10 października były wiceszef MON i poseł PiS miał stawić się w sądzie w związku ze sprawą związaną z przeprowadzoną przez niego likwidacją Wojskowych Służb Informacyjnych. Chodzi o proces z byłym szefem WSI gen. Markiem Dukaczewskim. W sądzie się jednak nie pojawił, zaś jako usprawiedliwienie swej nieobecności podał posiedzenie Sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich. Miała na nim zapaść decyzja o ewentualnym pociągnięciu go do odpowiedzialności karnej. 

Do posiedzenia jednak nie doszło... z powodu nieobecności zainteresowanego. Pan poseł Macierewicz przedstawił zaświadczenie, że w tym samym czasie ma sprawę w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście. Jak się potem okazało, w sądzie usprawiedliwił się, że ma komisję - mówi w rozmowie z "Super Expressem" Maciej Mroczek z Ruchu Palikota, który szefuje sejmowej komisji. 

Sam poseł PiS nie chciał zdradzić, gdzie spędził dzień. Przekonywał jednak, że winnego zamieszania należy szukać gdzie indziej. Było duże zapętlenie. Drugie expose premiera Tuska. To dlatego nie było posiedzenia komisji i nie byłem obecny na rozprawie - stwierdził.