W wywiadzie dla tygodnika "Wprost" Piesiewicz, pytany czy będzie kandydował w jesiennych wyborach parlamentarnych, powiedział: "Pytanie jest inne: czy można poddać się takiej podłości". "Decyzja o startowaniu wymaga ode mnie odwagi, ale myślę, że to jest w jakimś sensie konieczność" - dodał. Jak mówił, to wyborcy zdecydują.

Schetyna, pytany przez dziennikarzy o kandydowanie Piesiewicza, powiedział, że "jeśli będzie utrzymany kodeks wyborczy i wybory do Senatu w jednomandatowych okręgach wyborczych to ma szanse". "Wyborcy oceniają. To trudne. Nie chcę jej (decyzji Piesiewicza - PAP) oceniać i nie chcę się dystansować" - podkreślił marszałek.

W grudniu 2009 r. "Super Express" ujawnił na swej stronie internetowej film z udziałem ubranego w sukienkę Piesiewicza, nagrany w jego mieszkaniu przez Joannę D. Film - na którym słychać wulgarne komentarze kobiety - miał być dowodem, że senator posiadał i zażywał narkotyki. Piesiewicz zaprzeczył, by zażywał narkotyki; twierdził, że nie była to kokaina, ale sproszkowane lekarstwa. Zarazem przyznał, że zdarzało mu się zażywać narkotyki, ale wiele lat wcześniej. Mówił, że Joannę D., od której zaczął się szantaż, poznał przypadkowo pod hotelem i kilka razy się z nią spotkał.