To konsekwencja sprawy tzw. martwych dusz, czyli zapisywania osób do lubuskiej PO bez ich wiedzy.

"Posiedzenie zarządu było planowane na jutro, ale z uwagi na okres urlopowy nie było możliwe uzyskanie kworum. Dlatego też głosowanie uchwały o likwidacji gorzowskiej struktury odbyło się telefonicznie. Na 16 członków zarządu 15 głosowało za przyjęciem tej uchwały, jeden wstrzymał się" - powiedziała PAP Bukiewicz.

Poinformowała też, że został powołany komisarz - Leszek Turczyniak. Zajmie się on tworzeniem nowych struktur partii w Gorzowie i wyjaśnieniem spraw, które budzą wątpliwości, w tym tzw. sprawy "martwych dusz".

O tym, że gorzowskie struktury PO zostaną rozwiązane, poinformował PAP w środę sekretarz generalny partii Andrzej Wyrobiec, który zarekomendował zwołanie w trybie natychmiastowym zarządu regionu i rozwiązanie struktury powiatowej i wszystkich kół PO na tym terenie oraz powołanie komisarza.

>>> Afera w lubuskiej PO. Czytaj więcej! >>>

Sekretarz generalny PO zapowiedział, że komisarz będzie odpowiedzialny za zebranie całej dokumentacji znajdującej się w tych strukturach, analizę tej dokumentacji i przekazanie jej oryginałów do organów ścigania prowadzących postępowanie w sprawie.

Wiceprzewodniczący PO Grzegorz Schetyna komentując sprawę powiedział, że najważniejsza w takich sytuacjach jest błyskawiczna reakcja. "Tutaj to się stało, bo błyskawicznie sekretarz generalny zareagował w tej sprawie" - powiedział Schetyna w środę wieczorem w Superstacji. Jak zaznaczył, trudno powiedzieć, czy doniesienia o nieprawidłowościach się potwierdzą.

"Jeżeli to się potwierdzi, to wstyd, jeżeli się nie potwierdzi, to też wstyd, że ktoś zaniedbał czy zaniechał działań wcześniej. Myślę o miejscowej, lubuskiej czy gorzowskiej Platformie" - powiedział Schetyna.


Środowa "Rzeczpospolita" napisała, że do lubuskiej PO zapisywano osoby bez ich wiedzy. Śledztwo w tej sprawie wszczęła prokuratura. Jak relacjonuje gazeta, wszystko zaczęło się od mieszkanki Gorzowa Doroty P., która w marcu otrzymała pismo z PO, że od roku nie płaci składek członkowskich i zostaje wykreślona z partii. Tyle tylko, że ona się nigdy do Platformy nie zapisywała.

Kobieta zawiadomiła prokuraturę, a ta wszczęła śledztwo w sprawie fałszowania dokumentów. Na policję zgłosiły się jeszcze cztery osoby, które znalazły się w podobnej sytuacji.

"Wszczęliśmy dochodzenie o ewentualności podrobienia podpisów. Wystąpiliśmy do partii o dokumenty i przesłuchaliśmy trzy osoby. Tylko jedna z nich nie potwierdziła swojego podpisu" - powiedziała PAP Prokurator Rejonowa w Gorzowie Halina Mikołajczuk. Pobrano od tej osoby próbki pisma do dalszych badan przez biegłego. Dwie osoby nie zostały jeszcze przesłuchane.

"Rzeczpospolita" sugeruje, że "nagły przypływ członków" PO mógł mieć związek z walką o władzę w regionie, w której rywalizowało dwoje posłów: Bożenna Bukiewicz z Zielonej Góry i Witold Pahl z Gorzowa.

Jak powiedział nieoficjalnie PAP jeden z gorzowskich działaczy Platformy, Bukiewicz chce usunąć Pahla z przygotowywanej dla regionu listy kandydatów do Sejmu.

"W pierwszej propozycji nie było go na niej, jednak po rozmowach w Warszawie Witold Pahl znalazł się w gronie potencjalnych kandydatów. Teraz nasze struktury mają stać się kozłem ofiarnym, by usunąć Pahla z listy" - powiedział polityk.

Bukiewicz powiedziała PAP, że do władz regionalnych partii wpłynęły informacje od kilkunastu osób, które uważają, że zostały członkami partii bez ich wiedzy i zgody.

Jeszcze przed podjęciem uchwały o rozwiązaniu struktur w tym mieście przewodniczący gorzowskiej Platformy Jerzy Sobolewski powiedział PAP, że jest zdziwiony zaistniałą sytuacją. "Nic nie zostało potwierdzone, a już rozwiązuje się nasze struktury. Nie potrafię tego zrozumieć" - dodał Sobolewski.