Zwróciliśmy się do marszałek Sejmu z prośbą o uwzględnienie tego w porządku obrad - poinformował Tusk na konferencji prasowej.

Donald Tusk skomentował też spotkania Waldemara Pawlaka z liderami opozycji.  - Nie są niczym zdrożnym, sam spotykałem się z liderami pozycji, przy okazji reformy emerytur - powiedział Tusk.

Nie mam pretensji, tym bardziej że Pawlak podzielił się ze mną swoimi odczuciami po spotkaniach. Powiedział: Odnoszę wrażenie, że opozycji nie śpieszy się do przejęcia władzy - powiedział premier  - Zaufanie rzecz bezcenna w polityce - dodał.

Donald Tusk odniósł się też do ostatnich sondaży, w których PO straciła przewagę na rzecz PiS. -Prędzej czy później ta zmiana warty, tymczasowa lub trwała, musiała nastąpić - powiedział premier na wtorkowej konferencji prasowej.

Tusk zapewnił, że wysoko ocenia Platformę Obywatelską, a także pozostaje pod pozytywnym wrażeniem zaufania Polaków, które okazali przed rokiem w czasie wyborów. Ale zdaję też sobie sprawę, ile zmęczenia, zniechęcenia i niecierpliwości towarzyszy rodakom, także wtedy, kiedy obserwują nie zawsze udane posunięcia władzy. Za cierpliwość Polaków i tak raczej powinienem dziękować, a nie narzekać, że ona dzisiaj poddana jest dość poważnej próbie - podkreślił Tusk.

Jak zaznaczył, on sam przeżywał różne momenty - jako premier i jako lider opozycji. Zdaję sobie sprawę, że wybory odbędą się za trzy lata. Zrobię wszystko, jako premier i jako szef partii, żeby za trzy lata wygrać te wybory. Nie jestem pesymistą - powiedział Tusk.

Szef rządu skomentował też przedstawienie przez PiS kandydata na premiera prof. Piotra Glińskiego.

Jeśli miałoby się okazać w najbliższych dniach, tygodniach czy miesiącach, że nie mamy większości w parlamencie, to wtedy naturalną drogą parlament szukać będzie innego rządu i innego premiera. Ostatecznie można zdecydować o kolejnych wyborach - powiedział Tusk.

Zastrzegł jednak, że na razie, poza wzmożoną aktywnością opozycji, nie ma żadnego faktu, który by się kazał zastanawiać nad dalszym kalendarzem politycznym "w jakiś lękliwy sposób".

Jest większość, w piątek będziemy mogli to w jakiś sposób przetestować przecież i ta większość będzie dalej wykonywała swoje obowiązki. Nie będzie większości - ktoś inny będzie się ubiegał o najwyższe urzędy - powiedział premier.

Jednocześnie skrytykował też wystawienie na kandydata na szefa rządu kogoś, kto nie jest liderem partii politycznej. W Polsce sprawdza się wreszcie model, w którym premierem zostaje ktoś, kto jest szefem formacji politycznej, która wygrywa wybory, która przedstawia takie czy inne propozycje, a później stara się z lepszym czy gorszym skutkiem je realizować. Ten model wydaje mi się bardziej przejrzysty dla obywateli - zaznaczył szef rządu.

Jak dodał, premierem zostaje ten, kto prowadzi do zwycięstwa partię polityczną w wyborach, bo daje to przynajmniej częściowo poczucie obywatelom, że mają wpływ na to, kto rządzi. W związku z tym ze spokojem przyjmuję te informacje, że kolejka aspirantów do tej roli (szefa rządu - PAP) rośnie. Ta kolejka przestanie być kolejką, a stanie się istotnym faktem politycznym, kiedy wyborcy zdecydują o innym rozkładzie sił - podkreślił premier.