Obradował Komitet Polityczny PiS. Szef klubu, Mariusz Błaszczak, pytany czy była na nim mowa także o słowach Cymańskiego i jego sytuacji w PiS, odparł: "My się umówiliśmy, że sprawy, które dotyczą sytuacji na posiedzeniu władz pozostają do naszej wiadomości". Dodał, że Komitet spotyka się co tydzień i rozmawia m.in. o planowanych projektach ustaw. "Nie było żadnych uchwał, konkluzji, czy decyzji personalnych" - podkreślił szef klubu PiS.

Pytany o ocenę ostatnich wypowiedzi Cymańskiego, odparł: "Jest to smutne, bo powinniśmy się zajmować kryzysem, a nie PiS-em. My się zajmujemy kryzysem, Tadeusz Cymański widać woli zajmować się PiS-em. Szkoda" - dodał.

Błaszczak na pytanie, czy możliwe są jakieś sankcje partyjne wobec Cymańskiego, odparł: "Będę przekonywał moje koleżanki i moich kolegów, żeby zignorować taką postawę. Oceniam to w ten sposób, że polska polityka - tutaj użyję neologizmu - +youtubizuje się+, czyli działa na zasadzie +byle jak, byle głośno+. Tadeusz Cymański tak postępuje, byle jak, byle głośno" - powiedział Błaszczak.

Jak zaznaczył, od tego typu polityki nie przybywa miejsc pracy, finanse publiczne nie stają się bardziej uporządkowane. "To jest bicie piany, postpolityka, taka tabloidyzacja polityki, to zupełnie nie ma sensu" - ocenił. Dopytywany, czy będzie sugerował działaczom PiS, by ignorowali Cymańskiego, zaprzeczył. "Będę zabiegał o to, żeby poseł Cymański zajął się walką z kryzysem, a nie z PiS-em. To jest jego wyzwanie, jego praca jako posła do Parlamentu Europejskiego i powinien tej pracy się poświęcić" - oświadczył.

Według Ryszarda Czarneckiego, największym przegranym całej sytuacji jest nie PiS, a właśnie Cymański. "Tadeusz Cymański odsłonił inną twarz. Szkoda, że wszedł na taką drogę donikąd" - stwierdził. "Myślę, że on sam się najbardziej ukarał, bo teraz się musi zmierzyć z żalem, zawodem ze strony kolegów, którzy mu mówią: człowieku, czemu to nam robisz, czemu jednak uderzasz we własną formację polityczną? Partia Cymańskiemu może wybaczy, ale koledzy i wyborcy nie" - oświadczył Czarnecki.

Europoseł Jacek Kurski pytany, jakiej reakcji prezesa partii spodziewa się w związku z wypowiedziami Cymańskiego mówi: "Nie sądzę, żeby prezes odnosił się do wypowiedzi, która nie była oficjalna, nie była publiczna, bo to nie ma sensu". Europoseł Zbigniew Ziobro zaznaczył, że rozmowa Cymańskiego z wprost.pl, nie była przeznaczona do publikacji. "Upublicznianie takich rozmów przede wszystkim wskazuje na to, że dziennikarstwo w niektórych redakcjach sięga bruku. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca" - powiedział dziennikarzom w Rzeszowie.

"Abstrahując oczywiście od istoty niezręczności, które znalazły się w wypowiedzi Tadzia Cymańskiego, czy też emocji, w których się znalazł, niepotrzebnie atakowany za to, że powiedział prawdę, no bo przecież trudno, żeby mówił, że wynik jest dobry i było zwycięstwo, kiedy była porażka i za to był niesłusznie atakowany przez innych kolegów" - dodał europoseł.


Jednocześnie dodał, że PiS jest partią, która łączy wiele środowisk. "Pewne bogactwo jest naszą wartością. Wierzę, w jedność PiS, szefem PiS jest Jarosław Kaczyński i liczę, że Prawo i Sprawiedliwość zrobi wszystko, aby wyciągnąć wnioski z wyniku wyborczego i stać się jeszcze sprawniejszą formacją, nie tylko w czasie wyborów, co pozwoli nam jednak już wygrać kolejne wybory" - mówił Ziobro.

Błaszczak pytany przez PAP o krytyczne wypowiedzi niektórych polityków PiS kojarzonych ze Zbigniewem Ziobrą nt.kampanii wyborczej oraz o to czy podobne opinie pojawiły się podczas posiedzenia Komitetu Politycznego, odparł, że PiS "jest profesjonalną partią polityczną" i analizuje kampanię wyborczą. "Analizują ją nasi eksperci. To jest ważna wiedza, która posłuży nam przy kolejnych kampaniach wyborczych, ale proszę się nie doszukiwać sensacji" - zaznaczył.

Politycy PiS, z którymi rozmawiała PAP, są zdania, że po prawej stronie sceny politycznej nie ma alternatywy dla PiS. "Wszyscy pracujemy dla polskiej prawicy. Nie ma innej prawicy w Polsce niż PiS. PiS ma olbrzymi potencjał żeby wygrywać wybory. Wystarczą pewne wewnętrzne mobilizacje i inspiracje i poprawa funkcjonowania partii w taki sposób, żeby ona docierała do ludzi, wygrywała wybory" - uważa Kurski.

Jak dodał, "Polska zasługuje na to, żeby istniała czytelna, dobra alternatywa dla fatalnych rządów PO". "To może być tylko polska prawica, to może być tylko PiS oczywiście pod warunkiem tego, że cokolwiek zmieni w swoim funkcjonowaniu. Myślę, że jest wola dokonania takich zmian" - powiedział. "Oczywiście, że z prezesem Kaczyńskim. Nie ma w ogóle mowy o jakiejkolwiek zmianie prezesa Jarosława Kaczyńskiego, jest mowa o takim przeformatowaniu partii, żeby ona po prostu zaczęła wygrywać wybory, bo ma gigantyczny potencjał, który nie zawsze do tej pory był skutecznie wykorzystywany" - ocenił.


W czwartek pytany przez wprost24.pl o swą sytuację w PiS Cymański mówił m.in.: "To, co się dzieje, to szaleństwo. Zadałem sobie trud, przeanalizowałem dokładnie moje słowa i jestem zdumiony, że ktoś sugeruje, iż atakuję partię czy prezesa, albo szkodzę tej partii". Pytany, czy rozmawiał z szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim lub Adamem Hofmanem, odparł: "Nie. Prezes jest cwany, on się w takie rzeczy nie bawi, ma od tego swoich pachołków".

Na pytanie wprost24.pl, dlaczego po każdych przegranych wyborach z PiS odchodzą kolejni politycy "szkodzący partii", a prezes jest wciąż ten sam, Cymański odparł: "Kaczyński paradoksalnie jest spoiwem partii. On będzie miał swój PiS do końca życia. Pytanie brzmi jednak: jaki to będzie PiS? Bardzo szanuję Kaczyńskiego, to nieprzeciętny i wybitny polityk, ale ta autokracja i dyktatura Co to za pocieszenie, że w PO jest tak samo?"

Cymański powiedział w piątek PAP, że jego wypowiedzi opublikowane przez wprost24.pl były prywatną, nieautoryzowaną rozmową. "Padły pewne słowa w tej rozmowie, która bez mojej wiedzy i bez mojej zgody została ujawniona. Padły słowa, które nie powinny były paść, czyli +pachołkowie+" - dodał. Dziennikarzom w Sejmie Cymański mówił: "Niezależnie, że to była rozmowa prywatna, jest mi przykro i przepraszam tych kolegów, którzy do siebie to odnieśli, za słowa, które padły".

Europoseł dodał, że wypowiedzianych słów nie wycofuje. "Słów nie mogę wycofywać, bo jestem mężczyzną. Słowa pewne padły i biorę to na twarz, na klatę" - powiedział.

Pytany, czy obawia się o swoją przyszłość w PiS, powiedział PAP, że nie zastanawia się nad tym i "dochodzi do siebie". "Jestem trochę zdołowany tą całą sytuacją. Myślę, że ukaże się w portalu wprost24.pl pewne wyjaśnienie przełożonego tego młodego dziennikarza (który opublikował rozmowę z Cymańskim - PAP) i ono w jakimś sensie przynajmniej wyjaśni okoliczności mojej wypowiedzi" - powiedział Cymański.