Zwrócenie uwagi to najniższa kara o jaką może wnosić komisja etyki.

O ukaranie Niesiołowskiego za słowa pod adresem b. szefowej MSZ wnioskował klub PiS.

W grudniu ub.r. poseł PO z sejmowej trybuny powiedział o wystąpieniu Fotygi w debacie na temat przyszłości UE: Z całą pewnością nie był to dzień chwały poseł PiS Anny Fotygi. Tyle złej woli, insynuacji, kłamstwa, nieprawdy, zwyczajnej ignorancji, którą pani (...), w nudny sposób, była łaskawa serwować, zasługuje na pewno na wyróżnienie.

Posłowie PiS uznali zachowanie Niesiołowskiego za skandaliczne i niedopuszczalne. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak napisał list do premiera Donalda Tuska, w którym ocenił, że poseł PO dał popis wyjątkowego grubiaństwa, barku kultury osobistej oraz wulgarności wobec kobiet oraz obrażał i celowo upokarzał posłów opozycji.

Niesiołowski w środę powiedział PAP, że jeśli komisja etyki podjęła taką decyzję, to on ją przyjmuje i nie zamierza się od niej odwoływać.

Na środowym posiedzeniu komisji etyki nie zapadło natomiast rozstrzygnięcie w sprawie wniosku klubu Solidarnej Polski o ukaranie Niesiołowskiego za wypowiedzi pod adresem m.in. arcybiskupa Józefa Michalika. W tym przypadku - jak powiedziała PAP Witek - w głosowaniu w komisji było dwa do dwóch.

Posłowie SP chcieli ukarania Niesiołowskiego m.in. za jego wypowiedź z 1 grudnia w Radiu Zet. Według posła SP Andrzeja Dery, Niesiołowski w arogancki i brutalny sposób skrytykował abp. Michalika.

Na uwagę, że arcybiskup Michalik nie jest taki jednoznaczny w sprawie kary śmierci, bo powiedział, że ją dopuszcza, Niesiołowski odparł: To było krętactwo, biskup krętacz, nie chcę już jakichś słów używać może, których nie przystoi w stosunku do biskupa, ale muszę powiedzieć, że to był, no, delikatnie mówiąc, biskup Michalik nie przeczytał tego fragmentu Pisma Świętego, gdzie jest napisane, "oby mowa wasza była: tak, tak, nie, nie, a co nadto jest, od złego pochodzi". Na te słowa Niesiołowskiego we wniosku do Komisji Etyki powołuje się Solidarna Polska.