Tymochowicz przekonuje, że od początku wierzył w sukces partii Janusza Palikota. Dziś mówi wprost, że ma satysfakcję. "Wszyscy się z nas śmiali. Nie było ani jednego eksperta w Polsce, ani jednego tak zwanego fachowca z branży, prócz jednego człowieka, ale to jest poważny wykładowca. Mówię tu o Januszu Czapińskim, który od początku konsekwentnie powtarzał, że sukces Palikota jest prawdopodobny. Pozostali potępiali mnie w czambuł, uważali, że to będzie spektakularna porażka i na tę porażkę z góry się cieszyli" - przypomina.

Pytany o współpracę z Januszem Palikotem ocenia ją jako fenomenalną. "Nie mówię tego bałwochwalczo, ale dlatego, że - powiedzmy sobie szczerze - to jest potwornie trudny człowiek" - przyznaje. I wylicza cechy szefa najmłodszej partii w Sejmie: apodyktyczny, bezwzględny dla ludzi mniej od siebie inteligentnych i dla tych, którzy chcą go oszukać. "Natomiast dla partnerów intelektualnych jest bardzo sensowny, normalny i można z nim wiele rzeczy zbudować" - dodaje.

Piotr Tymochowicz przyznaje też, że w czasie kampanii wyborczej zdarzały się trudne chwile. Wspomina, że on i jego współpracownicy uznali, że nie ma sensu studiować codziennie tabloidów. "Parę razy zdarzyło się, że coś ważnego napisali, ale nikt z nas po te gazety nie sięgnął. Palikot wpadał i pytał, co o tym myślimy, a w szczególności, jaką przygotowałem ripostę" - relacjonuje w rozmowie z "Polską the Times". Na jego odpowiedź, że niczego specjalnego nie wymyślił, Palikot "się wściekał". "Mówił, że w takim razie on wyjeżdża do lasu i chrzani całą kampanię, bo nie jesteśmy w stanie śledzić tabloidów" - mówi Tymochowicz.

Jeśli chodzi o największą kampanijną wpadkę, była nią - według Tymochowicza - nagła rezygnacja Ryszarda Kalisza, który obiecał Palikotowi przyłączenie się do jego ruchu. Dzień przed zapowiadanym transferem szef ugrupowania był jeszcze w programie Moniki Olejnik, gdzie asekuracyjnie powiedział, że być może wcale nie chodzi o dziennikarza. "Następnego dnia, o szóstej rano, dzwoni do mnie załamany, mówiąc, że miałem rację, że nic nie jest warte słowo polityka, zwłaszcza Ryszarda Kalisza, bo dostał jedynkę na listach SLD i nie ma zamiaru wstępować do Ruchu Palikota" - wspomina Tymochowicz. Wtedy powstał pomysł, by na zapowiedzianej już konferencji prasowej wystąpił właśnie on.

Tymochowicz zapowiada, że umówił się już z Januszem Palikotem na stałą współpracę. "Nie zrobię numeru, że nagle będę doradzać SLD. Za dużo wiem o Januszu Palikocie, o jego ludziach. Nie są to rzeczy negatywne, ale miałem dostęp do poufnych informacji i sam bym się źle czuł, gdybym za parę lat pracował dla kogoś innego" - przekonuje.