Chodzi o wypowiedź Pawlaka, który pytany przez dziennikarkę TVN CNBC, czy odkłada jakieś dodatkowe pieniądze na emeryturę, powiedział: Ja nie za bardzo wierzę w państwowe emerytury, staram się zabezpieczyć tę przyszłość właśnie i przez oszczędności, i przez dobre relacje z moimi dziećmi, bo liczę, że to będzie pewniejsze niż te liczne, chimeryczne państwowe rozwiązania.

Tusk na konferencji prasowej w Kancelarii Premiera podkreślił, że bardzo długo zna Pawlaka i - jak ocenił - jest on politykiem odpowiedzialnym, powściągliwym i umiarkowanym i raczej państwowcem, nawet jeśli nie zawsze demonstruje to w jakiś ekspresyjny sposób. Jest politykiem, który czuje się odpowiedzialny za państwo - oświadczył szef rządu. "Może (to) jakaś nieostrożność wypowiedzi - dodał.

Tusk powiedział, że on sam będzie miał tylko tę państwową emeryturę. Dodał, że jego żona nie będzie miała praktycznie emerytury, ze względu na przerwanie pracy bardzo wcześnie.

Szef rządu zapewnił, że ma zaufanie do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ale wie - jak dodał - że to jest zaufanie limitowane, jeśli chodzi o wielkość emerytury. ZUS nie będzie dawał nikomu wielkich emerytur, ale podejmujemy działania właśnie po to, żeby ludzie mieli pewność, że ta może kiepska, ale państwowa emerytura będzie pewna - podkreślił Tusk.

W ocenie szefa rządu dzisiaj także ludzie raczej ufają w to, że ZUS jest instytucją, która może marne, ale wypłaci co miesiąc pieniądze. A moim zadaniem jest przedłużenie tego poczucia bezpieczeństwa na długie dziesięciolecia. Wiem, że premier Pawlak też jest przekonany, że warto stabilizować system emerytalny i warto go też zmieniać, kiedy zmiany wpływają na bezpieczeństwo emerytur - oświadczył Tusk.