Komorowski - pytany we wtorek w programie TVP Info "Minęła dwudziesta", dlaczego po wyborach spotkał się najpierw z marszałkiem Sejmu Grzegorzem Schetyną, a nie z Tuskiem i czy w związku z tym powstał wyłom w jego relacjach z premierem - powiedział: "Dziennikarze to wymyślają albo wrogowie. Nie sądzę, żeby ktokolwiek do kogokolwiek w poważnej polityce miał pretensje, kto z kim zjadł śniadanie".

Jak ocenił, prezydent, premier i marszałek Sejmu powinni mieć jak najwięcej kontaktów. "Udaje się nam bez żadnych tanich deklaracji o miłości, przyjaźni w polityce zapewnić stabilność polskiej polityce od półtora roku. Tędy biegnie droga, a nie przez tanie deklaracje o miłości za pięć złotych, bez doszukiwania się jakiegoś drugiego, złego dna w każdym kontakcie. Jest rzeczą normalną, że prezydent współpracuje z premierem i marszałkiem Sejmu i Senatu" - powiedział Komorowski.

Jak ocenił, jego dotychczasowa współpraca z premierem była dobra i "z korzyścią dla Polski".

"Jest rzeczą świętą, że jest werdykt demokracji, który stwarza szanse na stabilność polityki państwa polskiego, na unikanie konfliktów. A jest takie czyhanie: a nuż może jeden drugiego kopnął pod stołem, a może go ugryzł w rękę. Nie ma nic takiego" - mówił prezydent.

"To nie jest kwestia przyjaźni, miłości, to jest kwestia konstytucji" - podkreślił Komorowski.

Pytany, czy takie stawianie sprawy przez premiera, że kandydatem na marszałka Sejmu będzie Ewa Kopacz, dlatego że ma jego pełne zaufanie, nie kłóci się z duchem demokracji, Komorowski odpowiedział: "Rozumiem, że powinniśmy wszyscy oczekiwać, że będzie marszałkiem ktoś, kto nie ma zaufania premiera? Dobrze jest mieć zaufanie do siebie nawzajem, co wcale nie może oznaczać jednak dyspozycyjności marszałka Sejmu wobec rządu".

Jak ocenił, funkcja marszałka Sejmu wymaga pełnej niezależności. "Siłą rzeczy szefowie partii politycznych mają decydujący wpływ na to, kto zostanie marszałkiem Sejmu. To jest rzecz normalna" - zaznaczył Komorowski.

Prezydent zadeklarował, że będzie wspomagał procesy, które umacniają fundament koalicji większościowej i nie będzie uczestniczył "w żadnych rozgrywkach pogłębiających konflikty wewnętrzne". "Prezydent powinien zabiegać, aby była silna, stabilna koalicja, bo taka koalicja to dobry rząd, a taki rząd to czysty interes Polski" - podkreślił Komorowski.

Jego zdaniem jego rolą jako prezydenta jest m.in. stabilizowanie sceny politycznej. "Polacy w wyborach zagłosowali na kontynuację (...) jest wiele ludzi w Polsce, którzy stawiają na stabilizację w państwie. Oceniam to jako przejaw stabilizowania się demokracji" - zaznaczył.

Jak ocenił, zwycięstwo PO w wyborach to sukces koalicji PO i PSL oraz liderów tych partii, ale również sukces polskiej demokracji. "Na tle wszystkich dotychczasowych koalicji, ta koalicja wypadła znakomicie - jeśli chodzi o zdolność do unikania kryzysów wewnętrznych" - zaznaczył prezydent.