roku zaleceniem było, aby w pierwszej trójce na listach znalazła się przynajmniej jedna kobieta. Dwie osoby w pierwszej piątce to pogłębienie tego procesu parytetowego. Ono następuje w naturalny sposób przede wszystkim w dużych miastach, tam gdzie jest dużo kandydatek" - podkreślił.

Jak dodał, w Warszawie są nawet takie sytuacje, że trzy pierwsze na listach mogą być kobiety. "Np. w okręgu ursynowskim jest naturalna preferencja dla dotychczasowych pań-radnych. W niektórych okręgach dzielnicowych są listy, gdzie będzie ponad 60 proc. kobiet. W Radzie Warszawy już w ubiegłej kadencji mieliśmy przewagę kobiet w naszym klubie" - powiedział Halicki.

Podkreślił jednocześnie, że tak samo nie musi być w innych miastach. "U nas taka regulacja o tyle nie ma sensu, że rzeczywistość wygląda jeszcze korzystniej dla kobiet. Natomiast z poprzednich wyborów pamiętam miasta, gdzie nie było chętnych kobiet na listy. Życie czasem weryfikuje najlepsze intencje" - dodał Halicki.

Poseł zadeklarował, że nie jest przeciwny wewnątrzpartyjnym rozwiązaniom parytetowym. Zaznaczył jednocześnie, że sztywna regulacja: równo 50 proc. pierwszych miejsc na listach dla kobiet jest nie do utrzymania w skali kraju. "Preferencja w naturalny sposób będzie w jedną lub w drugą stronę. Nie możemy też zapomnieć o jakości kandydatów, i przy obsadzie list kierować się tylko ich płcią" - podkreślił Halicki.

PAP Źródło: PAP
Wypowiedzi: 4
  • ~kasienka----asienka2010-09-09 19:11

    W szczegolnosci dla Krzywonos i jej kucharek z domu dziecka.

  • ~@ Herhor2010-09-09 18:57

    SZOWINISTA @ Herhor

  • ~vh2010-09-09 18:13

    posiadanie waginy to gwarancja najwazniejsza!!

  • ~Herhor2010-09-09 17:42

    Kuchty i garkotłuki w samorządach...znasz li ten kraj...?

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «