Błaszczak podczas konferencji w Sejmie przedstawił zdjęcia z 8 sierpnia 2010, 17 października 2010 i 1 kwietnia 2011 roku z trybuny VIP-owskiej stadionu Lechii Gdańsk. Widać na nich polityków PO i premiera, a w bliskim sąsiedztwie sędziego Milewskiego. Na jednym ze zdjęć Donald Tusk "przybija piątkę" z Milewskim.

Czy minister Gowin mówiąc o sitwie miał na myśli te relacje między politykami, a sędzią Milewskim? Jeżeli popatrzymy na te zdjęcia, to, myślę, nie będziemy mieli wątpliwości, dlaczego sędzia Milewski tak ochoczo odebrał telefon z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. (...) Być może premier Tusk powie, że to przypadek, że sędzia Milewski siedział kilkakrotnie obok niego, że podał mu rękę, "przybijał piątkę". Dobrze by było gdyby to powiedział pod przysięgą, odpowiedzialnością związaną z Kodeksem karnym podczas przesłuchania przed komisją śledczą" - powiedział Błaszczak.

>>>DONALD TUSK I SĘDZIA MILEWSKI NA MECZU. WIDEO TVN24

Jeżeli premier zawsze zajmuje to samo miejsce w sektorze VIP-owskim i jest tam ten pan (Milewski - przyp. red.), to w jakim świetle stawia to relacje między nimi? - pytał.

Szef klubu PiS ponownie zaapelował o poparcie wniosku PiS o powołanie komisji śledczej w sprawie afery Amber Gold.

Sekretarz klubu PO Paweł Olszewski odpiera zarzuty PiS. Śmieszą mnie tego typu wnioski, żeby na podstawie meczu powoływać komisję śledczą; tym bardziej, że nikt nie ma wpływu kto gdzie siedzi na stadionie. Nie można formułować politycznych wniosków z racji tego, że był mecz, gol dla ukochanej drużyny premiera i wszyscy wokoło się ściskali z radości - powiedział.

Premier Tusk pytany w połowie września, czy zna Milewskiego powiedział: pan prezes Milewski jest osobą względnie publiczną, jako sędzia sądu okręgowego, więc mogę powiedzieć, że kojarzę istnienie tej osoby, natomiast między nami nie ma żadnych relacji o charakterze towarzyskim.

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin odwołał pod koniec września Milewskiego z funkcji prezesa Sądu Okręgowego w związku z opisaną przez "Gazetę Polską Codziennie" rozmową sędziego z osobą podającą się za pracownika kancelarii premiera. W rozmowie tej Milewski miał informować o możliwych terminach posiedzenia dotyczącego zażalenia na areszt szefa Amber Gold Marcina P. i umawiać się na spotkanie z szefem rządu. Zachowanie Milewskiego bada rzecznik dyscyplinarny, który może wszcząć postępowanie dyscyplinarne i skierować sprawę do sądu.

Sam Milewski zawiadomił prokuraturę w sprawie prowokacji; wszczęte zostało śledztwo.