Słabnącą popularność premiera tłumaczy tygodnik tym, że po wyborczym zwycięstwie w ubiegłym roku przystąpił on do odważnych, lecz niepopularnych reform, w tym do zacieśnienia polityki fiskalnej, zgodnie z oczekiwaniami jego zwolenników liberalnie nastawionych do gospodarki.

Największe kontrowersje wzbudziło wydłużenie wieku emerytalnego. Dodatkowo na politykę zaciskania pasa nałożyły się skandale: afera (taśmowa) w PSL, upadek parabanku Amber Gold, w który zaplątany był syn premiera, twierdzenia o zaniedbaniach, albo jeszcze czymś gorszym w śledztwie smoleńskim - wylicza "The Economist".

W reakcji na poprawę notowań PiS w sondażach, Tusk wyhamował tempo reform i mówi obecnie o zwiększaniu wydatków. Obiecał inwestycje kolejowe, drogowe, energetyczne i w gazownicze. Chce też wydłużenia płatnego urlopu macierzyńskiego, co jest kontrą na propozycje Kaczyńskiego zwiększenia pomocy dla rodzin - zaznacza "The Economist".

Według tygodnika, Tusk usiłuje przeprowadzić Polskę przez trudny okres w stosunkach z UE: Jako duży kraj czekający na wprowadzenie euro, Polska ma bardzo wiele do stracenia, jeśli ściślej integrująca się strefa euro będzie dyktować outsiderom warunki, bądź też trudniej im będzie wstąpić do niej w przyszłości - tłumaczy "The Economist".

Korzystając z dobrej opinii w Brukseli i bliskich stosunków z rządem w Berlinie, Tusk zabiega o wyższe środki z budżetu na lata 2014-20. Przedstawiciel polskiego rządu, którego bez nazwiska cytuje "The Economist", mówi o co najmniej 72 mld euro wobec ok. 67,5 mld w latach 2007-13.

O polskiej gospodarce tygodnik pisze, że mimo spowolnienia jest wciąż "jasnym punktem", zwłaszcza na tle innych państw. Wymienia w tym kontekście postępującą konwergencję z gospodarką Niemiec, prognozę wzrostu na 2013 r. zakładającą 2,2 proc., obniżkę deficytu finansów publicznych z 7,9 proc. PKB w 2010 r. do ok. 3,5 proc. w 2012 r.