Jacek Sasin był gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET. Publicystka pytała o sytuację w Prawie i Sprawiedliwości po próbie puczu Zbigniewa Ziobry i jego zwolenników.

"Mam nadzieję, że ta sytuacja się uspokoi i wóci do normy, że będziemy mogli wszyscy razem pracować w Prawie i Sprawiedliwości dla dobra Polski. Nie rozmawiałem ze Zbigniewem Ziobrą, nie wiem do czego dąży, nie czuję żeby jego wywiady miały prowadzić do rozłamu. Niedobrze, że ta dyskusja toczy się w mediach, natomiast nie widzę powodu do rozłamu" - mówił zastępca szefa Kancelarii Prezydenta za czasów Lecha Kaczyńskiego.

Sasin nie ukrywa, że jego zdaniem Ziobro popełnił błąd: "Zgadzam się, że to błąd polityczny, bo od kilku dni rozmawiamy nie o ważnych tematach, ale o tym co się dzieje w Prawie i Sprawiedliwości, to to jest błąd. Ale nie wiem czy powinien ponieść karę. Każdy ma prawo popełniać błędy, wszyscy je popełniamy, nie sądzę żebyśmy musieli się teraz rozchodzić i żeby dalsza współpraca była niemożliwa".

Monika Olejnik wróciła też do inauguracyjnego posiedzenia klubu parlamentarnego PiS, na którym Zbigniew Ziobro nie dostał głosu od prezesa partii, choć o to prosił.

"Pierwsze posiedzenie klubu to nie był ani moment, ani miejsce na dyskusję o przyszłości partii. To miało być pierwsze spotkanie parlamentarzystów, na którym mieliśmy się poznać i zjeść obiad. Nie była przewidziana żadna dyskusja i niedobrze, że do takiej sytuacji w ogóle doszło. Odnoszę wrażenie, że prezes Ziobro sam wywołał tę sytuację, bo jeśli jest kurtuazyjne posiedzenie klubu, na którym on nagle się pojawia i próbuje rozpocząć dyskusję, to sam doprowadził do tej sytuacji" - ocenił Jacek Sasin w Radiu ZET.

Publicystka zapytała go, czy wyobraża sobie PiS bez Jarosława Kaczyńskiego.

Poseł sprytnie wybrnął z sytuacji: "Prawo i Sprawiedliwość jest stosunkowo młodą partią, natomiast partie w rozwiniętych demokracjach trwają czasem po 200 lat. Trudno sobie wyobrazić, że przez dwieście lat ta sama osoba kieruje partią. Ubolewam nad tym, ale czas mija i nikt nie jest wiecznie żywy i w tym kontekście oczywiście mogę sobie wyobrazić PiS bez Jarosława Kaczyńskiego, bo uważam że PiS ma szansę być trwałą częścią polskiej demokracji. (...) Na pewno prezes Jarosław Kaczyński jest spoiwem i wartością PiS, ale nie stawiajmy sprawy tak, że partia jest na wieczność związana z jedną osobą. W 2014 roku będą wybory szefa partii, wtedy będzie czas na dyskusję. Dziś nie ma powodu".