Premier kontra internauci. "Gdzie jest pani z karteczkami?"
Wycofania podpisu nie będzie, ale sprawa ACTA wcale nie jest rozstrzygnięta. W kancelarii premiera Donald Tusk i ministrowie jego rządu przez siedem godzin debatowali z internautami w sprawie kontrowersyjnego antypirackiego prawa. W ty czasie Twitter aż puchł od drwin z karteczkowego systemu zgłaszania pytań i przykładów z "blogerką Kasią" w roli głównej.
- ACTA? "Tusk jest za, a nawet przeciw"
- Internauci piszą do Tuska. Nie chcą debatować na salonach
- Debata o ACTA. Rząd zaprosił 100 osób
- Boni przyznaje: ACTA to była wielka lekcja. Dziękuję za nią
- Premier mówi Tomaszowi Lisowi, co sądzi na temat ACTA
- Czesi biorą przykład z Tuska. Zawiesili ratyfikację ACTA
- Boso, ale w sandałach. Nietypowy gość u premiera
- Tak Polska negocjowała ACTA. Rząd ujawnia tajne instrukcje
- Obrażali żołnierzy w sieci, teraz za to odpowiedzą
- Apele w Parlamencie Europejskim o opóźnienie ratyfikacji ACTA
- Wielki wstyd dla Polski. ONZ wytyka palcem nasze zacofanie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wycofania podpisu nie będzie
O wycofanie podpisu i rozpoczęcie od nowa konsultacji w sprawie ACTA apelował jeden z uczestników debaty, która odbywała się w kancelarii premiera.
"Polski rząd nie wycofa swojego podpisu z żadnego dokumentu, dlatego że jakaś grupa tego żąda; taki rząd powinien podać się do dymisji. (...) Chcemy rozmawiać, bo domyślamy się - także z powodu zakresu niepokoju - że coś jest na rzeczy, czego my być może nie dostrzegamy, nie rozumiemy" - odparł Tusk.
Premier podkreślił, że "nie będzie wycofania podpisu", ale również "nie będzie wniosku o ratyfikację" tak długo, jak długo będzie miał wątpliwości i jak długo wątpliwości będą miały władze demokratyczne.
Tusk odniósł się też do pytań dlaczego konsultacje w sprawie umowy ACTA odbyły się późno i w wąskim gronie. "My w swoim postępowaniu posługujemy się przepisami prawa. Umowy międzynarodowe, umowy handlowe nie podlegają żadnemu trybowi konsultacji, to nie jest tylko polska specyfika" - tłumaczył. Zaznaczył, że w związku z tym Polska nie złamała żadnej reguły.
"Wręcz przeciwnie. Minister Zdrojewski, przewrażliwiony na punkcie twórców - bo jest ministrem kultury - konsultował to ze środowiskami na rzecz ochrony praw własności - bo tak rozumiał swój obowiązek. I wykroczył (...) poza rutynę - wykonał pewien tryb konsultacji, w jego mniemaniu z najżywotniej zainteresowanymi skutkami ACTA, szeroko pojętymi twórcami. Chociaż nawet nie miał obowiązku tego robić" - zauważył Tusk.
Podpis zostaje, ale sprawa nie jest przesądzona
Protestuję przeciwko sformułowaniom, które się czasami pojawiają: +o czym tu gadać, podpis jest, sprawa jest rozstrzygnięta+. Nie jest rozstrzygnięta, nieprzypadkowo w polskim prawie, w konstytucji, ustawach i także w prawie międzynarodowym ratyfikacje takich umów jak ACTA mają swoje różne etapy - powiedział Tusk. Jak wyjaśniał, jest tak po to, by "nie wierzyć w nieomylność pierwszego etapu".
Tusk: Jak rząd decydował się na podpisanie ACTA, nie było ani słowa protestu
Tusk mówił, że gdy rząd podjął uchwałę dotyczącą podpisania ACTA nie było ani słowa protestu. Tuż - 3, czy 4 dni przed złożeniem podpisu - (...) pojawiły się pierwsze głosy i nie fala protestów społecznych, tylko na początku akcja anonimowych - zaznaczył. Proszę państwa o uczciwą pamięć - dodał.
Rada Ministrów przyjęła uchwałę o wyrażeniu zgody na podpisanie ACTA 25 listopada 2011 r.; umowa została natomiast podpisana 26 stycznia 2012 r.
Szef rządu dodał, że na dwa dni przed złożeniem podpisu przez polskiego ambasadora pod ACTA najwyraźniejszym aktem protestu przeciwko temu był komunikat, który pojawił się w sieci: "Mamy tajne dokumenty kompromitujące polskich urzędników, jeśli podpiszecie - ujawnimy to".
Odpowiadająca mu uczestniczka dyskusji Magda Zena Sadurska zwracała jednak uwagę, że Tusk wiele razy zapewniał podczas spotkań ze środowiskami internautów, że nie będzie decyzji, dopóki wątpliwości nie zostaną wyjaśnione. Proszę o uczciwą pamięć po obu stronach - apelowała.
Premier ripostował, że do momentu decyzji o podpisie była stosunkowa cisza w eterze. Nie dotarł do mnie żaden sygnał, że jest to oprotestowywane przez jakiekolwiek istotne, dające się usłyszeć środowiska - podkreślił. Przyznał, że post factum zorientował się, że proces konsultacji nad tym dokumentem niespecjalnie uwzględniał dialog, który toczył się między nim, a internautami.
Na Twitterze karteczki i blogerka Kasia
Debata wywołała wielkie poruszenie na Twitterze. W pewnym momencie zaczęto nawet odczytywać pytania zadawane za pośrednictwem owego serwisu społecznościowego. Pierwsze z nich dotyczyło... pani, która zbiera karteczki z nazwiskami osób chętnych do zadania pytania. Karteczki mnie rozwalają. Czy zostaną zdigitalizowane i umieszczone w sieci, jako symbole działalności Ministerstwa Cyfryzacji? - pytała na Twitterze Ania13. Panie "zbierają karteczki" a Panowie dyskutują o ważnych sprawach, tylko Magdy Masny brakuje - napisała z kolei Justyna Homfokl.
Trudno jednak na Twitterze było znaleźć uczestników zadowolonych z przebiegu i formy debaty. To ma być debata? Nieustające wystąpienia, przemówienia, gadanina wokół tematu. Do rzeczy! - napisał rdswdn. Panie Premierze! Niech pan przestanie ziewać, a łaskawie odpowie na pytania. :) - stwierdza za to MetbyChance1.
Uśmiech u niektórych wywołał przywołany przez jednego z uczestników debaty przykład "blogerki Kasi", która wrzuca na swojego bloga kradzione zdjęcie. Córka premiera, Katarzyna Tusk, prowadzi bowiem popularnego bloga makelifeeasier.pl.


























~sim2012-02-08 15:23
jest jak na Bialorusi nie ludzie rzadza krajem tylko TUSKna to wychodzi
~annastasia2012-02-08 04:16
Z Tuskiem nie ma sensu rozmawiać bo powiedział, że nie ma mowy o wycofaniu się z ACTA.
Protestujący przeciw ACTA, internauci i w ogóle wszyscy mają rację że nie wierzą Donaldowi Tuskowi!
Znany prawnik Schramm obnażył fałszywe intencje cysorza Donalda, socjotechniczne zabiegi, mające kolejny raz oszukać Polaków aby tylko nie doszło do referendum! Potwierdza to, to co wielokrotnie pisałam, że Donald Tusk co innego mówi a co innego robi, Cysorz Donald nadal uważa protestujących Polaków za półgłówków, których może stale oszukiwać i którymi może manipulować a internautów za złodzieji!
Cysorz Donald plecie dużo, gada długo ale mnie nawet na tej 7 godzinnej debacie nie przekonał, zresztą źle i głupio rozumuje, niby twierdzi, że szanuje internautów ale nadal ich nie rozumie, nie rozumie protestujących, nie rozumie i nie docenia! Nie dopuszcza, że są mądrzejsi od niego. Nadal myśli swoimi kategoriami. Cysorz Donald plecie, że ACTA nie są groźne dla Polaków itd. nadal tłumaczy, że ACTA będą chronić interes polskich artystów, producentów i twórców.
Nie ma sensu z Donaldem Tuskiem dyskutować bo powiedział, że nie ma mowy o wycofaniu się z ACTA.
Tak jak stwierdzili niektórzy przeciwnicy ACTA można rozmawiać na temat ACTA ale tylko wtedy gdy premier wycofa swój podpis. Wtedy można przystąpić do konsultacji i jak przekona Polaków to zaakceptujemy, podpiszemy i ratyfikujemy a jak nie przekona to odrzucimy ACTA i zawetujemy w Unii Europejskiej. Możemy też przeprowadzić referendum ale nie można konsultować niczego co jest już podpisane, bo to byłyby negocjacje pod presją, jakby pod karabinem.
Na to nie ma i nie będzie zgody.
A więc zadanie dla Polaków na dziś to wszelkimi dostępnymi środkami doprowadzić do tego aby polski rząd wycofał się z ACTA!
Donald Tusk to szpetny egoista i kieruje się tylko swoimi partykularnymi interesami a nie dobrem państwa i tak samo ocenia internautów! Nadal mysli, że protestują tylko dlatego, że chcą za darmo ściągać, handlować etc. czyli, że chodzi im o to aby mogli bezkarnie kraść! Tłumaczyło mu problem wielu ludzi ale on wbrew temu co mówi, nie słucha ich, nie słyszy tego co mówią! lekceważy ich, uważa, że wie lepiej! Nadal uważa protestujących za więcej lub mniej nieświadomych złodzieji! Nie chce konsultować tylko próbuje uświadamiać!
Cysorz Donald jest zbyt zadufany w sobie, za głupi aby to zrozumieć albo ma w tym interes aby rżnąć takiego przygłupa przed nami!
A naprawdę jest na odwrót; ACTA jeżeli będą obowiązywać w Polsce i Polskę to zmienią bardzo wiele, wprowadzą bardzo wiele. Summa summarum ACTA nie przyniosą żadnych korzyści polskim artystom, twórcom i producentom a przyniosą im, wszystkim Polakom i państwu polskiemu, wiele szkody bo ACTA są stworzone i napisane przez amerykanców, pod ich prawo, pod interesy ich korporacji i firm a wszystkie inne państwa, nie tylko Polska, na nich stracą !
Konieczna jest współpraca z innymi państwami. Jednak powinna to być współpraca na równorzędnych zasadach a nie na dyktacie amerykańskich Korporacji! Mamy swoje, własne prawo, cały czas tworzymy
i udoskonalamy je. Za pomocą tego własnego prawa możemy ścigać wszelkie nadużycia, także te w necie
i zabezpieczyć wszystkie interesy naszych artystów, twórców, producentów i firm!
Nie trzeba u nas zaprowadzać amerykanskiego prawa. Wbrew temu co głosi kłamliwa propaganda kolesi z PO
i PSL Donald Tusk podpisując ACTA zadbał o interes firm amerykanskich, o interes USA a nie o dobro Polaków! Zaś Polaków i państwo polskie naraził na wielkie straty.
Nasi twórcy, artyści i producenci zostali zmanipulowani i ogłupieni umiejętną, fałszywą propagandą!
Choćbyśmy podpisali i ratyfikowali pięć takich ACTA to ani polscy artyści ani twórcy ani producenci, nic na tym nie zyskają a bardzo dużo stracą bo te ACTA są stworzone i napisane tylko pod interes i zysk firm amerykanskich!
Ale Polacy, nasza dobrze wykształcona młodzież, w odróżnieniu od kolesi z rządu PO i PSL umieją czytać ze zrozumieniem nawet tak fałszywe i oszukańcze opracowania jak ACTA, także w języku angielskim! Dlatego podpisanie umowy ACTA przelało czarę goryczy! Młodych ludzi denerwuje głupota, naiwność, brak szacunku dla Polaków, odgrażanie się polskiego premiera, denerwuje ich brak dbałości o dobro Polaków o interes państwa polskiego, Polaków denerwuje to, że Donald Tusk bez mydła włazi w 4 litery amerykancom i wielkim korporacjom amerykanskim!
Protestujących wkurzyło to, że cysorz Tusk lekceważy Polaków, odgraża się im, podstępnie wprowadza w Polsce wygodne tylko dla amerykanców, niepotrzebne u nas prawo, podpisuje a dopiero teraz jak sie spietrał, że narobiło sie za dużo szumu i demonstracje, sie wystraszył, że mu opadnie ... popularność w sondażach
i perfidnie rżnie teraz głupa, że go zmanipulowano i mówi, że może nie ratyfikujemy!
A wcześniej kłamał też Polaków, że w umowie można po podpisaniu coś zmienić a nie można!
To pyszałek, szachraj i krętacz! Nie można mu wierzyć!
~guguś2012-02-08 02:21
Tusk - Wycofania podpisu nie będzie!
Społeczeństwo - Wycofanie POparcia będzie!
~jozek2012-02-07 23:59
Putin pokazał, jak politycy jego pokroju i inteligencji otrzymują i odpowiadają na pytania...
Panie Tusku - ma sie te wzory do naśladowania...!!! Jak sie na niczym nie znasz, odpowiadaj na kartki... Zawsze to ta czy inna może sie zawieruszyć... Ale mamy ćwierćinteligenta na stołku... Mądry jak Niesiołowski z ksywą profesora - i z gorszą o wiele erudyką anizeli konserwator powierzchni płaskich...
~udo2012-02-07 19:18
.
DEMOKRACJA w Polsce. Parodia! TEATRZYK dla glupcow!
Wydalismy sie w rece ciezkich oszustow i szubrawcow, nowych Bagsikow i Grobelnych.
LOJALNOSC dla nich to tylko wlasna kasa i kariera oraz hojni SPONSORZY- korporacyjni i... nie tylko.
Podjecie decyzji „za nas i dla nas” nie wiaze sie z ZADNA ODPOWIEDZIALNOSCIA.
Rozne Wasacze, Balcerowicze i Buzki dowodem. Zywa pamiecia o nich jest coraz ciezsze brzemie ktore kazdy z nas dzwiga.
W TAJNYCH umowach FRYMARCZA nasza godnoscia, frymarcza naszym majatkiem, frymarcza NASZA wolnoscia.
„BIORA TO NA KLATE” bo wiedza ze nic albo niewiele to ich kosztuje.
W najgorszym wypadku czeka ich azyl w Izrealu jak w przypadku Bagsika lub... posadka w Komisji Europejskiej.
Bedzie tak dopoki Polacy nie zaczna sie SZANOWAC Polski oraz SIEBIE SAMYCH i :
---dopoki JEDNO KLAMSTWO nie wyrzuci politycznego czy medialnego oszusta w rynsztok niebytu
---dopoki PRZELOZONY nie bedzie ponosil odpowiedzialnosci za DESYGNOWANEGO przez siebie podwladnego
---dopoki politycy nie beda rzeczywiscie ODPOWIADAC za KONSEKWENCJE swoich DECYZJI
Zanim to nastapi szanse na NAPRAWE RZECZYPOSPOLITEJ mamy takie JAK KLIENCI banku GROBELNEGO na odzyskanie swoich oszczednosci !!!
Jesli tego nie zrobimy...no coz: czeka nas los Palestynczykow – wyrobnikami w swoim wlasnym kraju.
.
~z sieci2012-02-07 18:16
System przeciwko jednostce
Cytat z klasyka (cz. 2)
"W tym samym czasie decyzją Urzędu Komunikacji Elektronicznej rozpoczęto „spis powszechny” wszystkich polskich internautów, w ramach którego tzw. providerzy internetu zostali zobowiązani do przekazania danych swoich abonentów. Choć jako oficjalną przyczynę spisu wskazano „rozpoczęcie procesu analiz lokalnych rynków usług dostępu szerokopasmowego do Internetu”, nie ma żadnej pewności, że uzyskane tą drogą dane nie zostaną wykorzystane przez służby podległe rządzącym i nie posłużą do inwigilacji użytkowników Sieci.
Nie słyszeliśmy też protestu wobec zapowiedzi Bronisława Komorowskiego o „monitoringu mediów” w październiku 2010 roku . Wspólnie z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji lokator Belwederu planował wówczas objęcie stałym monitoringiem materiałów dziennikarskiech, w celu poszukiwania w nich tego „co budzi wątpliwości” i tego „co jest właściwe". Pretekstem do podjęcia tych działań miała być „chęć przeciwdziałania agresji w polityce". Troska mainstreamowych dziennikarzy dotyczyła jednak (niezbyt mądrej) propozycji PiS-u monitorowania internetu pod kątem tekstów nawołujących do popełnienia przestępstwa. Wprawdzie zgłoszony tuż po politycznym morderstwie w Łodzi projekt nie miał nic wspólnego z ingerencją w treści publikacji internetowych, a tym bardziej z ich cenzurą - pan Igor Janke opublikował wówczas żarliwy tekst, w którym nawiązując do propozycji PiS-u straszył nas groźbą cenzury internetu i nawoływał do „bicia na alarm”.
Głosu obrońców wolności zabrakło natomiast, gdy Bronisław Komorowski jako pierwszą inicjatywę ustawodawczą zgłosił nowelizację ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych, zaś Sejm uchwalił ją we wrześniu 2011 roku. Zawiera ona nieokreśloną definicję „cyberprzestrzeni” i przewiduje możliwość wprowadzenia stanu wojennego lub wyjątkowego na wypadek „działań w cyberprzestrzeni, które nie może być usunięte poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych”. Gdy w czerwcu i wrześniu 2011 roku opisywałem skutki tej inicjatywy – niewielu odbiorców zdawało się podzielać obawy związane z nowelą.
Być może dostrzegli je dopiero dziś, gdy szef BBN-u Stanisław Koziej w odpowiedzi na „ataki” w sprawie ACTA oznajmił: „Jeśli ataki hakerów zakłócą życie publiczne i na masową skalę nie będą mogły działać instytucje rządowe, wtedy trzeba będzie zastanowić się nad koniecznością wprowadzenia stanu wyjątkowego”. Zapewnił przy tym, że środowisko Bronisława Komorowskiego nadal „pracuje nad kwestią bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni” – czego efektem mają być kolejne propozycje prezydenckich „ekspertów od bezpieczeństwa”.
W związku z obecną kampanią, w pełni kontrolowaną przez rządowe przekaźniki, pojawia się pytanie: czy nie jest tak, że sztucznie wywołany szum medialny (zakończony być może jakąś formą spektakularnego „kompromisu”) ma w istocie osłaniać podjęcie rozwiązań prawnych służących ściślejszej cenzurze sieci internetowej?
Czy nie mamy do czynienia z sytuacją podobną do tej z początków 2010 roku, gdy Donald Tusk organizował kontrolowaną „debatę” z koncesjonowanymi internautami i obwieszczając ich zwycięstwo zapowiadał wycofanie rządu z zapisów ustawy o grach, wprowadzających tzw. Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych? Nie ucichły jeszcze echa owej „debaty”, gdy grupa rządząca zgłosiła kolejne projekty w ramach „ochrony cyberprzestrzeni”.
Czy – wreszcie – dostatecznym uzasadnieniem obecnej kampanii nie jest zapowiedź prezydenckiego szefa BBN-u o przedłożeniu przez środowisko Bronisława Komorowskiego „różnych, praktycznych rozwiązań systemowych, organizacyjnych, czy też technicznych, które będą uodparniać system kierowania państwem na zagrożenia w cyberprzestrzeni”?
Mając na uwadze skład „gremiów eksperckich” pracujących nad tzw. strategicznym przeglądem bezpieczeństwa narodowego oraz dotychczasowy kierunek propozycji tego środowiska - możemy być pewni dwóch rzeczy: osławione umowy ACTA w porównaniu z „rozwiązaniami systemowymi” Komorowskiego będą wyglądały niczym deklaracja wolności, a ich wprowadzeniu będzie towarzyszyło milczenie dzisiejszych uczestników protestu.
Aleksander Ścios"
____________
Jest to bardzo ciekawa analiza logiczno-prawna, która w pozornie nieskoordynowanych akcjach i wypowiedziach Tuska i Komorowskiego z ostatnich lat odnajduje wspolny bardzo spoisty mianownik pewnego nadrzednego planu, którego stworzenie z pewnością wykracza poza poziom intelektualny i moce przerobowe tych dwóch panów, przez co można im tylko przypisac role podwykonawców, których działania są koordynowane przez zupelnie inne ośrodki decyzyjne!
Aby plan zadziałał jak całośc - wszystkie jego elementy i etapy muszą zostac bezwzględnie zrealizowane w zaplanowanej sekwencji, co może tłumaczyc popłoch, z jakim Tusk wydał polecenie podpisania ACTA w Tokio!
~z sieci2012-02-07 18:14
Pozwolę sobie zacytowac opinie czy wręcz przestrogę klasyka:
System przeciwko jednostce - Czy Tusk przewidział protesty?
KTO ZASTAWIA SIECI?
Gdy na początku listopada 2011 roku w tekście „RZĄD WPROWADZA CENZURĘ INTERNETU” zwracałem uwagę, że za kilkanaście tygodni grupa rządząca uzyska ustawowe narzędzie cenzury Internetu, świadomość tego zagrożenia podzielała zaledwie część użytkowników sieci, a sprawę zgodnie przemilczały rządowe przekaźniki. Możliwość głębokiej ingerencji w treści internetowe przewiduje bowiem rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz ustawy kodeks cywilny.
Nowelizacja wprowadza dodatkowy rozdział 3a w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Opisuje on „procedurę powiadomienia i blokowania dostępu do bezprawnych informacji”. Odtąd każdy, kto „posiada informację o bezprawnych treściach zamieszczonych w sieci Internet” będzie mógł zwrócić się do usługodawcy internetowego z wnioskiem o zablokowanie takiej informacji. O tym, co podlega pod definicję „informacji bezprawnej” decyduje wnioskodawca, zaś usługodawca może, choć nie musi przychylić się do jego wniosku. Przepis skonstruowano w taki sposób, by rolę cenzora spełniał administrator portalu internetowego. Ten zaś zawsze może się tłumaczyć, że zablokował informację ponieważ uzyskał wiarygodną wiadomość, że zawiera ona „treści bezprawne”. Włączony do ustawy rozdział 3a, jest w pełni autorskim pomysłem rządu Donalda Tuska. Przywołana w uzasadnieniu nowelizacji unijna Dyrektywa 2000/31/WE nie zawiera bowiem procedury blokowania informacji, pozostawiając jej określenie państwom członkowskim. Co istotne – w unijnych przepisach procedura blokowania dotyczy „informacji, które naruszają prawa lub przedmiot działalności uprawnionego” i odnosi się wyłącznie do utworów chronionych prawem autorskim. Rząd Tuska w oparciu o te przepisy dokonał interpretacji rozszerzającej i wpisał do ustawy procedurę umożliwiającą blokowanie wszystkich „bezprawnych informacji” - uzurpując sobie przy tym prawo decydowania co jest lub nie jest taką informacją.
Grupa rządząca nie potrzebuje zatem podpisywać żadnej „umowy ACTA”, by uzyskać identyczny efekt blokowania treści internetowych pod pretekstem „ochrony praw autorskich”. Ta nowela nie spotkała się jednak z zainteresowaniem mainstreamu i „środowisk pozarządowych”. Przeciwnie – wskazywany dziś przez właścicieli Salonu24 jako uczestnik protestu pan Piotr Waglowski, opublikował wówczas polemikę z moim tekstem, w której dowodził, że w zamysłach rządu „nie chodzi o cenzurę internetu, a o procedurę notice and takedown”, o zabezpieczenie praw osób pomówionych, znieważonych i o ochronę praw autorskich. Zamieszczam link do tej polemiki i interesujących wypowiedzi pana Waglowskiego na moim blogu. Należałoby zapytać: na czym polegają różnice między propozycjami rządowymi, a treścią porozumienia ACTA, że wywołują dziś tak zdecydowaną reakcję? Z jednej strony mamy przecież do czynienia z realnym zagrożeniem, ujętym już w ramy istniejącej regulacji ustawowej, z drugiej z zapisami które nie odnoszą się do konkretów i wymagają dopiero przyjęcia określonych przepisów. Jeśli obecnie wskazuje się, że po podpisaniu ACTA „każdy właściciel strony internetowej będzie musiał kontrolować wszystko, co się na niej dzieje” , że „inwigilacji podlegać będą głównie linki, prowadzące do treści, które będą łamać prawo w nowym wymiarze, czy zamieszczanie filmików, które mogą zawierać w tle melodie "obarczoną prawem autorskim" – czym różnią się te zagrożenia od proponowanych przez rząd zapisów nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną?
Warto mieć świadomość, że środowiska włączone w obecny protest nie wykazywały sprzeciwu, gdy dochodziło do rzeczywistych zagrożeń dla wolności słowa a grupa rządząca dążyła do coraz ściślejszej kontroli internautów.
Nie przypominam sobie wystąpień np. w listopadzie 2009 roku, gdy ABW przejęła kontrolę nad NASK - najważniejszą instytucją polskiego internetu, zajmującą się m.in. przydzielaniem polskich domen i technologicznym zarządzaniem polską częścią sieci. To wówczas minister nauki Barbara Kudrycka mianowała na stanowisko dyrektora NASK czynnego pułkownika ABW Michała Chrzanowskiego - byłego dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Teleinformatycznego i Informacji. Nie pamiętam sprzeciwów w czerwcu 2010 roku, gdy w MSWiA powstała „grupa robocza” mająca opracować zmiany do nowelizowanej ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Przewidywały one możliwość „zdalnego i niejawnego przeszukania informatycznych nośników danych”. Dane te miałyby być gromadzone przez pięć lat, a Policja bądź ABWA mogłyby dowolnie sprawdzać aktywność poszczególnych użytkowników sieci nawet bez formalnych podejrzeń w stosunku do inwigilowanych osób. Nikt też nie wiedziałby, kiedy i wobec kogo takie sprawdzanie się odbywa.
(koniec cz. 1)
Aleksander Scios"
~Karol2012-02-07 12:21
MLODZI TO MILOSNICY TUSKAnie rozumnie co sie stalo taki napastnik PILKARSKI A TU SPADEK DO 4 LIGY PODWURKOWEJ
~HYMN2012-02-07 12:21
HYMN PRZECIWKO ACTA!
http://www.youtube.com/watch?v=SkvyoaI7KYI&feature=related
~roki2012-02-07 12:15
ALE SCIEMA TE KONSULTACJE W TOWARZYSTWIE KOLESIOWNIE
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!