Ponad połowa Polaków nie chce Tuska w fotelu premiera

2013-01-17 12:27 | Aktualizacja: 12:47
 Donald Tusk

Donald Tusk (Fot. KRZYSZTOF BURSKI / Newspix)

Polacy tracą zaufanie do rządu. W porównaniu z grudniem w badaniu CBOS liczba zwolenników spadła o 5 procent. O 9 procent zwiększyła się liczba osób, które deklarują obojętność wobec gabinetu Donalda Tuska.




W styczniowym badaniu poparcie dla rządu zadeklarowało 28 procent badanych. Za przeciwników rady ministrów w obecnym składzie uważa się 35 procent badanych, a 34 procent deklaruje obojętność. Największe poparcie dla rządu deklarują wyborcy PO (83 procent). Nieco niższe poparcie deklarują zwolennicy PSL (30 procent) oraz SLD (29 procent). Najmniejszym zaufaniem rząd cieszy się wśród sympatyków PiS-u (3 procent).

Jeśli przyjrzeć się liście przeciwników rządu, to najwięcej jest ich wśród wyborców PiS-u (77 procent), SLD (44 procent) oraz PSL (34 procent). Wśród sympatyków PSL, czyli koalicjanta Platformy jest też najwięcej osób deklarujących obojętność wobec rządu Tuska (36 procent).
Niemal nie zmieniła się ocena prac rządu. Dobrze wyniki działań rządu ocenia 29 procent badanych, a przeciwną opinię na ten temat ma 56 procent. 15 procent nie ma tej sprawie wyrobionej opinii.

Minimalną zmianę zanotowano w opiniach o polityce gospodarczej rządu. Przekonanie, że obecna polityka stwarza szanse poprawy sytuacji gospodarczej w kraju wyraża 25 procent respondentów. To o 2 punkty procentowe mniej niż przed miesiącem. Sceptycznie politykę gospodarczą ocenia 62 procent badanych, czyli tyle samo co w grudniu. 

CBOS zapytał również Polaków, czy są zadowoleni z tego, że premier jest Donald Tusk. 35 procent badanych jest zadowolona z tego faktu, ale ponad połowa badanych (51 procent) jest przeciwnego zdania. 15 procent nie ma zdania.
Badanie przeprowadzono w dniach 3-9 stycznia 2013 roku na liczącej 1227 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.






Źródło: IAR
Wypowiedzi: 73
1 2 3 4 ... 8 starsze
  • ~koral2013-04-05 17:53

    jeżeli co 7 Polak głosował na tą opcje to winna się już dawno zakopać daleko od spojrzeń polskie3go obywatela.

  • ~wyborca2013-03-11 15:55

    Premier Tusk wraz z cała swoją ekipą zero zaufania. mówią co innego robią zupelnie co innego. aby tylko dla nich bylo dobrze. Jak się takich nazywa PANIE TUSK zawiodlem się na panu, w tym czym pan jest dobry nazywa się AKTORSTWO

  • ~sowa2013-02-17 14:11

    Nareszcie Polacy zaczynają przecierać oczy i dostrzegać jakie szkody wyrządził nam litościwie panująca ta rządząca koalicja z Tuskiem na czele.

  • ~/K/2013-02-16 13:43

    Czy uczciwy czlowiek chce takiego fałszywego ryżego /SM/utasa
    za PREMIERA?

  • ~Iza2013-02-01 05:33

    Nie dobrze, bo nigdy nie wiadomo kto po Premierze przyjdzie. To trudny czas a zawsze moze byc gorzej. Premier zapewne chcial jak najlepiej ale polityka to polityka i zawsze jakis skryciak wyskoczy.

  • ~Rb.2013-01-22 23:04

    POLACZKI TE Z PO I CO SA ZA PO TO STRASZNE GLUPTACZKI . TO ERA KANGUROW.

  • ~Polak mały2013-01-19 15:03

    Ale to Polactwo wybrało sobie takiego premiera. No to Polactwo takiego ma.
    Niech juz nigdy blichtr i krasomówstwo przedwyborcze kandydatów nie przesłoni oczu wyborcom. Niech wreszcie patrzą na czyny - nie obłudne słowa.
    Nie żal mi głupich Polaczków.

  • ~adelaide2013-01-18 23:03

    Tusk odebrał już trzecią niemiecką nagrodę w ciągu niespełna 5 lat. Tym razem była to antypolska Nagroda im. Walthera Rathenaua, którą otrzymał rzekomo za zasługi na rzecz pogłębienia integracji europejskiej podczas polskiego przewodnictwa w Radzie Unii a faktycznie za współpracę
    z Niemcami, za współpracę osobiście z Bundeskanzlerin Angelą Dorotheą Merkel, za bezkrytyczne wspieranie wszelkich Jej działań i prowadzonej przez Nią polityki!

    Laudację na cześć Tuska wygłosiła sama kanclerz Angela Merkel, co jeszcze mocniej podkreśliło jak zasługi naszego premiera, są doceniane w sąsiednich Niemczech. W bezpośrednich transmisjach telewizyjnych wszystkich trzech telewizji informacyjnych, komentatorzy prześcigali się w poszukiwaniu określeń jak znakomity musi być nasz premier skoro kanclerz Niemiec tak go docenia. Nikt z komentatorów jednak nawet się nie zająknął, jak wrogie poglądy na Polskę i jej przyszłość w latach 30 poprzedniego stulecia miał patron wyróżnienia, które z taką ochotą przyjął premier Tusk.

    – Tusk, ty zdrajco! – krzyczeli do premiera członkowie Klubu „Gazety Polskiej”, kiedy wychodził z uroczystości.
    Przyjechali do Berlina zaopatrzeni w sprzęt nagłaśniający, transparenty, flagi narodowe, wizerunki śp. pary prezydenckiej, a także w ulotki, które rozdawali przechodniom. Gdy przed gmach Deutsche Banku, w którym miała się odbyć uroczystość, podjechała czarna limuzyna Donalda Tuska, zebrani Polacy zaczęli skandować hasła wyrażające ich niezadowolenie z polityki premiera.

    Protestujący domagali się od szefa rządu polskiego powołania międzynarodowej komisji ds. zbadania katastrofy smoleńskiej oraz zaprzestania w Polsce dyskryminacji mediów niezależnych, w tym telewizji Trwam.

    Po zakończeniu uroczystości premier pospiesznie wsiadł do limuzyny i odjechał.

    Wysłuchałam przemówienia pani Merkel i choć padło w nim wiele słów na temat Polski (partnera Niemiec pod wspaniałym przewodnictwem Donalda Tuska), to mówiąc o polskim premierze, Merkel ani razu nie użyła słowa Polak.

    Tusk wg Bundeskanzlerin Merkel jest dalekowzrocznym Europejczykiem - Europejczykiem, którego ojczyzną jest Gdańsk.

    - Drogi Donaldzie, również w twoim mieście, twojej ojczyźnie Gdańsku, ta polityka pozostawiła (…) – zwróciła się do Donalda Tuska kanclerz Niemiec ...

    Mówiąc do Tuska: "Drogi Donaldzie jesteś godny tej nagrody. Zjednoczenie Europy wyssałeś poniekąd z mlekiem matki" -
    Bundeskanzlerin Angela Merkel świadomie podkreślała i wyodrębniała gdańskie pochodzenie laureata niemieckiej nagrody, a tak się składa, że niemiecki dziennik "Die Welt" w przeddzień wręczenia nagrody zamieścił sylwetkę szefa polskiego rządu, informując, że "Tusk pochodzący z zamieszkałej w Gdańsku kaszubskiej rodziny, na długo przed 1989 rokiem jako historyk i przeciwnik komunistycznego reżimu interesował się "fałszowaną przez długi czas historią swego rodzinnego miasta, także jego niemiecką przeszłością".

    Tu znowu występuje podkreślenie gdańskiego, kaszubskiego, niemieckiego pochodzenia Tuska. Skorelowanie opisu sylwetki w gazecie ze słowami Merkel świadczy o tym, że to nie przypadek.

    Kim więc dla Niemców jest polski premier? Polakiem, Europejczykiem, Kaszubem, Gdańszczaninem? A może Niemcem urodzonym w niemieckim Danzig?

    Merkel, przypomniała kim był Walther Rathenau.

    To zadziwiajace, szokujace i znamienne, że urzędujący polski premier wiedząc, że Walther Rathenau był zdeklarowanym wrogiem niepodległej Polski,
    nienawidzącym Polaków i sygnatariuszem niemiecko-sowieckiego układu w Rapallo przyjął z rąk Bundeskanzlerin Dorothy Angeli Merkel nagrodę
    ustanowioną dla uczczenia pamięci tego wroga Polaków i państwowości polskiej!

    Walter Rathenau był niemieckim ministrem spraw zagranicznych ówczesnych Niemiec, głównym architektem sowiecko-niemieckiego układu z Rapallo, który zresztą podpisał osobiście 16 kwietnia 1922 roku. Niemcy od początku naszej państwowości po I wojnie światowej traktowały nasz kraj
    z wyraźną wrogością czego najdobitniejszym dowodem było nazywanie Polski „państwem sezonowym”. Ówczesny kanclerz Niemiec Josef Wirth, oświadczył że Polskę trzeba wykończyć i do tego będzie zmierzać jego polityka. Niemcy domagały się wówczas rewizji naszej granicy zachodniej, a województwo pomorskie nazywano „korytarzem który oddziela Niemcy od Prus Wschodnich.

    Tego rodzaju polityka zbliżyła Niemcy do ZSRR, a na mocy układu z Rapallo obydwa państwa nawiązały stosunki dyplomatyczne, zrzekły się wzajemnie roszczeń z tytułu kosztów wojny i odszkodowań, a także przyznały sobie klauzule najwyższego uprzywilejowania w handlu.

    Oprócz tego 11 sierpnia 1922 r.zawarto tajną umowę wojskową, na mocy której Niemcy zobowiązały się do zaopatrzenia Armii czerwonej w broń
    i amunicję, zapewnienia pomocy w rozbudowie sowieckiego przemysłu zbrojeniowego oraz wsparcia przy pomocy instruktorów wojskowych,
    układ był korzystny dla obu stron : dla Niemiec, które w myśl traktatu wersalskiego nie mogły posiadać niektórych rodzajów broni, była to dobra okazja do wypróbowania zakazanej broni na poligonach radzieckich. Mogli oni odtąd potajemnie przed całym światem i bez żadnych przeszkód, a wbrew postanowieniom traktatu wersalskiego szkolić swoich lotników i tworzyć kadrę wojsk pancernych na poligonach i w bazach położonych w głębi państwa sowieckiego. Dla Rosji sowieckiej nawiązanie kontaktów z Niemcami stwarzało możliwości dostępu do nowoczesnych technologii przemysłowych
    i wojskowych. Niebagatelne znaczenie dla Rosji sowieckiej miał także dostęp do kredytu udzielonego przez Reichswehrę w wysokości 35 mln marek niemieckich w zamian za daleko idące ustępstwa polityczne oraz dostęp do rosyjskiego potencjału gospodarczego.

    Do wybuchu wojny w czerwcu 1941 roku, Sowieci nauczyli kolegów z Gestapo i SS m.inn. jak organizować obozy koncentracyjne. W obiegu publicystycznym za symbol złowrogiego dla nas niemiecko-rosyjskiego porozumienia wciąż uchodzi pakt Ribbentrop-Mołotow, a pamiętajmy, że Rappallo było w sumie tym samym, z tym, że gdyby nie Rapallo nie byłoby później paktu Ribbentrop-Mołotow!

  • ~adelaide2013-01-18 22:58

    Oto jak Unia szanuje Tuska, który nie potrafił znaleźć sojuszników do veta.

    Komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard oświadczyła, że polskie weto nie powstrzyma Europy przed przechodzeniem do gospodarki niskoemisyjnej. Zapowiedziała, że skoro 26 państw UE wyraźnie wezwało KE do dalszej pracy w tym celu, to tak będzie.


    Na posiedzeniu ministrów środowiska UE Polska zawetowała propozycję ws. tzw. kroków milowych na drodze do redukcji CO2 w UE do 2050 r. W 2030 r. UE miałaby zredukować emisje o 40 proc., w 2040 r. - o 60 proc., a w 2050 r. - o 80 proc. w porównaniu z 1990 r.

    Polskie "nie" dla niskoemisyjnej mapy działania Komisji Europejskiej jest niefortunne i nie powstrzyma Europy przed przejściem do gospodarki niskoemisyjnej. Polska zablokowała wnioski Rady po raz drugi ale była jedynym blokującym krajem. Prezydencja duńska i pozostałe 26 państw członkowskich zwróciło się do Komisji, aby iść dalej, co też zrobimy - oświadczyła komisarz Connie Hedegaard.

    Skrytykowała wypowiedź polskiego ministra, że UE powinna mieć tylko cel redukcji emisji CO2 do 2050 r., natomiast o tym, jak to osiągnąć, każdy kraj powinien zdecydować sam, w myśl tzw. zasady subsydiarności.

    - UE jest demokratyczną wspólnotą. Zadaniem KE jest dbanie o wspólny interes europejski a na ostatnim szczycie 1-2 marca przywódcy państw i rządów wezwali KE do dalszej pracy w kierunku przechodzenia na niskoemisyjną gospodarkę. "Tak też zrobimy" - zapewniła; mimo polskiego veta Komisja będzie działać w sprawie dalszych środków niezbędnych, by osiągnąć "kamienie milowe", które doprowadzą nas do "niskoemisyjnej przyszłości".

    Zgodnie z obowiązującym pakietem klimatycznym z 2008 r., UE ma obniżyć swoje emisje o 20 proc. do 2020 r.

  • ~adelaide2013-01-18 22:55

    Nie wolno mówić, że Michnik jest skażony luksemburgizmem

    Kuriozalny charakter miał proces poety Jarosława Marka Rymkiewicza, który został pozwany przez Agorę za swoją opinię o redaktorach „Gazety Wyborczej”. W komentarzu dla „Gazety Polskiej” powiedział o nich: „Rodzice czy dziadkowie wielu z nich byli członkami tej organizacji, która była skażona duchem »luksemburgizmu«, a więc ufundowana na nienawiści do Polski i Polaków. Tych redaktorów wychowano tak, że muszą żyć w nienawiści do polskiego krzyża. Uważam, że ludzie ci są godni współczucia – polscy katolicy powinni się za nich modlić”. W lipcu 2011 r. sąd nakazał Rymkiewiczowi zamieszczenie przeprosin na łamach „Gazety Polskiej” oraz wpłatę 5 tys. zł na cele społeczne. Zasądzono od niego także koszty sądowe.

    Z kolei lider parlamentarnej opozycji Jarosław Kaczyński został skierowany na badania psychiatryczne przy okazji procesu ze swoim przeciwnikiem politycznym. Prywatny akt oskarżenia przeciwko Kaczyńskiemu wniósł były szef MSWiA Janusz Kaczmarek za nazwanie go w jednym z wywiadów „agentem śpiochem”. To samo zdarzenie stało się powodem toczącej się w sądzie cywilnym sprawy Kaczmarek kontra Kaczyński o naruszenie dóbr osobistych. „To jakieś pozostałości poprzedniej epoki. Widać, że od upadku komunizmu mentalność wymiaru sprawiedliwości niewiele się w Polsce zmieniła” – tak skomentował w „Super Expressie” wysłanie lidera polskiej opozycji na badania psychiatryczne Władimir Bukowski, rosyjski dysydent, w czasach ZSRS kilkanaście lat bezprawnie więziony w szpitalach psychiatrycznych i obozach karnych.

    Sędzia Maciej Jabłoński, który wysłał na badania psychiatryczne Jarosława Kaczyńskiego, nakazał wcześniej zatrzymać na 48 godzin i doprowadzić na salę sądową przez policję kierownictwo „Gazety Polskiej”. Także on skazał Dorotę Kanię w procesie wytoczonym jej przez płk. Ryszarda Bieszyńskiego.

    Ostatecznie sędziego Jabłońskiego odsunięto od sprawy, a sąd zrezygnował z badań psychiatrycznych. Jednak news elektryzujący media przez wiele dni spełnił swoją rolę – Polacy usłyszeli, że Kaczyński jest potencjalnym wariatem.

    Na badania psychiatryczne kierowano też innych przeciwników rządu. Do szpitala psychiatrycznego odwieziono Jana Kossakowskiego, protestującego pod Krzyżem Pamięci na Krakowskim Przedmieściu.

    Uchodźcy równie szkodliwi jak „faszyści”

    Polska rządzona przez PO dąży do ocieplenia stosunków z Rosją. Odrzuciła politykę prowadzoną przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, polegającą na wspieraniu aspiracji niepodległościowych narodów położonych na wschód od nas.

    S k a n d a l wybuchł, gdy Polska przekazała r e ż i m o w i Łukaszenki dane o kontach Alesia Bielackiego z fundacji Wiesna, która zajmuje się obroną praw człowieka na Białorusi. Polskie media chętnie uwierzyły, że to zwykła głupota urzędnika.

    Trudno w to uwierzyć. Bo parę tygodni wcześniej kibicom w czasie mistrzostw Europy w koszykówce kobiet zabrano wywieszoną w bydgoskiej hali nieuznawaną przez Łukaszenkę flagę niepodległej Białorusi. A dyplomaci ministra S i k o r s k i e g o podejmowali wcześniej działania przeciwko prezes Związku Polaków na Białorusi Andżelice Borys.

    Jeszcze większym, a nienagłaśnianym skandalem jest deportowanie z Polski czeczeńskich uchodźców. Jak opowiada Adam Borowski, honorowy konsul Czeczenii, ich traktowanie za rządów Tuska zmieniło się o 180 stopni. Ponad 90 proc. Czeczenów odmawia się prawa do pobytu w Polsce, z uzasadnieniem, że w Rosji nie jest zagrożone ich życie ani zdrowie. Deportowanych zostało już kilkudziesięciu z nich. Deportuje się ich podstępnie, zatrzymując przy okazji urzędniczych formalności i odstawiając do granicy. Wszystko po to, by ocieplać stosunki polsko-rosyjskie. Ilu z nich zapłaciło za to życiem czy utratą wolności?

    Równie sprawnie państwo Tuska współpracuje z wietnamskim komunistycznym reżimem. W ramach „pomocy prawnej” wietnamska bezpieka przesłuchuje opozycjonistów z tego kraju w polskich aresztach. Tylko kto o tym słyszał?

    Wypada przyznać, że polityka PO jest antywolnościowa w sposób spójny. Kwestia uchodźców ma tu znaczenie istotne – pokazuje, że represje mają charakter nie ideologiczny, lecz przede wszystkim antywolnościowy. Są stosowane wobec każdego, kto stoi na drodze putinizacji III RP – zarówno w wymiarze międzynarodowym, jak i wewnętrznym.

    Lech Kaczyński był najbardziej wolnościowym z polskich prezydentów, dzięki swojej polityce zagranicznej. Walczył o prawo do wolności dziesiątków milionów obywateli państw położonych na wschód od nas, które próbują umacniać swoją niezależność od Moskwy. Było to zgodne z polskim interesem narodowym. Ale było też zaprzeczeniem ciasno pojmowanego nacjonalizmu. Zbliżenie z Ukrainą, państwami bałtyckimi, wspólna obrona Gruzji – to były piękne karty w historii Polski jako narodu ceniącego idee wolności.

    Różnica między PiS i PO

    Czym coraz bardziej zamordystyczny reżim PO różni się od czasów PiS? Wystarczy porównać nazwiska najgłośniejszych wówczas aresztowanych i zatrzymywanych – biznesmenów, ministrów, parlamentarzystów, lekarzy od łapówek – z obecnymi. Blogerzy, kibice, związkowcy, Solidarni 2010. Za PiS aresztowano przede wszystkim wzbogaconych dzięki układom, którzy naruszając prawo, działali na szkodę zwykłych ludzi. Za PO aresztuje się zwykłych ludzi, którzy naruszając niepisane reguły, działają na szkodę wzbogaconych dzięki układom.

    Kiedy aresztowano sprawców biedy ulicy, establishment krzyczał do niej: pomóżcie, zamykają naszych, za was też się wezmą. Aresztowania o szóstej rano liderów polskiej ulicy przyszły faktycznie, tyle że za Tuska.

1 2 3 4 ... 8 starsze

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Prognoza pogody i program TV