Jerzy Urban w wywiadzie dla Wirtualnej Polski skomentował zmiany we władzach SLD. Jego zdaniem Leszek Miller to mocny człowiek lewicy, który "świetnie się nadaje do wynoszenia sztandarów". Wybór Millera na szefa klubu SLD to zdaniem Urbana kolejny dowód bezradności lewicy, kręcenia się w kółko, zajmowania się obsadzaniem funkcji wewnątrzpartyjnych, przepychankami. "Każda oferta jaką złoży Miller będzie niewiarygodna, bo składał już ich wiele, dobrych i złych, od podatku liniowego przez likwidację dotacji do barów mlecznych i ulg w dojazdach młodzieży do szkół i uczelni. Lewicy potrzebna jest nowa oferta personalna i merytoryczna, żeby ta zanikająca siła polityczna, której praszczura sam zakładałem, reprezentowała czyjekolwiek interesy" - mówi Urban.

Na pytanie, czy Miller poprowadzi Sojusz ku przepaści, Urban odpowiada dosadnie: "Wydaje mi się, że SLD przeszło ze szpitala, w którym do tej pory było, do hospicjum."

O byłym liderze SLD Grzegorzu Napieralskim Urban nie wypowiada się pozytywnie. "(...) zawsze sprawiał wrażenie, że mówi, ale nie myśli, wygłasza wyuczone formułki. Gdy z nim rozmawiam o jakimś problemie społecznym, miałem wrażenie, że jest mu wszystko jedno. Interesowało go tylko to, jak wypada w rozmowie. Chciał uwieść, to wszystko. To człowiek zakompleksiały, ale ambitny. Gdyby miał 20 lat, uważałbym, że może dorosnąć do jakichś ról, ale teraz to wątpliwe" - mówi Urban

Urban wie, kto będzie prezydentem>>>

Sukces Napieralskiego w kampanii prezydenckiej Urban przypisuje "panienkom, które gapią się w telewizor" - "Trzeba ich zapytać, czym je oczarował. Dla mnie obrzydliwe były te wszystkie jego sztuczki - tańczenie z dziećmi na placu zabaw, rozdawanie jabłek... Te triki wykorzystał też Kaczyński i baraszkował z bachorami w swoim biurze, które przerobił na przedszkole" - mówi Urban.

Były rzecznik prasowy rządu PRL ocenił też w wywiadzie dla WP prezydenturę Bronisława Komorowskiego, na którego sam głosował.

"Zachowuje się bardzo dobrze. Przyznam, że w pierwszym momencie wydawał mi się prezydentem trochę rozciapcianym, specjalistą od gaf, na które wciąż polowały media. Zresztą, nie wszystkie wpadki dostrzegły" - mówi Urban i podaje przykład wizyty prezydenta w Moskwie

"Komorowski powiedział, że polskie wojsko maszeruje na pl. Czerwonym po raz pierwszy od kiedy 400 lat temu Polacy okupowali Kreml. Zapominał, że było obecne w czasach napoleońskich i podczas Defilady Zwycięstwa w 1945 r. Jak na historyka nie było to specjalnie błyskotliwe" - mówi Urban.