Proces w trybie wyborczym Szełemej (popierany przez PO) wytoczył Lubińskiemu (popieranemu przez SLD) po tym, jak opublikował on list otwarty do premiera Donalda Tuska, w którym znalazło się m.in. stwierdzenie o "fałszowaniu podpisów wyborców przez Komitet Wyborczy Wyborców Romana Szełemeja".

Szełemej domagał się sprostowania tych fragmentów, które wskazują, że jego komitet dopuścił się fałszowania podpisów wyborców. Reprezentujący go mecenas Jerzy Świteński wskazywał we wtorek w sądzie, że Lubiński nie ma żadnych przesłanek, aby sądzić, że Szełemej osobiście uczestniczył w "fałszowaniu podpisów".

Świdnicki sąd zakazał Lubińskiemu rozpowszechniania "nieprawdziwych informacji o fałszowaniu podpisów wyborców przez Komitet Wyborczy Wyborców Romana Szełemeja". Nakazał mu również opublikowanie sprostowania na łamach lokalnych portali internetowych. Sąd zwolnił Lubińskiego z obowiązku wpłacenia 10 tys. zł na organizację charytatywną, czego domagał się w pozwie Szełemej.

Sędzia Jerzy Habaj w uzasadnieniu orzeczenia podkreślił, że w toku postępowania zostało ustalone, że rzeczywiście doszło do fałszowania podpisów na listach poparcia Szełemeja. Jak dodał, "nie zostało jednak dowiedzione, że fałszerstwa dopuścili się członkowie jego komitetu wyborczego bądź on sam".

Po orzeczeniu sądu Lubiński zapowiedział apelację. "Sąd podszedł bardzo wąsko do sprawy, nie zajął się kwestią najistotniejszą, czyli tym czy do fałszerstwa doszło czy nie. Rzeczą bezsporną jest, że do fałszerstwa doszło i w mojej ocenie pełną odpowiedzialność za to ponosi tenże komitet i osoba Romana Szełemeja" - oświadczył.

Chodzi o listy z wykazem wyborców popierających Szełemeja, na których znalazły się nieprawdziwe podpisy - autentyczność podpisów zakwestionowała Miejska Komisja Wyborcza w Wałbrzychu. O "fałszowaniu podpisów wyborców przez Komitet Wyborczy Romana Szełemeja" Lubiński zawiadomił wałbrzyską prokuraturę. Według niego, trzy karty z wykazem wyborców popierających Szełemeja przyniesione do Miejskiej Komisji Wyborczej w Wałbrzychu przez pełnomocnika wyborczego kandydata popieranego przez PO, zostały wypisane jednym charakterem pisma, a 52 numery PESEL wpisane na tych kartach nie istnieją.

Komitet Szełemeja twierdzi, że nieprawdziwe podpisy zebrał 16-letni wolontariusz. Za namową komitetu miał on zgłosić się już do prokuratury. Komitet złożył również doniesienie do prokuratury, w którym wskazuje, że komitet Lubińskiego bezprawnie wszedł w posiadanie list z podpisami poparcia dla Szełemeja.

Oprócz Szełemeja i Lubińskiego start w przedterminowych wyborach zapowiedzieli: Patryk Wild (Stowarzyszenie Obywatelski Dolny Śląsk) oraz należący do PiS Kamil Zieliński. Z kandydowania zrezygnował popierany przez PJN Marek Ratusznik, reprezentujący komitet "Wałbrzych jest najważniejszy".


W ubiegłorocznych wyborach samorządowych Wild nie przeszedł do II tury wyborów. Lubiński z kolei wygrał I turę głosowania z Piotrem Kruczkowskim, a II przegrał ok. 320 głosami.

Pod koniec kwietnia sąd w Świdnicy uznał, że II tura wyborów na prezydenta Wałbrzycha jest nieważna i wygasił mandat Kruczkowskiego. Sąd unieważnił też wybory do Rady Miasta w okręgu nr 5 i wygasił mandat pięciu radnych.

W połowie czerwca sąd apelacyjny podtrzymał wyrok świdnickiego sądu w sprawie wyborów. Jednak w przypadku powtórzenia II tury wyborów na prezydenta Wałbrzycha postępowanie zostało umorzone, bowiem po orzeczeniu świdnickiego sądu Kruczkowski złożył mandat, który 23 maja wałbrzyska Rada Miasta wygasiła.

Przedterminowe wybory prezydenta miasta (w związku z rezygnacją Kruczkowskiego) mają się odbyć 7 sierpnia. Termin powtórnych wyborów do Rady Miasta w okręgu nr 5 w ciągu 7 dni od orzeczenia sądu apelacyjnego musi wyznaczyć wojewoda dolnośląski. Wybory te powinny się odbyć w ciągu 90 dni.