W prareferendum wzięło udział mniej osób niż zakładali organizatorzy. Jak mówią, to prawdopodobnie efekt deszczu, który padał na Śląsku przez całą niedzielę. Mimo to przedstawiciele RAŚ oceniają, że przedsięwzięcie przyniosło zamierzony efekt edukacyjny.

"Z całą pewnością doszło do pobudzenia dyskusji na temat idei autonomii, mieszkańcy mieli możliwość uzyskania informacji i rozmowy na ten temat nie tylko z nami, ale także ze znajomymi czy sąsiadami" - ocenił Michał Buchta z RAŚ.

W sumie w Lędzinach i Imielinie mogło głosować ok. 16 tys. osób - przyszło niespełna 1,1 tys., a dodatkowo 220 osób z innych miejscowości. Oznacza to zaledwie kilkuprocentową frekwencję. Zdecydowanie dominowali zwolennicy autonomii.

Mniejsze od zakładanego zainteresowanie sondażem organizatorzy tłumaczą deszczową pogodą. W Imielinie urnę do głosowania ustawiono na stadionie, bo miał się tam odbyć festyn z okazji Dni tej miejscowości, jednak z powodu deszczu imprezę przeniesiono do domu kultury. W Lędzinach organizatorzy głosowania musieli schować urnę do budynku miejscowej restauracji, chroniąc ją przed deszczem i wiatrem.

W Imielinie głosowało 618 mieszkańców tej miejscowości, z czego 607 było za przywróceniem autonomii, a 8 przeciw. Oddano trzy głosy nieważne. Głosowały też 134 osoby spoza Imielina - wszystkie za.


W przeszło dwukrotnie większych od Imielina Lędzinach na głosowanie przyszło 477 osób, z których 467 poparło ideę autonomii, 7 było przeciw, a trzy głosy były nieważne. Spoza Lędzin głosowało 86 osób - 83 z nich były za autonomią.

Uczestnicy prareferendum odpowiadali na pytanie "Czy jesteś za przywróceniem Górnemu Śląskowi autonomii, którą miał w Polsce w okresie międzywojennym?". Organizatorzy wskazują, że w pytaniu nie było przypadkowych sformułowań - chodziło m.in. o podkreślenie, że w II RP Górny Śląsk miał już autonomię oraz o zaznaczenie, że chodzi o autonomię w ramach Polski, a nie poza nią.

Organizujący głosowanie RAŚ chciałby, aby w ciągu najbliższych 10 lat doszło do zmiany polskiej konstytucji oraz prawdziwego, wiążącego referendum w sprawie autonomii. Celem Ruchu jest doprowadzenie do niej w 2020 roku.

Lider RAŚ, Jerzy Gorzelik, tłumaczy, że niedzielne prareferendum miało przede wszystkim wymiar edukacyjny. Chodziło o promowanie idei autonomii, ale także idei społeczeństwa obywatelskiego, gdzie ważne dla obywateli decyzje podejmowane są w drodze referendów.

RAŚ zabiega o autonomię regionu od 20 lat. Odwołuje się do przedwojennych regulacji z 1920 r., które dawały ówczesnemu woj. śląskiemu szeroką autonomię w wielu dziedzinach życia. Działał wówczas odrębny Sejm Śląski, uchwalający własny budżet, który zasilał Skarb Śląski. Obecnie działacze Ruchu chcieliby innej autonomii - unowocześnionej, dostosowanej do współczesnych realiów i dostępnej na takich samych zasadach dla wszystkich regionów.

Jak mówi Gorzelik, idea autonomii regionalnej polega przede wszystkim na tym, by o sprawach wyłącznie regionalnych decydowały same miejscowe społeczności, bez ingerencji centrali. Wydzielone miałyby zostać obszary, które byłyby regulowane regionalnie, a nie centralnie. Określona w umowie z władzami centralnymi ilość środków pozostawałaby w regionie, gdzie je wypracowano. Rozliczenia z budżetem państwa miałyby być prowadzone w oparciu o czytelne mechanizmy.