MSZ nadzorujące BOR jest wściekłe, bo resort ministra Radosława Sikorskiego skąpi na papier toaletowy dla funkcjonariuszy Biura.

"Mamy skupiać się na zabezpieczeniu i ochronie urzędników czy martwić się, że nie ma pieniędzy na podstawowe rzeczy?" - pyta w "Super Expressie" informator z ministerstwa.

"Zadaniem oficerów BOR jest ochrona urzędników, a nie martwienie się, czy jak pójdą do łazienki, to będzie tam na nich czekał papier toaletowy!" - dodaje informator.

I wyjaśnia, że koszty związane z logistyką leżą po stronie gospodarza. Dziennikarze "Super Expressu" próbowali wyjaśnić tę sprawę w MSZ, ale resort poprosił o więcej czasu na udzielenie odpowiedzi.

"Nasz ambasador w Libii rezyduje już w Benghazi, bo uważamy tymczasową radę w Benghazi za jedynego wiarygodnego partnera do rozmów" - mówił podczas wizyty w Libii szef MSZ Radosław Sikorski.

"Oficerowie BOR powinni być od ochrony. Za logistykę i korzystanie z podstawowych rzeczy odpowiada MSZ" - tłumaczy były wiceminister spraw zagranicznych Paweł Kowal z PJN, który całą sprawę uważa za kuriozalną.

>>>Czytaj więcej w "Super Expressie"