Wysoka pozycja SLD w rankingu najbardziej popularnych partii "drugiego wyboru" w dużej mierze wynika z tego, że Sojusz stanowi alternatywę dla znacznej części wyborców obecnej koalicji rządzącej. Możliwość głosowania na to ugrupowanie bierze pod uwagę 35 proc. obecnych zwolenników PSL oraz 32 proc. zadeklarowanych wyborców PO. SLD stanowi alternatywę dla 8 proc. tych, którzy zamierzają głosować na PiS.

>>> Wybory 2011 także na Facebooku. Polub i bądź na bieżąco!

Z kolei PSL zajmuje drugie miejsce wśród najczęściej branych pod uwagę ugrupowań "drugiego wyboru" i stanowi alternatywę przede wszystkim dla obecnych zwolenników SLD (17 proc.) Możliwość głosowania na tę partię rozważa również 12 proc. wyborców PiS oraz 11 proc. tych, którzy zamierzają głosować na PO.

PO teoretycznie może skorzystać na zmianie preferencji partyjnych 34 proc. wyborców SLD oraz 32 proc. z PSL. 6 proc. elektoratu PiS wybrałoby w czasie wyborów jako alternatywę PO.

30 proc. badanych nie dostrzega poza popieranym przez siebie ugrupowaniem alternatywnej partii, którą mogliby poprzeć w nadchodzących wyborach. 6 proc. respondentów nie zdania na ten temat.

Jak podkreśla CBOS, elektorat PiS charakteryzujący się największym zdeterminowaniem i wiernością stosunkowo najczęściej, poza PSL, upatruje alternatyw wyborczej w PJN (10 proc.). Natomiast sam PiS nie przyciąga w istotny sposób zwolenników żadnego z głównych ugrupowań. Tylko nieco częściej niż inni w tym kontekście wskazują na PiS aktualni zwolennicy SLD (8 proc.).


Według CBOS zdecydowanie najbardziej negatywnie postrzeganym ugrupowaniem politycznym jest PiS. Na pytanie, na którą z partii na pewno by nie zagłosowali - 47 proc. ankietowanych wskazało PiS, 25 proc. - Samoobronę, 21 proc. - PO, 17 proc. - SLD. 16 proc. ankietowanych na pewno nie poprze w wyborach Ruchu Poparcia Palikota, 11 proc. - LPR, 7 proc. - PSL. 9 proc. respondentów nie wypowiedziało się w tej kwestii.

CBOS podaje, że pomimo stosunkowo dużych zróżnicowań antypatii wyborczych w poszczególnych elektoratach okazuje się, że bez względu na preferencje partyjne największe negatywne emocje wzbudza PiS.

W sondażu podkreślono, że na tę partię na pewno nie zagłosowałoby aż 75 proc. zwolenników PO, 59 proc. zdeklarowanych wyborców SLD, 51 proc. sympatyków PSL oraz 45 proc. wyborców pozostałych ugrupowań m.in. SdPl, Ruchu Poparcia Palikota oraz Unii Pracy. Również wśród osób o niesprecyzowanych preferencjach partyjnych to właśnie PiS jest ugrupowaniem odrzucanym najczęściej (30 proc.).

Na PO z pewnością nie zagłosuje 68 proc. zdeklarowanych wyborców PiS, 30 proc. zwolenników SLD oraz 20 proc. elektoratu PSL. 18 proc. ankietowanych, którzy jeszcze nie mają sprecyzowanych preferencji partyjnych, odrzuca możliwość oddania głosu na partię Donalda Tuska.


Na SLD z pewnością nie zagłosuje 48 proc. zwolenników PiS, 23 proc. wyborców PSL, 13 proc. zwolenników PO, 23 proc. zwolenników ugrupowań nie mających wielkich szans na przekroczenie progu wyborczego oraz 9 proc. spośród tych, którzy planują wziąć udział w wyborach, ale jeszcze zastanawiają się, kogo poprzeć(9 proc.).

Według CBOS 22 proc. ogółu uprawnionych do głosowania ma w pełni ukształtowane preferencje partyjne i zamierza uczestniczyć w wyborach. 18 proc. nie planuje głosować w wyborach. 26 proc. jeszcze się zastanawia czy wziąć w nich udział. 15 proc. zadeklarowanych wyborców nie wie jeszcze, którą partię poprzeć, 19 proc. osób mających określone preferencje nie jest jeszcze w 100 proc. pewnych swoich decyzji.

Jedynie 40 proc. ogółu badanych stanowią ci, którzy zamierzają głosować w zbliżających się wyborach i mają określone preferencje partyjne. Jednak tylko 54 proc. z nich (22 proc. ogółu badanych) jest całkowicie pewna swojego wyboru.

Z sondażu wynika, że 51 proc. ankietowanych interesuje się wyborami - w tym 21 proc. zdecydowanie tak. 48 proc. badanych na razie nie obchodzą wybory, 23 proc. zdecydowanie się nimi nie interesuje.

Badanie przeprowadzono w dniach 30 czerwca - 6 lipca 2011 roku na liczącej 1080 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.