"Większość premii oddam na cele społeczne" - tłumaczy się Nowicka. "Nie ma zgody na traktowanie państwa jak koryta" - powiedział w TVN24 Artur Dębski, poseł Ruchu Palikota.

Dębski twierdzi, że był wcześniej informowany o nagrodach dla marszałków, mimo, że jest członkiem prezydium klubu. Nowicka zapewnia, że odda większą część premii na rzecz trzech organizacji społecznych. Wicemarszałek nie żałuje, że premię przyjęła.

Marszałek Kopacz miała prawo przyznać te premie - twierdzi Nowicka.

Rzecznik Ruchu Palikota, Andrzej Rozenek mówi, że Wanda Nowicka postąpiła wbrew programowi swojej partii. Zapewnia, że w jego partii nikt nie wiedział o nagrodach. Przypomniał, że w ubiegłym roku Ruch Palikota postulował ich zniesienie. Dlatego przyjęcie nagrody przez wicemarszałek Nowicką politycy tego ugrupowania uważają za zachowanie wbrew programowi Ruchu Palikota.

Możliwość przyznawania sobie nagród przez Prezydium jest zapisana w Regulaminie Sejmu.

Janusz Palikot o premiach dowiedział się z mediów. - Jestem w szoku - mówił stacji tvp.info. - Nie myśleliśmy o nowej kandydaturze, sytuacja nas zaskoczyła. Póki co, czekajmy na Wandę i dajmy jej szansę wytłumaczenia się z tego - dodał.