Jan Maria Rokita udzielił wywiadu w "Uważam Rze". Wskazał w nim trzy słabe cechy rządów lidera Platformy Obywatelskiej.  - Po pierwsze, system Tuska rozumie władzę jako panowanie nad ludźmi, a nie rządzenie instytucjami. Po drugie, w systemie Tuska władza nie stawia otwarcie czoła wyzwaniom i problemom, raczej chce wyjść z opałów sprytem, chytrością, cwaniactwem (…) W systemie Tuska pierwszym celem i obowiązkiem lidera jest eliminacja potencjalnej konkurencji wewnętrznej, likwidowanie realnych lub urojonych kandydatów do przywództwa - mówi Rokita.

Jego zdaniem energia przywództwa w Polsce jest w stopniu niespotykanym w innych państwach zużywana na niszczenie ludzi - tych bardziej utalentowanych i samodzielnych.

Rokita twierdzi, że efektem tych wad jest absolutna dominacja lidera oraz rozległy neofeudalny system politycznego wasalstwa i lizusostwa. 

Nawiązując do reformy systemu OFE Rokita określił sposób działania premiera Tuska jako "kiwanie":  Będzie nas na pewno kiwał. Ostro postawił problem, ale dalej będzie działał tak jak zawsze, próbując przechytrzyć PSL, związki zawodowe, lewicę, lobby kobiece. W sumie sporą część społeczeństwa.

Zdaniem Rokity Tusk nie należy do tej kategorii premierów, którzy mogliby zniknąć, a sprawy w kraju i na szczytach władz będą się toczyły siłą rozpędu. - (...) Cały ten system na nim wisi. Bez niego się zawali. To Jerzy Buzek był w czasach AWS premierem, który gdyby pewnego dnia zniknął, nikt by oprócz dziennikarzy tego nie zauważył. Wszystko działałoby tak samo. W tym wypadku jest odwrotnie. Wszyscy ludzie na szczytach państwa i partii są tam przez Tuska, dla Tuska, dzięki Tuskowi. On jest sworzniem systemu. Jak go wyjąć, wszystko się zmieni. Bez niego Gowin, Arłukowicz, Boni, Schetyna wiszą w politycznej próżni. Tuskizm to przede wszystkim wszechstronny system uzależniania i podporządkowywania sobie ludzi. To jest powód, dla którego premier Tusk przejdzie do historii - twierdzi Rokita.

Jeden z byłych liderów Platformy Obywatelskiej zauważa też, że Tusk niemal nie wygłasza przemówień.  - Premier woli więc miękkie formuły pogaduszek, bez twardych poglądów i bez jasnych zobowiązań. Tu kogoś postrofuje, tam się czarująco uśmiechnie. Tak zresztą skutecznie wyrwał kły wam – dziennikarzom. Przecież te konferencje prasowe szefa rządu przypominają pogwarki tatusia z psotnymi dziećmi. To jest unikat w skali demokratycznego świata.

Na pytanie o polityczną przyszłość Tuska Rokita odpowiada, że notowania partii i premiera spadną, a Polacy przestaną go lubić, w momencie kiedy pojawią się pierwsze trudności. Zagadnięty o tragedię smoleńską - dlaczego po takiej katastrofie, w której zginęli prezydent i elita państwowa kraju nikomu włos z głowy nie spadł Rokita odpowiedział, że lud nie jest sprawiedliwy, a jego łaska nie jest racjonalna.

Może jest tak, przepraszam za szczerość, że lud tych postaci, które zginęły w Smoleńsku, po prostu nie lubił? Może po okresie żałoby doszło do głosu szyderstwo, taki podły chichot? No i od początku obóz Tuska miał dość konsekwentną, wyrazistą własną narrację w sprawie okoliczności i politycznego znaczenia tamtej katastrofy. Nie wiemy przecież nadal, jak było naprawdę, nic tu nie jest oczywiste; to musi powodować chaos w głowach - mówi Rokita.

Rokita pokusił się też o wskazanie następcy Donalda Tuska.  Na pewno Ewa Kopacz pod tym względem jest świetną kandydatką. Jest intelektualnie apolityczna, polityki nie rozumie i chyba nie interesuje się problemami państwa. Podoba się jej jednak bardzo to, co robi, jest zachwycona sobą i swoją funkcją. A jej lojalność wobec Tuska ma pozapolityczną naturę - powiedział były poseł.