"Prezydencja odniosła pewien sukces w wielostronnych dyskusjach na temat międzynarodowej ochrony migrantów. Zostało to jednak przysłonięte bezczynnością w kwestii współudziału państw europejskich w programie nielegalnych transferów i tajnych więzień CIA, w tym całkowitym brakiem postępu w śledztwie w sprawie tajnych więzień w Polsce i mało ambitnym planem ochrony obrońców praw człowieka na Białorusi" - powiedział dyrektor europejskiego biura AI Nicolas Berger.

Amnesty opublikowała w piątek wnioski z oceny niektórych aspektów przewodnictwa Polski w Radzie UE w połowie jej sześciomiesięcznego mandatu. Podkreśla w nich, że z zadowoleniem przyjęła deklaracje Polski w sprawie promocji praw człowieka, ale dotychczasowe działania, m.in. w kwestii Białorusi, są "rozczarowujące".

"Obrońca praw człowieka Aleś Bialacki został aresztowany w sierpniu w wyniku przekazania władzom białoruskim jego danych bankowych przez władze Litwy i Polski" - wytyka w komunikacie AI. Organizacja zarzuca również polskiej prezydencji brak jakichkolwiek prób wywierania presji na władze w Mińsku, by te zniosły karę śmierci i brak "dowodów konkretnych działań" w obronie innego białoruskiego działacza Źmiciera Daszkiewicza oraz dziesięciu innych więźniów politycznych. AI interweniowała w sprawie Daszkiewicza, jednego z liderów stowarzyszenia Młody Front, kiedy w 2006 roku został skazany na półtora roku więzienia za przynależność do nielegalnego stowarzyszenia.

Jeśli chodzi o tajne więzienia, AI zarzuca polskiej prezydencji "milczenie" i "brak inicjatywy" w tropieniu udziału niektórych państw UE w amerykańskim programie transferów i tajnego przetrzymywania więźniów przez CIA. "Podczas polskiej prezydencji rząd Litwy odmówił wszczęcia ponownego dochodzenia karnego w sprawie domniemanego udziału Litwy w amerykańskim programie; odnotowano również niewielkie postępy w prowadzonym przez polską prokuraturę śledztwie w sprawie domniemanej lokalizacji tajnego więzienia na terenie Polski" - ubolewa Amnesty.

Organizacja krytykuje także polską prezydencję za bark nacisków na władze w Zagrzebiu, by skłonić je do wydania i ukarania zbrodniarzy wojennych z czasów wojny w Chorwacji w latach 1991-1995. "Prezydencja powinna podjąć bardziej zdecydowane kroki, by zapewnić, że władze Chorwacji wykażą wolę polityczną rozliczenia zbrodni popełnionych w czasie wojny w Chorwacji w latach 1991-95" - uważa Amnesty. Proponuje, by Polska, w ramach przygotowań do procesu akcesyjnego Chorwacji do UE, zapewniła międzynarodowy nadzór postępów tego kraju w ściganiu i karaniu zbrodniarzy wojennych.

Polska, jako prezydencja, zabiegała o jak najszybsze rozszerzenie UE o Chorwację. Kraj ten zakończył latem negocjacje akcesyjne z UE, a państwa członkowskie dały zielone światło na jego przystąpienie do UE w lipcu 2013 roku. Traktat akcesyjny, o co zabiegała Polska, ma zostać podpisany w grudniu w Warszawie, jeszcze przed końcem polskiej prezydencji.