Jak mówił dziennikarzom polski minister, szefowie resortów obrony Polski i Niemiec zamierzają zacieśnić współpracę, szczególnie w najbliższych miesiącach w kontekście szczytu NATO w Chicago (maj br.).

Siemoniak powiedział, że wspólnym tematem była ocena dyskusji podjętej podczas szczytu NATO w Brukseli kilka dni temu wokół terminu wyjścia wojsk koalicji z Afganistanu.

Stanowisko polityczne Polski i Niemiec jest takie samo, jak określono je w Brukseli: razem weszliśmy i razem wyjdziemy, a 2014 rok jest kresem tej misji - podkreślił.

Minister dodał, że na szczycie NATO, który ma dotyczyć Afganistanu w Chicago, na pewno będą jakieś zasadnicze wskazania co do tego, jak ma wyglądać ten okres 2012-2014 i co może jest nawet najważniejszym pytaniem, co po roku 2014.

Zaznaczył, że Polska i Niemcy zaliczają się do tych krajów, których kontyngenty w Afganistanie są znaczące i oba kraje będą rozmawiać ze sobą na temat procesów dotyczących misji w tym kraju.

Minister obrony Niemiec de Maiziere podkreślając znaczenie polsko-niemieckiej współpracy powiedział, że to nie tylko współpraca między narodami, ale też między armiami i żołnierzami. Nadal jest to czymś bardzo szczególnym.

Dodał, że podczas rozmów bilateralnych strony omówiły kwestie zmian i restrukturyzacji w armiach obu państw. Polski rząd jakiś czas temu rozpoczął ten proces i my go z ogromnym respektem obserwujemy; to zdecydowane podejście i odwagę w jego przeprowadzeniu - zaznaczył.

Niemiecki minister podkreślił, że wycofanie wojsk z Afganistanu będzie się odbywać stopniowo. To było od początku jasne, ale przez pewien moment wywołało pewną irytację w Brukseli. Jesteśmy zgodni, że nie tylko wycofanie wojsk musi być zastępowane równomiernie zarówno jakościowo, jak i ilościowo przez afgańskie siły bezpieczeństwa, ale także, że potrzebny jest proces polityczny towarzyszący temu, by nie okazało się później, że nasze zaangażowanie do 2014 r. nie było sukcesem - powiedział.

Odnosząc się do informacji medialnych dotyczących zapowiedzi mediacji pomiędzy Rosją a NATO w sprawie tarczy antyrakietowej, Maiziere przyznał, że rozmawiano o tej sprawie zarówno w Monachium, Brukseli, jak i podczas spotkania szczecińskiego.

Jak podała poniedziałkowa "Rzeczpospolita", szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle zaproponował mediację miedzy Waszyngtonem a Moskwą w sprawie tarczy antyrakietowej i zapowiedział, iż Niemcy zamierzają zorganizować ćwiczenia z udziałem NATO i Rosji. Podczas nich ma zostać zademonstrowane działanie tarczy antyrakietowej. Jak miałyby takie ćwiczenia wyglądać, niemiecki minister nie wyjaśnił. Zapowiedział jednak, że konkrety ujawni w ciągu miesiąca.

Jesteśmy zgodni co do tego, że chodzi o ochronę przeciwrakietową pod kierownictwem NATO, obronę, która służy ochronie; nie jest skierowana przeciwko komukolwiek, na pewno nie jest skierowana przeciwko Rosji - powiedział szef niemieckiego resortu obrony.

Przyznał jednak, że ta ochrona "technicznie jest tak stworzona, że mogłaby się kierować przeciwko Rosji, dlatego NATO jest gotowe, by te zastrzeżenia rosyjskie rozwiać podczas rozmów".

W tej chwili rozmowy trochę się zastopowały, trochę się nie rozwijają w dotychczasowym tempie. Liczę, że po wyborach w Rosji będzie szansa na ich podjęcie - dodał.

Zaznaczył jednak, że postępy w tej sprawie nie mogą być osiągnięte "na podstawie mediacji czy moderacji ze strony Polski, czy Niemiec". Uczynią to ewentualnie pomiędzy sobą USA i Rosja - podkreślił.

Staramy się o zgodę Rosji, staramy się o udział Rosji, ale nie jesteśmy gotowi do uzależnienia tego procesu od zgody Rosji - powiedział.

Amerykańsko-natowski system ma działać od 2020 roku, a jego centrum dowodzenia ma się znajdować w bazie Ramstein w Niemczech. Rosja grozi, że w odpowiedzi umieści rakiety w obwodzie kaliningradzkim.