Wycofania podpisu nie będzie

O wycofanie podpisu i rozpoczęcie od nowa konsultacji w sprawie ACTA apelował jeden z uczestników debaty, która odbywała się w kancelarii premiera.

"Polski rząd nie wycofa swojego podpisu z żadnego dokumentu, dlatego że jakaś grupa tego żąda; taki rząd powinien podać się do dymisji. (...) Chcemy rozmawiać, bo domyślamy się - także z powodu zakresu niepokoju - że coś jest na rzeczy, czego my być może nie dostrzegamy, nie rozumiemy" - odparł Tusk.

Premier podkreślił, że "nie będzie wycofania podpisu", ale również "nie będzie wniosku o ratyfikację" tak długo, jak długo będzie miał wątpliwości i jak długo wątpliwości będą miały władze demokratyczne.

Tusk odniósł się też do pytań dlaczego konsultacje w sprawie umowy ACTA odbyły się późno i w wąskim gronie. "My w swoim postępowaniu posługujemy się przepisami prawa. Umowy międzynarodowe, umowy handlowe nie podlegają żadnemu trybowi konsultacji, to nie jest tylko polska specyfika" - tłumaczył. Zaznaczył, że w związku z tym Polska nie złamała żadnej reguły.

"Wręcz przeciwnie. Minister Zdrojewski, przewrażliwiony na punkcie twórców - bo jest ministrem kultury - konsultował to ze środowiskami na rzecz ochrony praw własności - bo tak rozumiał swój obowiązek. I wykroczył (...) poza rutynę - wykonał pewien tryb konsultacji, w jego mniemaniu z najżywotniej zainteresowanymi skutkami ACTA, szeroko pojętymi twórcami. Chociaż nawet nie miał obowiązku tego robić" - zauważył Tusk.

Podpis zostaje, ale sprawa nie jest przesądzona

Protestuję przeciwko sformułowaniom, które się czasami pojawiają: +o czym tu gadać, podpis jest, sprawa jest rozstrzygnięta+. Nie jest rozstrzygnięta, nieprzypadkowo w polskim prawie, w konstytucji, ustawach i także w prawie międzynarodowym ratyfikacje takich umów jak ACTA mają swoje różne etapy - powiedział Tusk. Jak wyjaśniał, jest tak po to, by "nie wierzyć w nieomylność pierwszego etapu".

Tusk: Jak rząd decydował się na podpisanie ACTA, nie było ani słowa protestu

Tusk mówił, że gdy rząd podjął uchwałę dotyczącą podpisania ACTA nie było ani słowa protestu. Tuż - 3, czy 4 dni przed złożeniem podpisu - (...) pojawiły się pierwsze głosy i nie fala protestów społecznych, tylko na początku akcja anonimowych - zaznaczył. Proszę państwa o uczciwą pamięć - dodał.

Rada Ministrów przyjęła uchwałę o wyrażeniu zgody na podpisanie ACTA 25 listopada 2011 r.; umowa została natomiast podpisana 26 stycznia 2012 r.

Szef rządu dodał, że na dwa dni przed złożeniem podpisu przez polskiego ambasadora pod ACTA najwyraźniejszym aktem protestu przeciwko temu był komunikat, który pojawił się w sieci: "Mamy tajne dokumenty kompromitujące polskich urzędników, jeśli podpiszecie - ujawnimy to".

Odpowiadająca mu uczestniczka dyskusji Magda Zena Sadurska zwracała jednak uwagę, że Tusk wiele razy zapewniał podczas spotkań ze środowiskami internautów, że nie będzie decyzji, dopóki wątpliwości nie zostaną wyjaśnione. Proszę o uczciwą pamięć po obu stronach - apelowała.

Premier ripostował, że do momentu decyzji o podpisie była stosunkowa cisza w eterze. Nie dotarł do mnie żaden sygnał, że jest to oprotestowywane przez jakiekolwiek istotne, dające się usłyszeć środowiska - podkreślił. Przyznał, że post factum zorientował się, że proces konsultacji nad tym dokumentem niespecjalnie uwzględniał dialog, który toczył się między nim, a internautami. 

Na Twitterze karteczki i blogerka Kasia

Debata wywołała wielkie poruszenie na Twitterze. W pewnym momencie zaczęto nawet odczytywać pytania zadawane za pośrednictwem owego serwisu społecznościowego. Pierwsze z nich dotyczyło... pani, która zbiera karteczki z nazwiskami osób chętnych do zadania pytania. Karteczki mnie rozwalają. Czy zostaną zdigitalizowane i umieszczone w sieci, jako symbole działalności Ministerstwa Cyfryzacji? - pytała na Twitterze Ania13. Panie "zbierają karteczki" a Panowie dyskutują o ważnych sprawach, tylko Magdy Masny brakuje - napisała z kolei Justyna Homfokl.

Trudno jednak na Twitterze było znaleźć uczestników zadowolonych z przebiegu i formy debaty. To ma być debata? Nieustające wystąpienia, przemówienia, gadanina wokół tematu. Do rzeczy! - napisał rdswdn. Panie Premierze! Niech pan przestanie ziewać, a łaskawie odpowie na pytania. :) - stwierdza za to MetbyChance1.

Uśmiech u niektórych wywołał przywołany przez jednego z uczestników debaty przykład "blogerki Kasi", która wrzuca na swojego bloga kradzione zdjęcie. Córka premiera, Katarzyna Tusk, prowadzi bowiem popularnego bloga makelifeeasier.pl.