Jak wynika z informacji TVN 24 prokuratorzy analizują dokument pod kątem ewentualnego ujawnienia materiałów z ich śledztwa, w tym prokuratorskich akt.

Śledczy chcą się dowiedzieć, jak politycy weszli w posiadanie niektórych materiałów, które znalazły się w "białej księdze". Zawiera ona m.in. korespondencję osób zajmujących się organizacją lotu do Smoleńska, fragmenty ich służbowych notatek i maile. O jakie informacje chodzi śledczym? Jeszcze nie wiadomo.

Jak poinformował tvn24.pl kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej,  prokuratorzy po dokładnym zapoznaniu się z materiałami zawartymi w "białej księdze" ocenią, czy doszło do złamania prawa. Chodzi tutaj o przestępstwo polegające na publicznym rozpowszechnianiu materiałów z postępowania przygotowawczego bez zezwolenia.