"Myślę, że do końca lipca wszystko się wyklaruje. Teraz prowadzę rozmowy z samorządowcami i lokalnymi działaczami w Lesznie. Na razie mam duże poparcie, ale żeby założyć komitet i zebrać podpisy, trzeba się zorganizować, na to potrzeba czasu" - powiedział w piątek PAP Klich, który był polskim przedstawicielem przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK) badającym katastrofę smoleńską.

Klich powiedział, że w Senacie miałby dwa cele - działanie dla regionu, z którego pochodzi, oraz wyjaśnienie do końca spraw związanych z katastrofą smoleńską. Zamierza też dążyć do wprowadzenia rozwiązań systemowych, które zapobiegłyby podobnej katastrofie w przyszłości. W tym mieściłoby się - zdaniem Klicha - wyłączenie komisji badających katastrofy "spod wpływu jakiegokolwiek ministra". "Chcę, by była jedna komisja badania wypadków w transporcie - kolejowych, morskich i lotniczych, zarówno cywilnych, jak i wojskowych. Takie są rozwiązania europejskie i światowe" - powiedział Klich.

Obecnie kierowana przez Klicha PKBWL jest przy ministrze infrastruktury. Natomiast po wypadkach samolotów wojskowych każdorazowo powołuje się komisję podległą szefowi MON. Wyjątkiem jest komisja badająca katastrofę smoleńską i kierowana przez szefa MSWiA Jerzego Millera - podlega bezpośrednio premierowi.

Tygodnikowi "Wprost", który jako pierwszy napisał o planach szefa PKBWL, Klich powiedział, że do rozmyślania o starcie w wyborach skłania go to, co się dzieje w polityce. "Czuję, że powinienem walczyć o prawdę o Smoleńsku. Szczególnie po ostatnich wydarzeniach" - powiedział Klich. Dopytywany o konkrety, wymienił "białą księgę" Antoniego Macierewicza. "W sprawie tej katastrofy pojawia się za dużo manipulacji i bzdur" - dodał.

Klich podkreślił w rozmowie z PAP, że chce startować "tylko i wyłącznie jako kandydat niezależny". Dodał, że w konkretnych sprawach dopuszcza współpracę z partiami politycznymi - PiS, PO, PSL i SLD. Wspomniał też o ewentualnej współpracy z inicjatywą "Obywatele do Senatu" firmowaną przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. "To jest mi bliskie, bo ta inicjatywa wpisuje się w samodzielność i niezależność senatorów" - powiedział Klich.

Na czas kampanii Klich nie zamierza rezygnować z kierowania PKBWL, bo jego zdaniem, "nie ma tutaj żadnej sprzeczności". Zapowiada odejście z komisji po ewentualnym wyborze na senatora, ponieważ tego wymaga prawo.


Klich wolałby startować do Senatu w wyborach przeprowadzanych w okręgach jednomandatowych. To zagadnienie, wraz z innymi zapisami Kodeksu wyborczego, jest obecnie badane przez Trybunał Konstytucyjny. Orzeczenie zapowiedziano na środę.

Nie wiadomo jeszcze, kto będzie szefem komitetu wyborczego Klicha.

Płk Edmund Klich ma 65 lat, jest emerytowanym pilotem wojskowym i specjalistą od badania katastrof lotniczych (tematem jego pracy doktorskiej były kierunki doskonalenia działalności służby bezpieczeństwa lotów w siłach zbrojnych). Był m.in. zastępcą komendanta dęblińskiej "Szkoły Orląt" i inspektorem MON ds. bezpieczeństwa lotów. W kwietniu 2003 r. został wiceszefem PKBWL, a w styczniu 2006 r. - przewodniczącym komisji. W styczniu br. minister infrastruktury Cezary Grabarczyk mianował Klicha na kolejną pięcioletnią kadencję na tym stanowisku.