Prezes PiS Jarosław Kaczyński uważa, że Polska - decydując się na przystąpienie do paktu fiskalnego - pozwoliła sprowadzić się do pozycji państwa trzeciorzędnego w UE. Mamy od czasu do czasu siedzieć w drugim rzędzie, bez prawa głosu - ocenił prezes PiS.

Zapowiedziano podpisanie aktu, który miał uporządkować ogromny bałagan, który istnieje dzisiaj w UE, a jednocześnie miał spowodować, że sytuacja naszego kraju w nowych strukturach decyzyjnych Unii poprawi się. Oto miał walczyć premier Donald Tusk - powiedział prezes PiS na konferencji prasowej w Warszawie. W jego opinii uzyskano jednak akt, który jest w najwyższym stopniu niejasny i tylko przy jego bardzo optymistycznej interpretacji można przyjąć, że rzeczywiście w trakcie niektórych posiedzeń, (...) gdzie będą uczestniczyły kraje z paktu fiskalnego, będziemy mogli być obserwatorem".

Bardziej uprawniona jest interpretacja, że w gruncie rzeczy nie uzyskaliśmy nic, bo ten dokument zawiera w sobie wyraźne sprzeczności - zaznaczył Kaczyński. Jak powiedział, w wyniku przystąpienia do paktu fiskalnego pozycja Polski w UE będzie trzeciorzędna. Według prezesa PiS, jest to wynik polityki Tuska i skutek rezygnacji z jakichkolwiek zabiegów o wzmocnienie pozycji naszego kraju.

Przywódcy 25 państw, w tym Polski, zgodzili się w poniedziałek na szczycie UE na zawarcie traktatu fiskalnego z nową regułą wydatkową. Państwa spoza euro będą uczestniczyć w szczytach "17" ws. konkurencyjności, paktu oraz reform eurolandu. Traktat ma zostać podpisany w marcu przez 25 krajów UE, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii i Czech. Ma wejść w życie 1 stycznia 2013 roku, przy założeniu, że do tego czasu będzie ratyfikowany przez 12 z 17 państw strefy euro.